Snooker. W 2026 Polak mistrzem świata?

Nie wierzę, że w 40-milionowym kraju rodzi się mniej utalentowanych snookerzystów niż w Anglii, Chinach czy Tajlandii - mówi Przemysław Kruk, były gracz, obecnie komentator dyscypliny w Eurosporcie, a od niedawna szef pierwszego zawodowego teamu snookera w Polsce - KrOOger TEAM. Cel? Ambitny. Zdobycie przez Polaka do 2026 roku tytułu mistrza świata.
Snooker w telewizji wygląda bardzo efektownie, choć droga do stołów telewizyjnych jest daleka i niełatwa - godziny codziennych treningów, nieustanne powtarzanie uderzeń. Ale jest o co się bić.

- Pieniędzy w snookerze jest znacznie więcej niż na przykład w tak popularnych w naszym kraju skokach narciarskich - mówi Przemek Kruk. - Kamil Stoch w najbardziej udanym w karierze zeszłym sezonie zarobił na skoczniach niecałe pół miliona złotych. Co najmniej tyle samo w minionym sezonie zarobiło aż 24 snookerzystów! - dodaje.

Zawodowy snooker to jedna z najdynamiczniej rozwijających się dyscyplin sportu na świecie. W ciągu ostatnich czterech lat pula nagród w sezonie wzrosła trzykrotnie i przekracza obecnie 50 milionów złotych.

O to, by coś uszczknąć z tego tortu, powalczy w barwach KrOOger TEAM na razie trzech zawodników: 18-letni Kacper Filipak, jedyny Polak z profesjonalnym doświadczeniem, były mistrz Europy do lat 21 i najmłodszy w historii uczestnik Main Touru (skupiającego największe światowe turnieje) i aktualny mistrz Polski, 22-letni Michał Zieliński, ośmiokrotny mistrz kraju w różnych kategoriach wiekowych (U16 do U21), trzykrotny mistrz Polski w kategorii otwartej, oraz Grzegorz Biernadski - 21-latek, mistrz Polski U21 w 2010.

Stół stołowi nierówny

- Pomysł, by zorganizować profesjonalny team, zrodził się w mojej głowie już wiele lat temu, a teraz, trochę za namową innych, nadszedł czas, żeby go zrealizować - mówi Kruk. Chce wykorzystać zawodowe doświadczenie i kontakty w snookerowym świecie, m.in. z Django Fungo, menedżerem m.in. Judda Trumpa, szóstego zawodnika światowego rankingu.

Celem Kruka i jego graczy będą turnieje z cyklu European Tour (m.in. Gdynia Open). Filipiak w tym sezonie, dzięki niezłym wynikom w majowych barażach o zawodowy main tour, zapraszany będzie dodatkowo na eliminacje do większości turniejów rankingowych. Być może przebije się do faz finałowych np. UK Championship czy China Open.

Kacper Filipiak w kwietniu 2011 zdobył złoty medal na mistrzostwach Europy do lat 21. Dzięki temu, jako pierwszy polski snookerzysta, dostał się do grona zawodowców. Co zrobić, by tam wrócić? Ile brakuje nam do najlepszych?

- W Polsce mamy kluby, organizujemy coraz więcej turniejów na wysokim poziomie. Brakuje nam wytrenowania, kontaktów z czołówką - opowiada Kacper.

Kwestia stołów jest niezwykle ważna. - Te w pełni profesjonalne, maintourowe są zupełnie inne od tych, z którymi stykamy się na co dzień. Zresztą widać to w cenie. Stół do snookera kosztuje ok. 10 tys. zł. Kiedy chciałem sprowadzić taki w pełni profesjonalny, okazało się, że kosztuje ok. 11 tys. euro - mówi Michał Zieliński.

Idealną opcją - o czym mówi też Filipiak - byłoby mieszkać w Wlk. Brytanii i grać tam na odpowiednich stołach, na co dzień jednak wymaga to sporych nakładów.

- W tej chwili to jedyny sposób, ale można przecież sprowadzić trenera z Anglii do nas. Niech zostanie tu tydzień, miesiąc, może dłużej. To samo jeśli chodzi o odpowiednich sparingpartnerów, których bardzo brakuje - liczę, że uda się ich tu ściągnąć. I to też jest jedno z zadań KrOOger TEAM - uważa Kruk.

Mistrz świata 2026

Plany zespołu wybiegają na kilkanaście lat do przodu. Do main touru Polak ma trafić najdalej za 2-3 lata. Kruk mówi o połowie 2016 roku. A celem głównym jest zdobycie przez polskiego zawodnika tytułu mistrza świata w roku 2026!

- Dwanaście lat to najkrótszy okres, w jakim zrealizowanie tak ambitnych założeń można przyjmować za wykonalne. Oczywiście ten cel może zostać osiągnięty kilka lat później albo nieco wcześniej. Gdybym jednak próbował przekonywać kogoś racjonalnie myślącego, że takie cuda da się zrobić w trzy-cztery lata, pukałby się w głowę. I miałby rację - przyznaje szef KrOOger TEAM.

- Każdy z nas, gdy zaczynał trenować, myślę, że miał podobne marzenia - by zostać mistrzem świata - mówi Grzegorz Biernadski. - Potem to marzenie trochę przysłoniły trudności: jeżdżenie na turnieje, ciężka rywalizacja. Ale kiedy widzę siebie dwa lata temu, kiedy jeździłem do Anglii, była grupka zawodników, która ogrywałem bez problemu. Dziś oglądam ich w telewizji, jak choćby Elliotta Slessor, bo ja te swoje dwa lata nieco zmarnowałem. Ale teraz myślę, że te marzenia wrócą, a cel, który wyznaczył sobie i nam Przemek, jest realny.

Na razie zespół szuka sponsorów. Na tym etapie cele są krótkoterminowe - koszt wyjazdu zespołu na najbliższy turniej, październikowe Bulgarian Open, wynosi 10 tys. zł. W skali roku na funkcjonowanie teamu potrzeba ok. 60-70 tys. zł na wysyłanie zawodników na turnieje European Tour i dodatkowe kilkadziesiąt tysięcy na pokrycie kosztów startu Kacpra Filipiaka w dużych turniejach rankingowych.

W Chinach w snookera gra regularnie 60 mln osób. Milion deklaruje, że robi to codziennie. U nas grywa może kilkaset osób, regularnie zapewne kilkanaście.

- Ale kiedy w światowym snookerze zaistnieje Polak i zacznie nieco mieszać w hierarchii, będziemy mieli kolejną "małyszo-", "kubico-" czy "stochomanię" - zapewnia Kruk.