Sport.pl

Halowy hokej na trawie. Polska-Niemcy 3:2! Niesamowity mecz Polaków w Poznaniu

Niesamowity mecz na mistrzostwach świata w halowym hokeju na trawie, które odbywają się w Poznaniu. Niemcy przegrali pierwszy raz w dziejach swych występów na mundialu. - Teraz na kolację wejdziemy z głowami do góry, a inni poczują szacunek - mówią po triumfie dumni Polacy.
SPORT.PL na FACEBOOK-u - wejdź na nasz profil, zostań fanem. Komentuj, dyskutuj, radź »

Żeby wiedzieć, z czym naprawdę mieliśmy do czynienia wczoraj w Poznaniu, wystarczy przytoczyć fakty. Niemcy wygrali wszystkie dotychczasowe mistrzostwa świata i nie przegrali w nich nawet meczu. Tu, w Poznaniu wygrali dotąd z każdym. Nikt nie dał rady stracić z nimi mniej niż 8 goli. W Niemczech hokej na trawie uprawia 200 tys. ludzi. W Polsce - 2 tys.

Więcej było wczoraj kibiców na trybunach hali MTP. Zapełnili 70 proc. trybun i stworzyli wielki zgiełk. Mieli jednak powody, bo mecz był - delikatnie mówiąc - emocjonujący.

Jeśli ktoś nie zaakceptuje tego wciąż mało popularnego sportu po tym meczu, to już chyba nigdy tego nie zrobi. To było właściwie wszystko najlepsze, co hokej na trawie może zaproponować kibicom, z których większość kompletnie go nie zna. Emocje, tempo, szybkość i... wynik. Wygraną Polaków, na dodatek w dramatycznych okolicznościach, bo przecież biało-czerwoni, którzy wcześniej tego dnia wygrali 10:0 z Namibią, prowadzili już 3:0 po dwóch golach Dariusza Rachwalskiego i jednym Karola Szyplika z rzutu karnego. 3:0 z najlepszą na świecie drużyną! Czy trzeba dodawać, co działo się wtedy na widowni?! A to nie był koniec, bo na 6 minut przed końcem wydawało się, że Niemcy oszaleli w tym szoku. Wycofali bramkarza. Okazało się, że w tym szaleństwie jest metoda. Wprowadzony za bramkarza dodatkowy zawodnik z pola zmienił sytuację na parkiecie. Niemcy kontrolowali końcówkę i strzelili dwie bramki. 40 sekund przed końcem, przy bliskiej zawału widowni, mieli okazję do wyrównania, ale w bramce Polaków świetnie grał Mariusz Chyła. - To, co wyprawiał, jest niebywałe. Respekt dla tego człowieka. To nie my kontrolowaliśmy ten mecz. To on go kontrolował - stwierdził polski trener Karol Śnieżek. Po czym dodał: - Taka publiczność i taka atmosfera w polskiej hali to ewenement. My gramy na co dzień bez widzów, przy pustych halach. Nie przywykliśmy. A Niemcy? Dla Niemców to standard. Stąd końcówka należała do nich, bo ich to nie peszy.

- Taki mecz dla popularyzacji hokeja na trawie to kamień milowy. Jesteśmy bardzo tym wszystkim przejęci. Tą imprezą, widownią, że jesteśmy wreszcie w mediach - mówi trener.

- Rywalizacja polsko-niemiecka to jest coś, co Polacy zawsze lubili. Mam wrażenie, że zyskujemy kibiców, zyskujemy zainteresowanie. To fantastyczne uczucie - mówi Dariusz Rachwalski, polski laskarz.

Polacy wygrali z Niemcami 3:2, ale wciąż nie są pewni awansu do półfinału. Wszystko zależy od dzisiejszego meczu z Holandią - porażka może wyeliminować Polaków. - Wtedy sobie tylko powspominamy wielki mecz z Niemcami. Dlatego dziś na kolacji przyjmiemy gratulacje od reszty ekip, ale koncentracja z nas nie zejdzie - zapewnia trener Śnieżek.

Więcej kłopotów mają Polki. Trzeba byłoby mieć serce z kamienia, żeby nie przejąć się widokiem Joanny Wieloch - kapitan polskiej drużyny - po meczu z Białorusią, przegranym przez Polskę 2:3. - Tak bardzo chciałyśmy... tak się starałyśmy... - łkała roztrzęsiona Joanna Wieloch. Wczoraj było już lepiej. Z Namibią Polska wygrała 8:0, a z Urugwajem - 3:1. Dziś młodziutkie Polki (większość po 18-20 lat), które nie mają takiego doświadczenia jak mężczyźni, walczą o awans do półfinału. Rywalem są... Niemcy.

Więcej o: