Babe Didrikson. Sportowy fenomen, którego nie znacie

26 czerwca minie 100 lat od urodzin największej i najważniejszej, zdaniem Amerykanów, sportsmenki wszech czasów - Babe Didrikson.
Właściwie to nazywała się Mildred Didriksen (rodzice pochodzili z Norwegii), ale w szkole przepisali jej nazwisko z błędem i tak już zostało. Imię Babe zyskała już na początku sportowej kariery, gdy jako młoda dziewczyna w meczu baseballa wybiła pięć home runów. Babe Ruth, baseballista New York Yankees, był wtedy największym sportowym bohaterem Ameryki.

Jednak to nie dzięki baseballowi zyskała sportową sławę. Właściwie trudno znaleźć sport, którego nie uprawiała. Była koszykarką (mistrzynią USA amatorów, zawodowej ligi - nawet męskiej - wtedy nie było), golfistką, lekkoatletką - biegała przez płotki, rzucała oszczepem i dyskiem, skakała wzwyż i w dal, grała w kręgle, w bilard, skakała do wody. Do tego grała na harmonijce ustnej, występowała jako piosenkarka i nawet - jak twierdziła - wygrała konkurs szycia podczas targów stanowych w Teksasie.

Już jako nastolatka powiedziała sobie: "Moim celem jest zostać największą sportsmenką, jaka kiedykolwiek żyła".

W 1928 r. po raz pierwszy usłyszała o igrzyskach olimpijskich i postanowiła, że w następnych zdobędzie złoty medal. Na eliminacje amerykańskie przed igrzyskami w Los Angeles w 1932 r. przybyła jako jednoosobowy zespół swojego zakładu pracy (Employers Casualty Insurance Company z Dallas). W ciągu trzygodzinnych zawodów wystąpiła w ośmiu konkurencjach, wygrała sześć. Ustanowiła przy tym trzy rekordy świata (w rzucie oszczepem, biegu na 80 m przez płotki i w skoku wzwyż, w którym uzyskała taki sam wynik jak Jean Shiley). Po podliczeniu punktów okazało się, że sama wygrała klasyfikację drużynową. Zdobyła 30 punktów i o osiem wyprzedziła 22-osobową reprezentację Uniwersytetu Illinois. Zakwalifikowała się do reprezentacji USA w pięciu konkurencjach, ale ówczesne przepisy pozwalały kobietom startować tylko w trzech. Zdecydowała się na bieg przez płotki na 80 m, rzut oszczepem (w tych konkurencjach zdobyła złoto) oraz skok wzwyż (srebro z takim samym wynikiem jak zwyciężczyni - 1,66 m, co było rekordem świata). Ówczesny amerykański dziennikarz pisał: "To najbardziej doskonała harmonia mięśni, uzupełniona psychofizyczną koordynacją, jaką kiedykolwiek widział świat sportu".

Na kolejnych igrzyskach nie mogła wystąpić, bo straciła status amatorki. Jeszcze w tym samym 1932 r. jedna z firm motoryzacyjnych wykorzystała jej zdjęcie w swojej reklamie i to wystarczyło, by uznać ją za zawodowca. Zarabiała więc na życie, jeżdżąc po Ameryce z baseballowym zespołem wspólnoty religijnej Dom Dawida. Występowała w niej jako gość - specjalne wzmocnienie. Była jedynym nienoszącym brody członkiem drużyny. Objeżdżała też Stany z własnym zespołem koszykarskim, grała również zawodowo w bilard.

Największą sławę po igrzyskach przyniósł jej golf. Zaczęła go uprawiać w 1933 r. i szybko doszła do perfekcji, a ponieważ pozbawiona była statusu amatora, grała w turniejach pokazowych i z mężczyznami. Tak podczas Los Angeles Open w 1938 r. poznała przyszłego męża, zawodowego zapaśnika George'a Zahariasa. On stał się jej doradcą i menedżerem.

Gdy w 1942 r. odzyskała status amatorki w golfie, zdominowała tę dyscyplinę sportu. Wygrała w karierze 82 turnieje. Była współzałożycielką zawodowego cyklu dla kobiet LPGA Tour. Tak jak nie do pokonania była na polu golfowym, tak niestrudzenie szukała sponsorów dla organizowanych przez siebie turniejów. Tak długo potrafiła ich nagabywać, aż w końcu ulegali. Jej rekordu 17 wygranych turniejów z rzędu nie pobił nawet Tiger Woods.

W 1953 r. wykryto u niej raka okrężnicy. Natychmiast musiała poddać się operacji. Już trzy i pół miesiąca po operacji wróciła do gry, choć wciąż była chora (nastąpił przerzut nowotworu do węzłów chłonnych). W kolejnym roku wygrała pięć zawodowych turniejów, w tym wielkoszlemowy US Women's Open. W 1955 r. w wieku zaledwie 45 lat zmarła.

W wyborach na najlepszego sportowca XX w. organizowanych przez agencję AP zajęła 9. miejsce. Była najlepszą z kobiet.

Rio na dobrej drodze - MKOl >


Więcej o: