Kilkunastu medalistów z igrzysk z Soczi na dopingu? Oszustwo Rosjan jak z filmu sensacyjnego!

?New York Times? detonuje kolejną bombę w sprawie rosyjskiego dopingu. - Na igrzyskach w Soczi kontrolerzy antydopingowi razem z agentami służb specjalnych podmieniali nocą próbki moczu na nieskażone dopingiem, a kilkudziesięciu rosyjskich sportowców, w tym kilkunastu medalistów, brało udział w państwowym programie dopingowym - ujawnia wieloletni szef laboratorium antydopingowego w Moskwie Grigorij Rodczenkow, który uciekł do USA z obawy o swoje życie.
Rodczenkow nie jest żadnym bohaterem walczącym o czystość sportu. Bliżej mu do mafioso, który przechodzi na drugą stronę, bo to jego ostatnia szansa. Przez wiele lat rządów w moskiewskim laboratorium dopingowym - kierował nim od 2005 - podejrzewano go o to, że zajmuje się głównie tuszowaniem, a nie wykrywaniem dopingu, jego siostrę złapano na rozprowadzaniu środków dopingujących. Poświęcony rosyjskiemu dopingowi raport WADA potwierdził te przypuszczenia. W dokumencie, który pół roku temu wstrząsnął sportem i doprowadził m.in. do wykluczenia ze startów rosyjskich lekkoatletów (wkrótce ma zapaść decyzja, czy pozwolić im na start w igrzyskach w Rio, czy nie), Rodczenkow jest opisany jako jeden z głównych oszustów: niszczący próbki, domagający się łapówek za tuszowanie wpadek. Ale zignorować rewelacji Rodczenkowa, opublikowanych właśnie przez "New York Timesa", nie sposób. Po publikacji raportu WADA władze zmusiły go do dymisji. Niedługo potem uciekł z kraju. W lutym w tajemniczych okolicznościach zmarli w Rosji jego dwaj koledzy, działacze antydopingowi.

Rosjanin do brania łapówek się nie przyznaje. Do niszczenia próbek już tak. I mówi, że nie doszacowano skali tego oszustwa. Brał udział w niszczeniu nie setek, ale tysięcy próbek. Jednak największą sensacją jest to, co mówi o dopingowej operacji Soczi 2014.

Fiolki podawane przez... dziurę w ścianie

Rodczenkow, najważniejszy rosyjski działacz antydopingowy podczas igrzysk, zdradza, że sam opracował mieszankę trzech środków dopingujących, którą podawano kilkudziesięciu rosyjskim olimpijczykom. W tej grupie było według jego informacji 14 biegaczy narciarskich i dwóch podwójnych złotych medalistów w bobslejach. A potem zaczyna się opowieść jak z filmu sensacyjnego. Były szef laboratorium w Moskwie twierdzi, że podczas igrzysk po sąsiedzku z laboratorium antydopingowym funkcjonowało małe tajne laboratorium, w którym nocami czyszczono z dopingu próbki pobrane od rosyjskich sportowców: podając fiolki przez dziurę w ścianie, tuż przy podłodze, i podmieniając mocz na czysty, pobrany wcześniej. Służby specjalne opracowały metodę odplombowywania i zaplombowywania fiolek tak, by nie zostawiać śladów. Ministerstwo słało spiskowcom z laboratorium listy z numerami próbek, które trzeba podmienić. Przez całe igrzyska nieuczciwi kontrolerzy i agenci służb specjalnych wymienili w ten sposób około stu próbek.

"Dacie wiarę, że tak wygląda olimpijski sport?"

Żadnego Rosjanina nie złapano na dopingu. Ich reprezentacja wygrała klasyfikację medalową, zdobywając 33 medale, w tym 13 złotych. M.in. złoto i dwa srebra w męskich biegach narciarskich oraz wspomniane dwa złota w bobslejach. Rodczenkow mówi, że jedna trzecia medali została zdobyta przez sportowców z programu dopingowego. Oskarża m.in. złotego i srebrnego medalistę w biegach narciarskich Aleksandra Legkowa, mistrza w bobslejach Aleksandra Zubkowa, mistrza skeletonu Aleksandra Trietiakowa. "Ludzie tam fetują mistrzów olimpijskich, a my tu siedzimy jak wariaci, podmieniając ich mocz. Dacie wiarę, że tak wygląda olimpijski sport?" - pyta Rodczenkow dziennikarzy "New York Timesa". Jak mówią autorzy, rewelacje Rodczenkowa spisali podczas trzech sesji wywiadów. Widzieli maile potwierdzające zarzuty Rodczenkowa, rozpiskę z nazwiskami sportowców objętych programem dopingowym wysłaną szefowi laboratorium przez rosyjskie ministerstwo sportu. Wywiad zaaranżował reżyser Bryan Fogel, który kręci właśnie w Los Angeles film dokumentalny z udziałem byłego szefa moskiewskiego laboratorium - o lukach w światowym systemie walki z dopingiem.

To Fogel pomógł Rodczenkowowi wydostać się z Rosji do USA. Tuż po Soczi wszyscy zaangażowani w dopingową operację olimpijską byli bohaterami. Rodczenkow mimo wieloletnich podejrzeń dostał od Władimira Putina odznaczenie państwowe. Ale po raporcie WADA zrozumiał, że musi uciekać.

Rosyjski minister sportu odpowiada

Minister sportu Witalij Mutko proszony przez "NYTimes" o komentarz do tych rewelacji odpowiedział, że to po prostu kolejny atak informacyjny na rosyjski sport. Rodczenkow mówi, że przed igrzyskami regularnie spotykał się na dopingowych odprawach z zastępcą Mutki Jurijem Nagornym.

Rodczenkow chwali się w wywiadzie wspomnianą wcześniej miksturą własnego autorstwa, która ułatwiła drogę do medali niejednemu olimpijczykowi z Londynu 2012 i Soczi 2014. To mieszanka sterydów metenolonu, trenbolonu i oksandrolonu, łączona z alkoholem, żeby sportowcy szybciej ją przyswajali i szybciej pozbywali się jej śladów z organizmu. Rodczenkow twierdzi, że mężczyznom serwował doping z whisky Chivas, a kobietom z martini.



Guardiola, Maradona, Davids i wielu innych. Oni wszyscy wpadli na dopingu. Zapraszamy na przegląd piłkarzy, u których wykryto niedozwolone środki