Armstrong zaatakowany przez LeMonda

Trzykrotny zwycięzca Tour de France Amerykanin Lance Armstrong poczuł się dotknięty komentarzem innego słynnego kolarza amerykańskiego Grega LeMonda na temat jego kontaktów z doktorem Michele Ferrarim, który jest oskarżony o rozprowadzanie wśród kolarzy środków dopingujących (przede wszystkim EPO).
- Poczułem się dotknięty. Byłem zdziwiony bardziej niż czymkolwiek innym - skomentował Armstrong wypowiedź LeMonda, którą zacytował magazyn "Sports Illustrated". Według LeMonda doktor Ferrari jest "rakiem sportu".

- To smutne, że Lance od pięciu lat utrzymuje z nim kontakty. Mógłbym wychwalać Lance'a pod niebiosa, gdybym miał pewność, że jest czysty, ale od momentu, gdy doktorowi Ferrariemu postawiono zarzuty, nie możemy być tego pewni" - cytuje LeMonda "Sports Illustrated".

Doktor Ferrari, postać kontrowersyjna, czeka na proces we Włoszech, który rozpocznie się za miesiąc. Prokuratura stawia mu dwa zarzuty - podawanie środków niebezpiecznych dla zdrowia oraz oszustwo sportowe.

Mimo ciążących na nim podejrzeń Armstrong podkreśla, że Ferrari był i jest jego przyjacielem. Amerykanin, który wrócił do kolarstwa po zwalczeniu nowotworu jąder, przyznał niedawno, że od 1999 roku pięć razy odwiedzał gabinet Ferrariego w Bolonii.

Greg LeMond jest jedynym oprócz Armstronga amerykańskim kolarzem, który wygrał Tour de France i - podobnie jak Teksańczyk - uczynił to trzy razy.