Baseball. Magiczny koniec koszmaru Los Angeles Dodgers

Rekordowe w historii sportu dwa miliardy dolarów za baseballowy klub Los Angeles Dodgers zapłaci konsorcjum, w które zainwestował m.in. słynny koszykarz Earvin ?Magic? Johnson.
Chętnych na firmę w amerykańskim sporcie legendarną było kilkunastu. Dotychczasowy właściciel Frank McCourt wybrał konsorcjum Guggenheim Baseball Management, które obok byłej megagwiazdy Los Angeles Lakers tworzą prezes banku inwestycyjnego Guggenhiem Capital (będzie miał pakiet kontrolny), finansiści związani z rodziną Guggenheimów, a także Stan Kasten, były szef innych baseballowych klubów Atlanta Braves i Washington Nationals. Udziały w GBM ma także producent filmowy Peter Guber. Amerykanie szacują, że kontrolowany przez nich majątek to łącznie 125 miliardów dolarów.

- Jestem wzruszony, że mogę być częścią tej historycznej transakcji. Zamierzam zbudować świetną drużynę na fundamentach położonych przez Francka McCourta i zaprowadzić Dodgersów znowu na czołówki gazet - oświadczył "Magic" Johnson, który będzie twarzą konsorcjum.

Nowi właściciele przejmą także stadion na 56 tys. widzów (wymagający remontu), grunty wokół niego i lokalną stację telewizyjną.

Tyle pieniędzy za bankruta?

Wartość transakcji szokuje. Nawet uchodzący za najdroższy zespół świata - piłkarski Manchester United - kosztował w 2005 r. Malcolma Glazera 1,47 mld dol. Co więcej, "Czerwone Diabły" były wtedy w znakomitej sytuacji finansowej, a Dodgers znajduje się w stanie upadłości.

Poprzedni właściciel, który nabył klub od telewizji Fox za 430 mln dolarów w 2004 r., wydawał pieniądze nierozsądnie. Inwestował nie tylko w wysokie kontrakty zawodników, lecz także w przeróżne kosztowne przyjęcia, które miały przyciągać na stadion celebrytów z Hollywood. Frank McCourt zasłynął też zatrudnieniem 71-letniego rosyjskiego emigranta Władimira Szpunta, który w klubie zarabiał kilkaset tysięcy dolarów (plus premie za sukcesy) za... przekazywanie energii na odległość. Przez pięć lat pracy Rosjanin był tylko raz na meczu, większość czasu spędzał przed telewizorem po drugiej stronie kraju w Bostonie. Zatrudnienie Szpunta było tajemnicą Franka i jego żony Jamie. Wyszła na jaw dwa lata temu, gdy w ich małżeństwie przestało się układać.

Najdroższy rozwód w historii?

Jamie McCourt była pierwszą w historii prezeską klubu w baseballowej MLB. W 2009 r. na tydzień przed 30. rocznicą śluby zwolnił ją... mąż. Gdy rozpoczęła się sprawa rozwodowa - prasa w Los Angeles pisała, że być może najdroższa w historii Kalifornii - główna walka rozgrywała się o podział Dodgersów. Frank chciał spłacić żonę, zawierając umowę na sprzedaż praw telewizyjnych na następnych 20 lat (jej wartość to podobno między 2,5 a 3 mld dolarów). Nie zgodził się jednak Bud Selig, komisarz MLB, uznając tak długą umowę za szkodliwą dla klubu.

W wyniku sporu małżonków klub, już wcześniej bardzo zadłużony, nie był w stanie utrzymać płynności finansowej i musiał wystąpić do sądu o ochronę przed wierzycielami. W ubiegłym sezonie był zarządzany przez ludzi wynajętych przez ligę. Rządzili całkiem udanie, bo bankrut zakończył rok z 1,2 milionami dolarów zysku operacyjnego.

W końcu 2011 r. małżonkowie doszli do porozumienia. Wyłącznym właścicielem Dodgers został Frank McCourt, który jednak musiał sprzedać klub, by spłacić Jamie.

Jak wyliczył biznesowy magazyn "Forbes" z dwóch miliardów dolarów, które zainkasuje, McCourt będzie musiał spłacić wszystkie stare długi (ok. 573 mln dol.), spłacić żonie ok. 131 mln dolarów, uregulować podatek od sprzedaży (25 proc. sumy, czyli 400 mln), zapłacić 25 mln prawnikom i bankierom, którzy przeprowadzą transakcję (najmniej 70 mln dolarów). W sumie McCourtowi zostanie około 800 mln dol.

Kultowy klub

Dodgers powstał w Brooklynie w latach 80. XIX w. To tam w 1947 r. zagrał pierwszy czarnoskórby baseballista w najwyżej lidze Jackie Robinson. W 1955 r. wygrał po raz pierwszy World Series - finały ligi MLB, a trzy lata później został przeniesiony do Los Angeles, gdzie jeszcze pięciokrotnie zdobywał mistrzostwo. Frekwencja na Dodger Stadium należała do najwyżej w lidze. W sezonie 2009, zanim klub pogrążył się w chaosie, na trybunach zasiadło 3,76 milionów kibiców (średnia na mecz to ponad 46 tys. widzów - najwięcej w lidze).

Horrendalną cenę klubu uzasadnia przede wszystkim potencjał miasta (najludniejsze po Nowym Jorku w USA, z 12 mln mieszkańców) i rosnąca cena praw do transmisji telewizyjnych.

Do tej pory najdroższy klub w USA - rywalizujące w lidze futbolu amerykańskiego Miami Dolphins - kosztował 1,1 mld dol. W baseballu rekord należy do rodziny Rickettów, która w 2009 r. kupiła Chicago Cubs za 845 mln dolarów.