Superagencja będzie niszczyć doping

Szykuje się rewolucyjna zmiana - Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) chce przejąć całą walkę ze sportowymi oszustami, eliminując z niej skorumpowane federacje, komisje i laboratoria.
Do tej pory z dopingiem walczyły międzynarodowe i lokalne federacje sportowe oraz narodowe komisje antydopingowe - przeprowadzały testy, decydowały o karach dla dopingowiczów. Ale skandal z rosyjskimi lekkoatletami odsłonił słabość systemu - sportowi działacze żądali łapówek od lekkoatletów w zamian za tuszowanie ich dopingu. Okazało się bowiem, że międzynarodowe i narodowe federacje, a także komisje antydopingowe i laboratoria czasem działają tak, jakby walka z dopingiem była wbrew ich interesowi. Czasem doping stawał się wręcz źródłem nielegalnych dochodów urzędników.

Trener Paul Simbolei opowiedział kenijskiej policji, że działacze federacji biorą haracz od biegaczy w zamian za krycie ich dopingu. - Od czasu tego zeznania żyję w ciągłym strachu - powiedział w "Sunday Times". Rosjanie, którzy opowiedzieli o powszechnym procederze koksowania pod egidą państwowych instytucji, zrobili to, gdy byli bezpieczni za granicą lub gdy mieli pewność, że dadzą sobie radę bez rodzimej federacji. Od jednego z nich - menedżera maratonki Lilii Szobuchowej Andrieja Baranowa, który w tajemnicy zeznawał w kwietniu zeszłego roku przed niezależną komisją etyki IAAF - zaczął się skandal w Rosji.

Szansa, że prawda zostanie odkryta przez lokalne, przeżarte korupcją instytucje, jest zerowa. Dlatego Simbolei i alarmujący o dopingu Rosjanie są znacznie bezpieczniejsi teraz, gdy sprawami, o których opowiedzieli, zajmuje się WADA.

Od wtorku w Colorado Springs przedstawiciele rządów (w tym Rafał Piechota z polskiego Ministerstwa Sportu) i MKOl zastanawiają się, czy nie przejąć od federacji - i być może od narodowych komisji antydopingowych - całej walki z dopingiem. Chciałby tego szef MKOl Thomas Bach.

Dotąd WADA się przed tym broniła - wymagałoby to wielusetmilionowego budżetu i ogromnego wysiłku logistycznego. W tej chwili WADA dysponuje 31 mln dol. rocznie, na które składają się w połowie MKOl i rządy sygnatariuszy (Polska płaci około 120 tys. dol. rocznie). Za te pieniądze WADA wydaje licencje laboratoriom, prowadzi badania nad testami i programy edukacyjne.

Gdyby teamy F1 były zespołami piłkarskimi... [ZOBACZ]




Czy wierzysz w skuteczniejszą walkę z dopingiem?