Kajakarstwo. Medale były, sukces już niekoniecznie

Siedem medali wywalczyli polscy kajakarze na zakończonych w niedzielę w węgierskim Szeged mistrzostwach świata. Tylko trzy z nich zdobyli jednak w konkurencjach olimpijskich: złoty w K-1 na 200 m Piotr Siemionowski, srebrny w K-1 200 m Marta Walczykiewicz, która tytuł mistrzyni świata przegrała o niespełna pół sekundy, oraz brązowy w K-2 500 m Aneta Konieczna i Beata Mikołajczyk.
Siemionowski, 23-letni kajakarz bydgoskiego Zawiszy, w ubiegłym roku przebojem wdarł się do światowej czołówki, a w tym sezonie kolekcjonuje tytuły. Najpierw w Belgradzie zdobył złoto mistrzostw Europy, a w niedzielę znokautował rywali w finale MŚ. - Do Londynu jadę po medal. Interesować mnie będzie tylko złoto - zapowiada.

Przed MŚ lista Polaków, którzy mieli szansę już teraz zapewnić sobie udział w igrzyskach w Londynie, była długa. W Szeged udało się to jednak tylko czterem osadom. Poza medalistami - także kanadyjkarzowi Pawłowi Baraszkiewiczowi (siódmy w C-1 na 200 m). Poza nimi Polacy błyszczeli w konkurencjach nieolimpijskich: Marek Twardowski został mistrzem w K-1 500 m, Karolina Naja i Magdalena Krukowska zdobyły srebro w K-2 na 200 m, Dawid Putto i Denis Ambroziak sięgnęli po brąz w K-2500 m, tak samo jak żeńska sztafeta 4x200 m. Twardowski w wielkim stylu wrócił do czołówki, choć jeszcze dwa lata temu wydawało się, że będzie musiał zrezygnować ze sportu, gdy lekarze wycięli mu prawie dwa metry jelita.

Oprócz radości na Węgrzech były też rozczarowania. Te największe dotyczą kanadyjkarzy i przede wszystkim startów naszych reprezentantów na 1000 m. Ostatnią szansą na walkę o igrzyska będą przyszłoroczne kwalifikacje, które odbędą się m.in. na Malcie w Poznaniu.

Redaktor też człowiek. Zobacz co nas wkurza na Facebook.com/Sportpl ?