Red Bull X-Fighters. Pages zakręcił Bykiem w Monachium

Francuz nie wykonał w stolicy Bawarii triku, który czołówka Red Bull X-Fighters ma w małym palcu. Mimo tego wygrał zawody i został liderem klasyfikacji generalnej.
Thomas Pages nie skoczył w Monachium backflipa (salto do tyłu). To tak, jakby wygrać olimpijski finał siatkarzy, nie próbując zdobyć ani jednego punktu po ataku z krótkiej piłki. 24-letni Francuz specjalizował się w tych trikach jeszcze do 2009 roku. Wtedy uległ poważnemu wypadkowi, który zahamował jego karierę w FMX. Od tego czasu skacze mniej, a jeśli już, to nie salta.

W Monachium okazało się, że backflip nie był mu potrzebny - świetnie wykonał pozostałe najtrudniejsze motorowe ewolucje. Zanim wylądował po Volcie, który polega na podskoczeniu na siodle i obróceniu się wokół własnej osi w czasie, gdy motocykl swobodnie spada, zdążył jeszcze podnieść rękę wysoko do góry.

- To nie był gest zwycięstwa. Cieszyłem się, że się nie roztrzaskałem - przyznał szczerze po zawodach.

W finale pokonał ubiegłorocznego mistrza Danny'ego Torresa. Hiszpan po raz drugi w tym roku przegrał w ostatnim przejeździe, ale może się cieszyć, bo początek sezonu miał bardzo słaby i wydawało się, że nie będzie miał już szans na obronę tytułu.

- W końcu wyleczyłem kontuzję nogi. Po koszmarnych upadkach w tamtym roku nie byłem w pełni sprawny. Teraz jest lepiej - powiedział Torres.

Trzecie miejsce przypadło Japończykowi Eigo Sato. 34-latek jest najstarszym zawodnikiem serii X-Fighters. Po zawodach z rozbrajającą szczerością przyznał, że sam dla siebie jest największym przeciwnikiem.

- Moje ciało mówi: już nie możesz. Ale ja je ciągle przekonuje, żeby jeszcze raz spróbowało. I nie myślę przestać - uśmiechał się Sato.

Dzięki wygranej w Monachium Pages zrównał się punktami w klasyfikacji generalnej z dotychczasowym liderem Levim Sherwoodem. Co więcej, pokonał Nowozelandczyka w ćwierćfinale. Szansę na zwycięstwo w serii zachowują jeszcze Hiszpan Danny Torres i Chilijczyk Javier Villegas. Ten ostatni w niedzielę obchodził 19. urodziny, ale opuścił Monachium w podłym nastroju. Po pierwszym świetnym przejeździe 30 000 gardeł śpiewało mu sto lat, w połowie drugiego najpierw zderzył się z ziemią, a po chwili z ciszą stadionu, który drżał o jego nogę. Nie udało mu się dokończyć przejazdu.

Tuż przed finałowym pojedynkiem Pagesa z Torresem, reszta stawki przejechała (przeleciała) jeszcze raz trasę w Monachium żegnając się z publicznością. W tle leciał punkrockowy utwór The Offspring ''The Kids Aren't Allrigt''. Zaglądając im w metryki i patrząc na to, co robili w stolicy Bawarii, wypada przyznać, że z tymi dzieciakami nie wszystko jest w porządku.

Klasyfikacja przed ostatnimi zawodami w Sydney (06.10.2012):

1. Thomas Pages (Francja) i Levi Sherwood (Nowa Zelandia) po 235 pkt,

3. Danny Torres (Hiszpania) 185 pkt,

4. Javier Villegas (Chile) 175 pkt,

5. Eigo Sato (Japonia), Todd Potter (USA), Rob Adelberg (Australia) po 145 pkt.