Kubańscy baseballiści jak kokaina. W kraju klepią biedę, w Ameryce są krezusami

W ojczyźnie klepią biedę, są niszczeni przez reżim. W Ameryce stają się krezusami - dzięki siatce szmuglerów, mafiosów i rekieterów żądających potem od nich wielomilionowych haraczy.
Właśnie sąd w Miami orzekł, że Gilberto Suarezowi grozi 10 lat więzienia za przemyt kubańskiego baseballisty Yasiela Puiga. Może dostanie mniej, jeśli będzie współpracował i zdradzi kompanów. Determinacja śledczych jest wielka, bo przemyt baseballistów z Kuby jest złotym biznesem, kwitnącym jak tropikalny kwiat, i w ogóle nie przypomina tego, co myślimy o traffickingu. To nie setka nieszczęśników z Bangladeszu ograbionych z dobytku i upchniętych w kontenerze. Tu jeden szmuglerski strzał może ustawić przemytnika do końca życia.

Czy prezydent Obama i jego nowe, zaskakujące otwarcie na Kubę wywrócą interes przemytnikom?

Plan

Ile razy Puig chciał zwiać z wyspy, wie tylko on. Plotki mówią o pięciu próbach. Po pierwszych dwóch reżim zabronił Puigowi uprawiać baseball, co jest na Kubie zwykłą szykaną dla niepokornych. Ale to tylko pchnęło go do kolejnej próby, i jeszcze kolejnej. Raz było naprawdę blisko - łajbę u wybrzeży Haiti zatrzymała amerykańska straż przybrzeżna. Odstawiono go do Hawany.

Nie wiadomo, jak długo trwałyby przygody Puiga, gdyby nie Raul Pacheco, drobny cwaniaczek z Małej Hawany, kubańskiego getta w Miami na Florydzie. Dowiedział się, jak wielkim talentem jest Puig. Na oczy go nie widział, ale zaryzykował - zdobył kontakt, zadzwonił i ubił interes. Za procent od przyszłych zarobków obiecał wywieźć go z Kuby.

Pomógł mu przyjaciel Puiga Yunior Despaigne, były bokser wagi ciężkiej, który walczył o miejsce w kadrze Kuby. Przestał dobrze rokować i pozbawiono go możliwości treningów w wieku 24 lat. Yunior też chciał nawiać z raju Castrów.

Negocjacje z Pacheco się przedłużały, bo Puig uparł się, że zabierze swoją dziewczynę i kapłana Santerii, religii wywodzącej się z wierzeń afrykańskich niewolników. Był święcie przekonany, że plan nie powiedzie się bez odprawienia rytuału przy użyciu rumu i kurzej krwi.

Ucieczka

Na początku wyglądało na to, że zaklęcia nie pomogły. W umówionym miejscu uciekinierzy zastali nie przewodnika przez bagna Cienaga de Zapata, ale oddział kubańskiej bezpieki. Jakimś cudem go ominęli. Następnie wpadli w nocy na milicję z psami tropiącymi. Uciekli w morze. Godzinami stali zanurzeni po szyję i czekali, by pościg ich nie złapał. Milicjanci poświecili trochę po falach, poczekali na plaży, ale w końcu sobie poszli. Puig i jego kompania ruszyli dalej. Ich celem była słynna Zatoka Świń. Przedzierali się przez dżunglę, bo bali się, że na plaży wypatrzy ich kubańska straż przybrzeżna. Bez ubrań na zmianę i bez jedzenia, po 30 godzinach nieustannej wędrówki dotarli w miejsce, gdzie miała czekać na nich łódź. Ale jej nie było. Po kolejnych kilku godzinach - już ledwo żyjąc z pragnienia i wyczerpania - doczekali się. Szybka łódź motorowa, z którą nie mały szans kubańskie kutry, zabrała ich na meksykańską wyspę Isla Mujeres przy półwyspie Jukatan.

Mafia

Tam okazało się, że Puig, dziewczyna, kapłan i bokser znaleźli się w łapach członków kartelu narkotykowego Los Zetas, których za 250 tys. dol. wynajął Pacheco. Tylko nie chciał zapłacić. Wkurzeni przemytnicy, których szefem był poszukiwany w USA listem gończym Tomasito, za zwłokę doliczali zabójczy procent - 30 tys. dol. Puig tygodniami był zamknięty w motelu przez mafiosów, a cena ciągle rosła. Ostatecznie doszła do 400 tys. dol.

Tu pojawia się Suarez. Przejął prawa do Puiga - prawdopodobnie zapłacił działkę ludziom kartelu - wywiózł baseballistę do Mexico City i błyskawicznie wyrobił mu kartę stałego pobytu.

Wystawka

Suarez już wcześniej nawiązał kontakt z agentem sportowym z USA Jaimem Torresem, który został menedżerem zawodnika. To on zorganizował przetarg na Puiga w mieście Meksyk.

Dlaczego tam? Dlaczego nie przewieziono Puiga prosto do USA? Ze względu na przepisy Major League Baseball. Według nich zawodnicy mieszkający w USA, Portoryko i Kanadzie muszą się zgłaszać do draftu, czyli do corocznego wyboru graczy przez kluby. Baseballiści spoza tych krajów traktowani są jako wolni strzelcy i mogą wynegocjować dużo wyższe wynagrodzenie.

Tak więc do Mexico City zaczęli się zjeżdżać przedstawiciele klubów MLB zawiadomieni przez Torresa i Suareza o wystawce. Skautów i menedżerów przyjechało co najmniej kilkunastu. Aukcję wygrali Los Angeles Dodgers, którzy obiecali Kubańczykowi za siedem lat gry 42 mln dol.

Gra

Gdy dobito targu, ludzie Suareza przerzucili Puiga na granicę z USA. Jedna wersja zdarzeń - jako pasażera w samochodzie, z głupia frant (m.in. za to dostał wstępny wyrok Suarez). Druga - baseballista przeszedł most nad Rio Grande i ze swoim kubańskim dowodem osobistym w ręku poprosił o azyl polityczny w Stanach Zjednoczonych.

Dodgers trzymali go rok w swoich filialnych zespołach w niższych ligach. W MLB zagrał dopiero w lipcu 2013 r. Wystarczyło kilka meczów, by pokochało go całe Los Angeles i pół Kalifornii.

Proces

Kiedy Puig został już gwiazdą, zaczęło się odrywanie kuponów. Najpierw Despaigne poskarżył się, że Pacheco zapłacił mu tylko część ze 150 tys. dol., obiecanych za namówienie Puiga do ucieczki. Powiedział też, że jacyś gangsterzy w biały dzień celowali do niego z karabinu maszynowego. "Powiedz Puigowi, żeby zapłacił" - zażądali. Komu? Ile? Nie wiadomo.

Pacheco został doradcą Puiga i zamieszkał w jego domu.

Suarez dostał od Puiga 2,5 mln dol. za udział w przerzucie do USA. Ale śledczy wiedzą, że ten podejrzany 40-latek miał trzech wspólników, gdy inwestował w szmugiel baseballisty. Przy okazji ujawniono, że Suarez miał również udziały w kontrakcie zawodnika St. Louis Cardinals Aledmysa Diaza, który do USA też trafił przez Meksyk.

Farma

Puig to tylko ostatni przypadek z dziesiątek podobnych historii.

Kubańczyk Leonys Martin - teraz w Texas Rangers, trzyletnia umowa opiewa na 15,5 mln dol. - siedział tygodniami pod strażą na farmie w okolicach Monterrey z dwoma innymi uciekinierami. Kazano im trenować i od czasu do czasu pokazywano agentom z drużyn MLB. Kazano im podpisać umowę z meksykańską agencją Estrellas del Beisbol, której mieli oddawać 35 proc. przyszłych zarobków. Martin nie miał wyboru, musiał się zgodzić, w strachu o rodzinę, którą mafia przerzuciła z Kuby i miała pod nadzorem w Miami.

Kiedy Martin już trafił do Texas Rangers - nazwę tłumaczy się jako Strażnicy Teksasu - musiał zapłacił przemytnikom 1,35 mln dol. Zaś Estrellas del Beisbol zgubiła chciwość. Agencja domagała się dwa razy więcej i wytoczyła zawodnikowi proces przed amerykańskim sądem. Martin odpowiedział kontrpozwem.

W procesie okazało się, że Estrellas del Beisbol to przykrywka dla szmuglowania ludzi. Trzy osoby zaangażowane w przerzucanie i przetrzymywanie Martina już siedzi w więzieniu. Zaś amerykańskie służby federalne rozpracowują jeszcze co najmniej dwie szajki, które szmuglowały w ostatnich latach kubańskich baseballistów.

Eldorado

A Kubańczyków w lidze MLB jest coraz więcej i więcej. Ryzykują, licząc na bajeczny kontrakt.

José Abreu, przerzucony w 2012 r. przez Haiti, zdobył kontrakt na 68 mln dol. z Chicago White Sox. Aroldis Chapman - nawiał w 2010 r. podczas turnieju w Holandii - podpisał kontrakt z Cincinnati Reds za 30,25 mln dol. na sześć lat. Gdzie? W Andorze, dokąd przerzucili go baseballowi przemytnicy i dokąd zjechali się agenci z MLB. Przez Haiti i Dominikanę dotarł do USA Alexander Guerrero, który w 2013 r. podpisał czteroletni kontrakt z Dodgers za 28 mln dolarów. Na Kubie zarabiał równowartość 17 dolarów miesięcznie.

Na razie w MLB gra 19 uciekinierów z Kuby. Ale zaraz może ich być więcej niż Dominikańczyków (83) i Wenezuelczyków (59) razem wziętych.

Nowe otwarcie w stosunkach amerykańsko-kubańskich prezydenta Baracka Obama może wywrócić interes szmuglerom baseballistów. Kluby będą mogły podpisywać umowy z Kubańczykami niezależnie od tego, czy są uciekinierami czy nie. Reżim na Kubie już wie, że zawodowy baseball nie jest samym złem. Niektórzy zawodnicy - ci najbardziej wierni - podpisali profesjonalne kontrakty w Meksyku i Japonii. To samo będzie w Ameryce.

100 lat temu żołnierze wyszli z okopów i zagrali w piłkę