Zapasy. Damian Janikowski nie ma warunków do trenowania

Zapaśnicy Śląska Wrocław - klubu, w którym trenuje brązowy medalista Igrzysk Olimpijskich w Londynie Damian Janikowski - mogą niebawem stracić salę, z której korzystają od ponad 30 lat. Zanim to jednak nastąpi, sportowcy będą musieli sobie poradzić z brakiem wody.
Sala przy ul. Dmowskiego nie jest symbolem luksusu. Grzyb, odpadający tynk, brak ogrzewania i stary sprzęt treningowy nie przeszkadzają jednak najzdolniejszym polskim zapaśnikom. Korzystający z obiektu klub Śląsk Wrocław wyszkolił do tej pory m.in. brązowego medalistę igrzysk olimpijskich - Damiana Janikowskiego, wicemistrza świata juniorów - Dawida Karecińskiego czy brązowego medalistę mistrzostw Europy kadetów - Dawida Klimka.

W maju środowisko wrocławskich zapaśników zmartwiła wiadomość o planach sprzedaży terenów, na których znajduje się hala. Stało się jasne, że któregoś dnia będzie trzeba przenieść wrocławskie zapasy w inne miejsce. Nikt jednak nie spodziewał się, że wcześniej ktoś będzie próbował zmusić sportowców do odejścia, odcinając im dopływ wody.

- Uważam, że to skandal. Bez wody właściwie nie da się trenować. Nie ma jak skorzystać z toalety czy wziąć prysznica po zajęciach. Nie rozumiem, czemu tak się stało. Wygląda to tak, jakby chciano nas wykurzyć, aby móc spokojnie zburzyć stary budynek - mówi Damian Janikowski.

Dla medalisty z Londynu sala na Kępie Mieszczańskiej była nie tylko miejscem pracy. Damian Janikowski mieszkał również przy hali, dzięki czemu nie tracił czasu na dojazdy na treningi. Teraz, po powrocie ze zgrupowania na Ukrainie, będzie musiał szukać innego lokum.

- Liczę na to, że ta sprawa zostanie jakoś rozwiązana. W naszym klubie jest wielu zdolnych zawodników i warto zadbać o to, aby mieli warunki do rozwijania swojego talentu. W przeszłości znosiliśmy naprawdę wiele. W zimie trzeba było ćwiczyć w podwójnym dresie, bo nie było ogrzewania. Jednak odcięcie wody jest zagraniem poniżej pasa - komentuje Janikowski.