Snookerowe MŚ. Skandal w Sheffield. Ding nazwał kibiców "śmieciami"

- To, co zrobili kibice, było nie w porządku. Dla mnie są śmieciami - powiedział po przegranej w I rundzie z Walijczykiem Ryanem Dayem 9-10 Ding Junhui. Zdaniem Dinga krzyczący fani specjalnie wytrącali go z równowagi, by przegrał pojedynek. To nie pierwszy skandal po meczu z udziałem reprezentanta Chin na mistrzostwach świata w Sheffield
Typowany na przyszłego mistrza świata Ding Junhui był zdecydowanym faworytem starcia i miał komfortową sytuację. Prowadził już 9-6 i brakowało mu tylko jednego frejma do awansu do 1/16. Nagle jednak karta się odwróciła. Day wygrał cztery kolejne partie i to on niespodziewanie zagra w kolejnej fazie turnieju.

Co się stało? Zdaniem Dinga winni są przede wszystkim kibice. - Nie grałem dobrze, stół był kiepski i fani byli nie w porządku. Zachowali się jak śmiecie - stwierdził. - Koncentrowałem się na grze, a oni ciągle krzyczeli i nie przestawali. Mówi się, że chińscy kibice są fatalni, ale to nic w porównaniu z tym, co się działo tutaj - dodał.

Jego rywal nic niestosownego w zachowaniu fanów jednak nie dostrzegł. - Nie wydaje mi się, żeby krzyczeli w nieodpowiednich momentach - powiedział Day.

Walijczyk w kolejnej rundzie zagra z Cao Yupengiem, drugim Chińczykiem, którego zachowanie wywołało niemały skandal na mistrzostwach w Sheffield. Mark Allen oskarżył go o oszukiwanie podczas przegranego przez Irlandczyka pojedynku 6-10. Według Allena Yupeng popełnił faul w dziesiątym frejmie. Uderzył nieczysto w bilę, po czym nie przyznał się do błędu. Allen twierdzi, że to była kluczowa partia, bo mógł wtedy wyrównać stan rywalizacji na 5-5. - Oszukiwanie to coś, co Chińczyków zaczyna powoli odróżniać od pozostałych zawodników - powiedział.

Później Allen przeprosił za swoje słowa, ale i tak podobnie jak Ding może spodziewać się sankcji ze strony organizatorów.