Kuerten i Ferrero już w półfinale

Do półfinału męskiego turnieju na Roland Garros jako pierwsi zakwalifikowali się Brazylijczyk Gustavo Kuerten i Hiszpan Juan Carlos Ferrero. Cztery najlepsze tenisistki tegorocznej rywalizacji w Paryżu to Szwajcarka Martina Hingis, Amerykanka Jennifer Capriati oraz dwie Belgijki - Justine Henin i Kim Clijsters.
W środowisku tenisowym mówi się od pewnego czasu, że pieniądze zdemoralizowały Jewgienija Kafielnikowa. Nie trenuje tyle, ile powinien, a na korcie nie wykazuje determinacji, jaka cechowała go jeszcze dwa lata temu, kiedy odnosił drugie wielkoszlemowe zwycięstwo w Australii. Pierwsze miało miejsce w 1996 roku w Paryżu.

Dwa wielkoszlemowe tytuły i prawie dziewiętnaście milionów dolarów w osiem lat to aktywa, które mogą rozmiękczyć każdego. Nawet twardego chłopaka z Soczi, wychowanego jeszcze w Związku Radzieckim. Kto miał takie informacje na temat Kafielnikowa, musiał podczas pojedynku Rosjanina z Gustavo Kuertenem przecierać co chwila oczy. Dwaj zwycięzcy z Roland Garros (Brazylijczyk z 1997 i 2000 roku) rozegrali we wtorek na korcie centralnym najlepszy mecz tegorocznego turnieju.

Kuerten już nie przypominał bezradnego gracza, który w niedzielę w dwóch pierwszych setach snuł się po korcie, zbierając cięgi od dzielnego Amerykanina Michaela Russella. Jego uderzenia z głębi kortu miały tego dnia odpowiednią moc i długość. Trzymały Kafielnikowa w pobliżu końcowej linii, nie pozwalając mu na przejęcie inicjatywy. Rosjanin wyzwalał się od czasu do czasu z zaciśniętej pętli i wtedy właśnie gra osiągała poziom niebotyczny.

- Widziałem, co się dzieje i próbowałem coś działać - mówił Kafielnikow. - Ktoś taki jak Kuerten, kiedy mu pozostawić swobodę, gra jak Picasso. Może z piłką zrobić wszystko, szczególnie uderzając z bekhendu.

Pół godziny później powtórzono słowa Rosjanina Brazylijczykowi. - Kafielnikow nigdy nie widział mnie malującego - śmiał się Kuerten. - Kiedy posadzono by mnie przed kartką papieru, byłbym najwyżej graczem z kwalifikacji.

Półfinałowym rywalem Brazylijczyka, który po 2 godz. i 32 min pokonał Kafielnikowa 6:1, 3:6, 7:6, 6:4, będzie Juan Carlos Ferrero. 21-letni Hiszpan "rozstrzelał" o rok od siebie młodszego Australijczyka Lleytona Hewitta (6:4, 6:2, 6:1 w 2 godz. i 9 min). Było sporo walki, ale w decydujących momentach kropkę nad i stawiał zawsze późniejszy zwycięzca. Swoboda, z jaką gra w Paryżu Hiszpan, pozwala mieć nadzieję na bardzo emocjonujący półfinał.

Dwa pozostałe mecze ćwierćfinałowe mężczyzn (Andre Agassi - Sebastien Grosjean, Roger Federer - Alex Corretja) odbędą się w środę. Kobiety natomiast rozegrały we wtorek wszystkie pojedynki tej rundy. W najciekawszym zmierzyły się Amerykanki Jennifer Capriati i Serena Williams. Ta pierwsza to kobieta po przejściach. Problemy z narkotykami i wymiarem sprawiedliwości spowodowały kilkuletnią przerwę w znakomicie zapowiadającej się karierze. Na Roland Garros Capriati wystartowała po raz pierwszy, kiedy miała 14 lat. Awansowała od razu do półfinału. To z tamtego okresu pochodzi anegdota, która głosi, że kiedy młodziutką tenisistkę obwożono po Paryżu, poprosiła, żeby jej pokazano słynny stadion Notre Dame.

Po jedenastu latach zna już lepiej Paryż oraz życie. W tenisa zaś gra nie gorzej niż w 1990 roku. Z Sereną Williams miała jednak sporo problemów. Całe szczęście dla Capriati, że młodsza z córek Richarda Williamsa nie mogła się zdecydować, czy starać się ze wszystkich sił o awans do półfinału, czy też raczej iść w ślady starszej siostry Venus i wracać na Florydę. Z tego niezdecydowania zrobił się całkiem dobry mecz, pełen zwrotów i emocji.

Dotyczy to szczególnie końcowych gemów drugiego seta, kiedy Serena obroniła meczbola. Wygrała wprawdzie tę partię, ale w całym meczu poniosła porażkę 2:6, 7:5, 2:6. Może wreszcie zdecyduje się na wyjście z hotelu i spacer po Paryżu. - Nie wychodzę, żeby nie tracić energii - mówiła dwa dni wcześniej. - Zakupy robię w Internecie. Poza tym czytam i oglądam filmy na DVD.

Prócz Capriati wygrały też we wtorek swoje mecze Szwajcarka Martina Hingis (z Włoszką Franceską Schiavone 6:1, 6:4), Belgijka Justine Henin (z Rosjanką Liną Krasnorucką 6:1, 6:2) oraz jej rodaczka Kim Clijsters (z Węgierką Petrą Mandulą 6:1, 6:3).

Wyniki (1/4 finału). Kobiety: J. Henin (Belgia, 14) - L.

M. Hingis (Szwajcaria, 1) - F. Schiavone (Włochy) 6:1, 6:4; J. Capriati (USA, 4) - S. Williams (USA, 6) 6:2, 5:7, 6:2; K. Clijsters (Belgia, 12) - P. Mandula (Węgry) 6:1, 6:3. Mężczyźni: G. Kuerten (Brazylia, 1) - J. Kafielnikow (Rosja, 7) 6:1, 3:6, 7:6 (7-3), 6:4; J. C. Ferrero (Hiszpania, 4) - L. Hewitt (Australia, 6) 6:4, 6:2, 6:1.