US Open: piłka przy serwisie Hingis przekroczyła 160 km/h

Szwajcarka Martina Hingis w meczu pierwszej rundy wielkoszlemowego turnieju tenisowego US Open (z pulą nagród 15,8 mln dol.) po raz pierwszy w karierze odnotowała serwis, który przekroczył prędkość 160 km/h.
- Takie drobiazgi zawsze cieszą. Tym bardziej, iż zdaję sobie sprawę, że nigdy nie będę serwować jak Venus Williams -

powiedziała na konferencji prasowej 20-letnia Szwajcarka. - Za to moim atutem jest zmienność w grze.

Serwis Amerykanki regularnie przekracza prędkość 180, a często także 190 km/godz.

W poniedziałek najwyżej rozstawiona Szwajcarka łatwo pokonała Amerykankę Laurę Granville, która otrzymała od organizatorów tzw. "dziką kartę" do turnieju głównego - 6:2, 6:0. Mecz na Arthur Ashe Stadium trwał 46 minut.

- Nie należę do osób, które wstają zbyt wcześnie. Jednak fakt, iż miałam okazję jako pierwsza w tegorocznym turnieju awansować do drugiej rundy uważam za wielki honor" - powiedziała Hingis, której mecz był zaplanowany jako pierwszy na korcie centralnym.

Od triumfu w Australian Open w 1999 roku, Szwajcarka nie wygrała żadnego turnieju wielkoszlemowego, chociaż trzy razy dochodziła w nich do finałów.

Odnotowała też dwie dotkliwe porażki, w ostatnich trzech startach, na trawiastych kortach w Wimbledonie.

Ostatnie zwycięstwo w imprezie WTA odnotowała w lutym w Dubaju i był to jej trzeci triumf w tym sezonie. Wcześniej wygrała w Sydney i Doha. Mimo to od 203 tygodni zajmuje pierwszą pozycję w rankingu WTA.

- Turnieje Wielkiego Szlema są bardzo trudne dla faworytów, ponieważ każdy jest przygotowany do startu w tych imprezach.

Wszyscy wiedzą, że po prostu trzeba grać swój najlepszy tenis - twierdzi Hingis. - Szanse na zwycięstwo ma absolutnie każdy, pod warunkiem, że tylko chce wygrać.

Z 12 przegranych w tym sezonie meczów, trzy porażki Hingis poniosła z Jennifer Capriati, w tym dwie w imprezach

wielkoszlemowych: w finale Australian Open i półfinale na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa w Paryżu.

W ostatnich tygodniach dwukrotnie - na twardych kortach w San Diego i Los Angeles - musiała uznać wyższość innej amerykańskiej tenisistki Moniki Seles.

Zresztą właśnie Amerykanki są uważane za najpoważniejsze kandydatki do zwycięstwa w US Open. Oprócz Seles i Capriati,

wymienia się także Lindsay Davenport oraz broniącą tytułu Venus Williams, która ma najwyższe notowania.

Po porażce w pierwszej rundzie Wimbledonu z Hiszpanką Virginią Ruano-Pascual Hingis zrobiła sobie pięciotygodniową przerwę od tenisa. Na korty wróciła na początku sierpnia- w San Diego i Los Angeles - a w startach na twardych kortach

odniosła 12 zwycięstw i poniosła tylko dwie porażki.