KSW 39. Walka Popka z Burneiką? "Bliżej im do żuczka, który leży na plecach i nie może wstać, niż zawodnika MMA"

W sobotę na Stadionie Narodowym odbędzie się największa gala w historii europejskiego MMA, KSW 39 Colosseum. Z tej okazji Sport.pl pyta ekspertów o zwycięzców walk, które cieszą się największym zainteresowaniem wśród kibiców.
Pokazowy trening mistrza KSW Mameda Khalidova w Strefie KSW Pokazowy trening mistrza KSW Mameda Khalidova w Strefie KSW Go Active Show 2017

KSW 39. Walka Popka z Burneiką? "Bliżej im do żuczka, który leży na plecach i nie może wstać, niż zawodnika MMA"

W sobotę na Stadionie Narodowym odbędzie się największa gala w historii europejskiego MMA, KSW 39 Colosseum. Z tej Sport.pl pyta ekspertów o zwycięzców walk, które cieszą się największym zainteresowaniem wśród kibiców.

Mamed Khalidov (33-4-2, 13 KO, 17 SUB) - Borys Mańkowski (19-5-1, 3 KO, 7 SUB)

Artur "Kornik" Sowiński, zawodnik KSW i były mistrz wagi piórkowej: Khalidov w stójce i w parterze będzie miał przewagę dzięki lepszym warunkom fizycznym. Mańkowski swojej szansy musi szukać w zapasach. Jest bardziej dynamiczny i ma więcej opanowanych technik. Jednak same zapasy na Mameda nie wystarczą.

Andrei Molchanov, trener MMA i 9-krotny mistrz świata w muay thai: Bez wątpliwości stawiam na Khalidova. To jest bardzo nieprzewidywalny zawodnik. Potrafi zaskoczyć rywale zawsze i wszędzie. Jest niezwykle uniwersalny. Potrafi zaliczyć genialne akcje w każdej płaszczyźnie. Warunki fizyczne także przemawiają na korzyść Khalidova. Nie widzę szans Mańkowskiego.

Mariusz Olkiewicz, redaktor naczelny InTheCage.pl: Jestem pewny zwycięstwa Khalidova. Przed Mańkowskim pojawił się sufit, którego nie jest w stanie przeskoczyć. Mamed jest lepszym zawodnikiem w stójce, w parterze również. Ma przewagę warunków fizycznych i jest nieprzewidywalny. Potrafi zaskoczyć rywala w każdej sytuacji, niezależnie od położenia, w którym się znajduje. Doskonale porozumiewa się ze swoim narożnikiem. Ostatnia walka z Barnattem potwierdziła, że słabsza forma Mameda w pojedynku z Azizem Karaoglu była tylko wypadkiem przy pracy. Zapowiada się szybka dźwignia zawodnika z Olsztyna, choć to będzie prawdopodobnie najtrudniejszy rywal w jego karierze.

Pudzianowski i Popek Pudzianowski i Popek SZYMON STARNAWSKI /POLSKA PRESS / EAST NEWS

Mariusz Pudzianowski (10-5, 1 NC, 4 KO, 2 SUB) - Tyberiusz Kowalczyk (3-0, 2 KO, 1 SUB)

Artur "Kornik" Sowiński: Trudna walka do wytypowania. Wiele będzie zależało od dyspozycji dnia. Tyberiusz może próbować już na początku zasypać Pudzianowskiego serią ciosów. Jeśli Mariusz schowa się do zbyt głębokiej defensywy, to z tego nie wyjdzie. Na korzyść Pudzianowskiego przemawiają zapasy i kontrola w parterze.

Andrei Molchanov: Tak naprawdę nie wiemy na co stać Kowalczyka. Walczył ze słabszymi zawodnikami. Wygrywał te pojedynki łatwo, wszystkie w pierwszych rundach. Czy będzie miał siłę, gdy walka będzie trwałą ponad rundę? Wtedy mogą zacząć się jego kłopoty. Doświadczenie Pudzianowskiego będzie mocną stroną, dlatego stawiam na Mariusza.

Mariusz Olkiewicz: Tyberiusz jest czarnym koniem tego pojedynku, ponieważ Pudzianowski walczył z dużo lepszymi zawodnikami, na dłuższych dystansach. Co więcej, nikt go nie znokautował. Dlaczego Kowalczyk miałby być pierwszy? Oczywiście nie jest to niemożliwe, ponieważ w wadze ciężkiej jeden cios może rozstrzygnąć wszystko. Pudzianowski będzie próbował przeklinczować do drugiej rundy, której jego rywal na oczy jeszcze nie widział. Stawiam na Pudzianowskiego, ale z tyłu głowy pojawia mi się obrazek cieszącego się "Tyberiana".

POPEK POPEK SZYMON STARNAWSKI

Popek Monster (2-2, 2 KO) - Robert Burneika (2-0, 1 SUB)

Artur "Kornik" Sowiński: Jestem pewny, że walkę przegra ten, który pierwszy znajdzie się na plecach. Nie spodziewajmy się jednak obaleń. Stanie się tak, gdy któryś z nich trafi rywala albo ten po prostu straci równowagę . Ich umiejętności wstawania z parteru i motoryka nie pozwolą na kontynuowanie walki. Bliżej im do żuczka, który leży na plecach i nie może wstać, niż do zawodnika MMA.

Andrei Molchanov: Szansę są wyrównane, choć jeśli miałbym postawić pieniądze wskazałbym Burneikę. Doskonale pamiętamy ostatnią walkę Popka z Mariuszem Pudzianowskim. Wyraźnie zabrakło mu tam charakteru. Co zrobi, gdy zobaczy jeszcze większego zawodnika? Od początku rzuci się na niego wielka góra. Burneice brakuje umiejętności, ale jego cios na pewno będzie ważył.

Mariusz Olkiewicz: Sportowo Burneika nie powinien mieć żadnych szans. W MMA ma nieskazitelny rekord, ale wygrywał z Marcinem Najmanem i Dawidem Ozdobą - to nie są poważni przeciwnicy. Popek ma za sobą kilka walk i to musi być jego przewaga w tym starciu. Burneika nie ma nic do zaoferowania. Jedyna rzecz, która może odebrać Popkowi zwycięstwo, to głowa. Przed walką z Pudzianowskim widziałem jak bardzo był spięty i zdenerwowany. Jeśli się to powtórzy może być podobnie.

Łukasz Jurkowski w Legia Fight Club Łukasz Jurkowski w Legia Fight Club Jacek Prondzyński/Legia.com

Łukasz Jurkowski (15-10, 4 KO, 6 SUB) - Rameu Sokoudjou (17-16, 11 KO, 1 SUB)

Artur "Kornik" Sowiński: Trzymam kciuki za Łukasza, ale głowa podpowiada, że Sokoudjou jest zbyt mocnym przeciwnikiem na powrót po tak długiej przerwie. Nie skazujmy jednak go na totalną klęskę. Największą siłą Jurkowskiego będą techniki wyniesione z taekwondo. Gdy trafi rywala obrotówką na wątrobę albo trafi inną techniką nożną stanie przed szansą sprawienia niespodzianki.

Andrei Molchanov: Na "Jurasa" stawia naprawdę niewielu. Myślę, że wszystko będzie zależało od tego, jak ten pojedynek się rozpocznie. Jurkowski jest bardzo inteligentnym zawodnikiem. Jeśli utrzyma walkę w stójce może sprawić niespodziankę. Zawsze miał problemy z zawodnikami znakomitymi w zapasach. Wiele zależy od jego taktyki.

Mariusz Olkiewicz: Typując tę walkę nie jestem do końca obiektywny, bo kibicuję "Jurasowi" całym sercem. Wraca po sześcioletniej przerwie, aby spełnić swoje marzenie. Będzie walczył u siebie w domu przy ogromnym wsparciu ponad 56 tys. ludzi. Sokoudjou jest bardzo silnym zawodnikiem. 11 razy nokautował rywali. Z drugiej strony przegrał aż 16 pojedynków. Ten rekord wygląda blado. Mimo wszystko Kameruńczyk jest wielkim faworytem tego starcia. Liczę, że Jurkowski przetrwa pierwszą rundę i potem będzie próbował przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.