Nie ma jak Katar

Gdy niejaki Saif Saeed Shaheen wygrał bieg na 3000 m z przeszkodami podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata w Paryżu, oczy sportowego świata zwróciły się na maleńkie państewko w Zatoce Perskiej słynące z wydobycia ropy naftowej - Katar. Shaheen zdobył pierwszy w historii medal dla tego kraju. I choć jeszcze miesiąc wcześniej nazywał się Stephen Cherono i był Kenijczykiem, to na maszt powędrowała katarska flaga, a na Stade de France odegrano katarski hymn.
Shaheen w zamian za nowe obywatelstwo otrzymał nie lada fortunę. Jak donosiła prasa, wystarczającą, by nie kiwnąwszy palcem, doczekać emerytury. Jak widać, pieniądze nie zdemoralizowały go na tyle, by pozbawić go chęci do rywalizacji na bieżni. Zwycięstwo ekskenijskiego biegacza to tylko jeden z elementów polityki sportowej naftowych szejków. W dyscyplinach takich jak piłka nożna, tenis, golf czy kolarstwo Katar od wielu lat próbuje osiągnąć - lub może lepiej byłoby powiedzieć: kupić sobie - sukces. W dużej mierze jest to zasługą rządzącego krajem szejka Hamada Al Thaniego, wielkiego miłośnika sportu.

Katar nie tylko sprowadza najlepszych sportowców, ale także stara się zabłysnąć na polu organizacji. Dość powiedzieć, że w przyszłym miesiącu do stolicy kraju Dohy zjadą możni światowej piłki na konferencję FIFA. Kalendarz sportowych imprez w Katarze uwzględnia tenisowe turnieje ATP, WTA, kolarski Tour of Qatar, mityng IAAF. W 2006 r. Katar będzie organizował Igrzyska Azjatyckie. Milionowe nagrody skutecznie zniechęcają od absencji najlepszych.

Największe kwoty idą jednak na futbol. Trenerem reprezentacji Kataru jest były szkoleniowiec Japonii Francuz Philippe Troussier. Wyjątkowy będzie też najbliższy sezon ligi katarskiej. Kibice zobaczą na boiskach m.in. Gabriela Batistutę, Stefana Effenberga, Mario Baslera, Franka Leboeufa, Fernando Hierro i Josepa Guardiolę. Niejeden powie, że to w większości emeryci. Prawda jest jednak taka, że wiele europejskich klubów zapłaciło by sporo, by mieć w składzie takich graczy. Europy nie było jednak stać, by przebić oferty z Kataru.

Batistuta podpisał dwuletni kontrakt z Al Arabi za 8 mln dol. Effenberg, Basler i Hierro dostaną ok. 3 mln za sezon. Szejkowie dorzucają do tego umeblowane wille i ekskluzywne limuzyny z prywatnym szoferem. Należy jeszcze dodać, że ze względu na upały sezon w katarskiej lidze jest króciutki, więc pół roku to płatny urlop.