Tenis. Hingis świętowała w Moskwie swoje 21. urodziny

Liderka rankingu tenisistek, Szwajcarka Martina Hingis uczciła swoje 21. urodziny wygrywając - w parze z Rosjanką Anną Kurnikową - mecz pierwszej rundy debla w moskiewskim turnieju Kremlin Cup (z pulą nagród 1,18 mln dol.).
Rozstawione w Moskwie z numerem drugim, Hingis i Kurnikowa, które w 1999 roku były najlepszym deblem świata, bez większych problemów pokonały w czeską parę Klara Kukalova i Alena Vaskova 6:0, 6:3. Mecz trwał 44 minuty.

W poniedziałek organizatorzy turnieju postanowili uczcić 21. urodziny Szwajcarki, które przypadły na ostatnią sobotę, przygotowując wielki tort. Po meczu Hingis rozdzieliła go pomiędzy sędziów liniowych, dzieci do podawania piłek i widzów zgromadzonych w hali.

- To nie wszystkie niespodzianki jakie na mnie czekały w Moskwie - powiedziała na konferencji prasowej Hingis, która od 208 tygodni zajmuje pierwsze miejsce w klasyfikacji WTA Tour. - W niedzielę, zaraz po przyjeździe udałam się do pokoju hotelowego i oniemiałam. Wyglądał niemal jak kwiaciarnia. Właściwie mogłabym sprzedawać teraz te wszystkie bukiety.

Oprócz kwiatów i tortu Hingis otrzymała m.in. duży pejzaż miasta od mera Moskwy Jurija Łużkowa, który stwierdził, że jest zagorzałym fanem tenisistki mieszkającej na stałe w szwajcarskim Truebbach.

Łużkow sam gra w tenisa, a kilka lat temu - na otwarcie Kremlin Cup - uczestniczył w pokazowym meczu debla w parze z Niemką Steffi Graf.

- Chcecie wiedzieć co jeszcze dostałam dzisiaj? - mówiła do dziennikarzy uśmiechnięta Szwajcarka. - Komplet pięknej biżuterii i piłam pysznego szampana.

Przed rokiem w moskiewskim finale Hingis pokonała Kurnikową bez straty seta i po tej porażce młodsza o rok Rosjanka zrezygnowała z dalszych wspólnych występów w deblu.

Rozłąka ta trwała do ostatnich dni lipca, gdy Kurnikowa na krótko powróciła na korty po przewlekłej kontuzji lewej stopy. Zawodniczki doszły wtedy do finału turnieju WTA w San Diego, jednak po tym starcie Rosjanka odczuwała nasilające się bóle w nodze i na kolejne dwa miesiące zrezygnowała z gry.

Po raz drugi powróciła do gry w ubiegłym tygodniu, jednak w Lipsku przegrała już w pierwszej rundzie ze swoją rodaczką Anastazją Myszkiną.

- To był dopiero mój drugi mecz po bardzo długiej przerwie, ale czułam się dzisiaj na korcie bardzo dobrze - powiedziała po meczu Rosjanka, która w lutym doznała skręcenia kostki połączonego ze złamaniem kości śródstopia.

- W tej chwili muszę się przede wszystkim skupić na swojej kondycji psychicznej i odpowiednim przygotowaniu mentalnym do kolejnych meczów. Jeśli mi się to uda to powinnam szybko wrócić do poziomu gry jaki prezentowałam na początku roku - dodała. - Najważniejsze, że udaje mi się odnaleźć właściwy rytm uderzeń i potrafię już zapomnieć o kontuzji. Nie boję się już biegać do trudniejszych piłek.

Kurnikowa nie wygrała jeszcze ani jednego turnieju w singlu, chociaż wystąpiła już w ponad 100 imprezach z cyklu WTA Tour.