Nowe finansowanie związków. Minister Mucha odcina psie zaprzęgi

Dziewięć dyscyplin olimpijskich, m.in. narciarstwo, pływanie i podnoszenie ciężarów, oraz cztery dyscypliny zespołowe - to grupa elitarnych sportów, na które chce stawiać ministerstwo.
Relacje na żywo w twoim smartfonie. Pobierz aplikację Sport.pl LIVE ?

- 29 stycznia 2013 roku w polskim sporcie skończył się komunizm - stwierdziła wczoraj minister sportu Joanna Mucha. Zapowiedziała, że w tym roku związki sportowe dostaną tyle samo pieniędzy co w ubiegłym - ok. 175 mln zł - ale zostaną one inaczej podzielone. Dyscypliny z perspektywami na sukcesy nie muszą się martwić, ale niektórzy w ogóle stracą dotacje.

Pomysł ministerstwa przypomina plan Brytyjskiego Komitetu Olimpijskiego, który po igrzyskach w Atlancie w 1996 r. - Brytyjczycy zdobyli tam tylko jeden złoty medal - poza większym finansowaniem sportu amatorskiego i młodzieżowego, postanowił skupić się tylko na tych dyscyplinach, które dają szanse na olimpijskie medale. W Londynie w klasyfikacji medalowej wyprzedzili ich wyłącznie Amerykanie i Chińczycy.

Polacy z Londynu przyjechali z ledwie dziesięcioma medalami, i to jest główny powód zmian w finansowaniu sportu z budżetu. - Nie można powiedzieć, że nic się nie stało - mówiła w sierpniu Mucha. - Związki sportowe muszą odzwyczaić się od otrzymywania środków na obecnych zasadach - stwierdziła wczoraj.

W Polsce jest 71 związków sportowych - po reformie pieniądze dostaną głównie te olimpijskie. Dyscypliny podzielono na grupy - w elitarnej znajdą się kajakarstwo, kolarstwo, lekkoatletyka, narciarstwo, pływanie, podnoszenie ciężarów, wioślarstwo, zapasy i żeglarstwo. Kajakarstwo, wioślarstwo i lekkoatletyka dostaną z ministerstwa o 10 proc. mniej pieniędzy niż w zeszłym roku, pozostałe sporty olimpijskie czekają większe cięcia.

Ministerstwo stawia też na cztery dyscypliny drużynowe - futbol, siatkówkę, koszykówkę i piłkę ręczną, którym zapewni finansowanie na wysokim poziomie. Choć, jak wspomniała minister Mucha, piłka nożna działa na nieco innych zasadach niż reszta.

Pozostałe dyscypliny otrzymają dużo mniej pieniędzy, a te, które uznano za najmniej ważne, m.in. kendo, korfball, biegi na radioorientację, wyścigi psich zaprzęgów czy warcaby, w tym roku otrzymają o połowę mniej niż w 2012, a w przyszłym nie dostaną z ministerstwa nic.

- Wszyscy spodziewali się, że poleje się krew. Tej krwi nie będzie tak dużo i myślę, że te decyzje dla związków nie są zaskoczeniem - powiedziała minister. - Polski podatnik nie powinien finansować związku sportowego, który nie szkoli młodych, nie ma kadry w żadnej z kategorii juniorskich lub nie ma tam rokujących młodych zawodników, nie przygotowuje wiarygodnego planu szkoleniowego - wyliczała wczoraj założenia programu.

Mucha dodała, że wciąż będzie działał program "Klub Polska", w ramach którego ministerstwo wspiera najlepszych polskich sportowców. 15 mln zł zostanie przeznaczone na rezerwę, z której minister chce finansować konkretne projekty. - To okazja dla związków. Jeśli pojawi się dobra strategia czy program upowszechniania sportu, to będziemy je wspierać - twierdzi.

Prezes związku bokserskiego: Cenię minister Joannę Muchę, ? ale się pomyliła