Szachowa zimna wojna. Magnus Carlsen boi się rosyjskich hakerów

Od 11 listopada w Nowym Jorku walka o prymat w szachach i 600 tys. euro. Tytułu broni Norweg Magnus Carlsen, zdetronizować będzie chciał go Rosjanin Siergiej Karjakin. Zespół mistrza świata obawia się grup hakerskich, które mogą przyjść z pomocą rywalowi.
W najmłodszym pojedynku o tytuł mistrza świata (obaj zawodnicy to 26-latkowie) będzie się bronił Magnus Carlsen. Jego rywalem będzie Siergiej Karjakin, obecnie 10. szachista świata. Żeby podnieść temperaturę rywalizacji przywołuje się porównania do legendarnych meczów z czasów zimnej wojny, jak choćby pojedynek amerykańskiego arcymistrza Bobby'ego Fischera z sowiecką gwiazdą Borysem Spasskim.

- Chcemy by znów wszystkich ogarnęła szachowa gorączka, jak w czasach Fischera i Spasskiego. Wtedy były to bitwy ZSRR z USA, teraz po sankcjach ze strony UE i USA ich relacje z Rosją też są co najmniej chłodne - mówi Kirsan Ilumżynow, szef rosyjskiej federacji.

Historia Karjakina wpisuje się w ten konflikt wschodu z zachodem. Dwa lata temu poparł rosyjską agresję na Krymie, choć się tam urodził i wychował na Ukrainie. Jednak nigdy się za obywatela tego kraju nie uważał. W 2009 roku dekretem ówczesnego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa został Rosjaninem, zamieszkał w Moskwie. Było to zgodne z jego przekonaniami, ale także dawało większe szanse na karierę w szachach - łatwiej było mu o sponsorów i lepszych trenerów.

Sam nie patrzy na mecz o mistrzostwo świata przez pryzmat rywalizacji dwóch światów. - To już nie te czasy, ale zdaję sobie sprawę z tego, że będziemy chcieli pokazać, że nasza szkoła szachowa jest silniejsza - mówił.

Rosjanin był najmłodszym arcymistrzem w historii szachów (miał 12 lat i siedem miesięcy), był uważany za lepszego gracza od Carlsena jako dziecko, ale w dorosłej karierze to Norweg sobie lepiej radzi. - On praktycznie nie ma żadnych słabości - przyznaje Rosjanin.

- On musi jednak udowodnić, że jest lepszy ode mnie. Jeśli będzie się za bardzo starał, ja go skontruję. Taki jest mój plan - mówi dość arogancko Karjakin.

Liczby są za Carlsenem. Od 2007 roku przegrał ze swoim rosyjskim rywalem ledwie dwukrotnie. Ale zespół Norwega obawia się, że rywal dostanie pomoc od... hakerów.

Środki bezpieczeństwa rodem z Pentagonu

Obawy wydają się uzasadnione. Rosyjscy hakerzy znani są z tego, że potrafią łamać najlepiej zabezpieczone komputery i bazy danych. Przykłady tego były ostatnio, gdy grupa "Fancy Bears" wykradła się na serwery WADA i ujawniła dane sportowców, którzy od organizacji antydopingowej dostali dyspensę na stosowanie zakazanych substancji.

Carlsen i jego otoczenie na taką wpadkę pozwolić sobie nie mogą. Stosują specjalne środki bezpieczeństwa przed pojedynkiem z Karjakinem. - To metody stosowane w Pentagonie, bo nie możemy sobie pozwolić, by nasze analizy wpadły w niepowołane ręce - zdradza Espen Adgestein, menedżer Carlsena.

- Żadna osoba, która nie przejdzie złożonego procesu weryfikacji, nie ma dostępu do żadnych danych, które pomagają nam się przygotować do tego pojedynku - dodaje.

W kręgu osób, które mają dostęp do danych, oprócz Carlsena są jego trener Peter Heine Nielsen oraz sparingpartnerzy, których liczba i nazwiska trzymane są w tajemnicy.

- Zazwyczaj kontaktują się przez Skype'a, emaile czy systemy wymiany plików. Wszystko jest jednak szyfrowane na wielu poziomach, a my mamy dokładną wiedzę o tym, kto próbuje się do tych rzeczy dostać. W ten sposób pomagamy pracować zespołowi Carlsena najbardziej efektywnie i nie ma znaczenia, kto i gdzie się w danym momencie znajduje - tłumaczy Vibeke Hansen z norweskiego oddziału Microsoftu, który jest sponsorem Carslena.

To pomoże także w trakcie meczu. W Nowym Jorku Carslen będzie razem ze swoim trenerem, a reszta zespołu będzie rozsiana po innych częściach świata.

Mecz Carlsena z Karjakinem rozpocznie się 11 listopada i potrwa 19 dni. Przez ten czas rozegrają 12 pojedynków. Zwycięzca dostanie 600 tys. euro

Gwiazdy sportu świętują Halloween! Który z nich to Ronaldo? [ZOBACZ]