As z Pakistanu , jakiego w Toruniu nie było

Na punkcie Muhammada Nadeema, największej gwiazdy w historii polskiej ligi hokeja na trawie, Toruń zwariował... na chwilę.
Pomorzanin to klub z tradycjami jakich wiele. Po siedzibie widać, że się nie przelewa. Choć wicemistrz Polski, to w niszowej dyscyplinie, transferów nie robi. Bo i za co? Dlatego, gdy poinformował, że jesienią zespół wzmocni as reprezentacji Pakistanu, w Toruniu zawrzało.

39-letni Nadeem ma niezwykłe sportowe CV. Pakistan to potęga hokeja na trawie. Nadeem był gwiazdą na dwóch igrzyskach. Podczas ceremonii otwarcia niósł flagę jako najsłynniejszy sportowiec kraju. W kadrze zaliczył 300 spotkań, strzelił 100 bramek. To tak jakby podstarzały as piłkarskiej kadry Brazylii trafił do polskiego klubiku.

Grupka osób prowadzących klub ukrywała transfer. Konkurencja nie śpi. Nikogo nie zdziwiło, że hokeista sam zgłasza się do toruńskiego klubu i zachowuje się niczym altruista. Nie chce pieniędzy, prosi tylko o kąt do spania i jedzenie. Klub upewnia się, czy Nadeem się nie pomylił. Ten odpisuje, że chce grać ku chwale Torunia. Wśród nielicznych sponsorów poruszenie. Kiedy wikt i opierunek są już zapewnione, Pomorzanin pisze maila: - Zapraszamy, wszystko przygotowane.

Nadeen odpowiada, że potrzebuje tylko jeszcze drobnostki, polskiej wizy uprawniającej do pobytu i pracy w Unii Europejskiej. Gdyby klub dołączył do wniosku kilka słów byłoby łatwiej. Pomorzanin pisze, że Nadeem to gwiazda, że jest potrzebny w rozgrywkach międzynarodowych. Pakistańczyk wizę odbiera w sierpniu .

Przyjeżdża we wrześniu. Klub przebija się na czołówki gazet i do regionalnej TV. W internecie transmisja online ze spotkania z Nadeemem. Pakistańczyk jest oszołomiony zainteresowaniem, jakie wzbudził w 200-tysięcznym mieście. Dostaje koszulkę z imieniem - Muhammad. - Będę uczył się polskiego - zapewnia. Klub podsyca emocje: Zapraszamy w sobotę na mecz! Wiceprezes Pomorzanina Andrzej Affelt: - Jeszcze nigdy w Polsce nie grał taki zawodnik.

Na spotkanie z LKS Gąsawa przychodzi wyjątkowo wielu kibiców. Pakistańczyk ma strzelać bramki na zawołanie. Hokeiści wychodzą na boisko. Nadeema nie ma. Konsternacja. Kamery wyjeżdżają. Co się stało z gwiazdą? Trener Andrzej Makowski odpowiada: - Musiał wrócić do kraju. Poprosił o kilka dni. Przyjedzie. To poważny facet.

Nadeem pisze: "Nic się nie zmienia, chcę grać dla Pomorzanina". W klubie ulga. Jesienią zespół ma grać w hokejowej Lidze Mistrzów. W Niemczech czekają europejskie sławy. Doświadczenie i talent Pakistańczyka przydadzą się. Na tydzień przed obiecanym powrotem Nadeem potwierdza - 24 września będzie. Kontakt urywa się.

Pomorzanin pojechał na Ligę Mistrzów bez Nadeena, przegrał wszystko, m.in. z drużyną z Nottingham. Kiedyś grał tam Nadeen, zna go trener Anglików Martin Jones. Temat Pakistańczyka wypływa w rozmowie. - Z nim poszłoby nam lepiej. Ale wyjechał do Pakistanu, sprawy rodzinne - mówią torunianie. - Przecież Nadeen gra w Belgii - dziwi się Jones.

Dzięki Pomorzaninowi Nadeem dostał wizę, udokumentowane źródło utrzymania, ubezpieczenie. Bez tego nie miałby w Belgii szans na pracę.

Nadeen przysyła kilka dni później kolejnego e-maila. Adres IP wskazuje, że z Belgii. Wyjaśnia: "Niestety, nie mogę być u was w pierwszej części sezonu. Zagram, jeśli jesteście zainteresowani w drugiej rundzie?".

Działacze Pomorzanina piszą w oświadczeniu: "Nadeem okazał się oszustem. Potrzebował klubu w Unii, dzięki któremu mógłby zdobyć wizę. /.../ zachował się jak człowiek bez honoru, bez zasad i zwyczajnie wykorzystał Pomorzanina".

Nadeem o piśmie nic nie wie. W kolejnym e-mailu deklaruje, że wróci do Torunia. Jest tylko drobnostka. Kończy się wiza, przydałoby się pismo pomagające w przedłużeniu.

Pytania ze Sport.pl na e-mail Nadeema pozostały bez odpowiedzi. Pomorzanin z Pakistańczykiem już nie koresponduje.

Redaktor to dopiero jest kibic! Poznaj nas na profilu Facebook/Sportpl ?