Zarabiają miliony a i tak bankrutują. Finansowe problemy sportowców

Krzysztof Oliwa jest poszukiwany listem gończym. Były hokeista NHL, który u szczytu kariery zarabiał 900 tys. dol. za sezon, chciał wyłudzić 34 tys. zł kredytu. To nie pierwszy sportowiec, który po zakończeniu kariery nie poradził sobie z codziennymi problemami
Znajomy Oliwy, który w rozmowie z portalem Sport.pl prosi o zachowanie anonimowości, mówi, że hokeista był od dłuższego czasu jak tykająca bomba. - Po zakończeniu kariery wymyślił, że będzie żył ze sprzedaży używanych samochodów. Średnio mu się to udawało, więc szukał innych rozwiązań. Trafiał na złych doradców. Przy takich ludziach człowiek boi się o swoje życie. Wszedł na ścieżkę bez powrotu - mówi.

Bankructwo w dwa lata

Dane z USA są szokujące. Choć w żadnym innym kraju sportowcom nie płaci się tak ogromnych pieniędzy (średnia w NBA to 5,15 mln dol. za sezon, w MLB - 3,31 mln, w NHL - 2,4 mln, w NFL - 1,9 mln), to i tak co roku setki byłych sportowców składają w sądach wnioski o bankructwo. Dotyka ono nie tylko takich zawodników jak Oliwa, który w NHL nie należał do gwiazd pierwszej wielkości i zarabiał przez całą karierę mniej niż milion dolarów za sezon, ale także zawodników mających wielokrotnie wyższe dochody.

Według danych ligi futbolu amerykańskiego (NFL), ulubionej dyscypliny Amerykanów, 78 proc. zawodników w dwa lata od zakończenia kariery ogłasza bankructwo. W NBA jest niewiele lepiej - 60 proc. koszykarzy ogłasza upadłość w ciągu pięciu lat.

Wszystko zaczyna się często tak samo - od horrendalnych wydatków na rzeczy, których sportowiec nie potrzebuje. Evander Holyfield kupił dom (5 tys. m kw.) ze 109 pokojami, a potem nie mógł płacić 3 tys. dol. alimentów swoim dzieciom (ma ich jedenaścioro) i wciąż chce walczyć - mimo że ma 49 lat - by spłacać swoje długi. Koszykarz Scottie Pippen pożyczył 4 mln dol. na niewielki odrzutowiec. Gdy samolot się zepsuł, nie miał pieniędzy na naprawę. Długu już nie spłaci (suma urosła do 5 mln dol. z odsetkami), ogłosił bankructwo w ubiegłym roku. Mike Tyson kupił tygrysa, którego utrzymanie kosztowało 4 tys. dol. miesięcznie. Bankructwo ogłosił w 2003 r., choć w karierze zarobił 300 mln dol. Latrell Sprewell nabył na kredyt jacht, którego nie był potem w stanie spłacić. Jednostka została zlicytowana za sumę, która nie pokryła nawet zobowiązań koszykarza.

Kolejnym w serii wielkich bankructw może być Allen Iverson, który uwielbiał kosztowne błyskotki. Koszykarz w ciągu kariery z samych tylko kontraktów w NBA zarobił 154 mln dol., a teraz ma 860 tys. długu, którego nie ma za co spłacić.

Problem Rolexa

Doradcy finansowi nazywają to "problemem Rolexa". Chodzi o to, że jeśli 22-letni zawodnik, który po studiach zaczyna zawodową karierę, może sobie pozwolić z dnia na dzień na kupno luksusowego zegarka za 20 tys. dol. lub w ciągu jednej nocy wydać taką sumę na zabawę w klubie, to nie jest w stanie oceniać później realnej wartości pieniędzy. Dopóki gra i zarabia, nie ma problemu - finansuje swoje zachcianki. Gorzej, gdy kończy karierę, a przywykł do wystawnego trybu życia. Wtedy pewnego dnia zerka na konto i nie może uwierzyć, że nic mu już nie zostało.

Oczywiście bardzo często kłopoty finansowe wynikają też z nietrafionych inwestycji. W ostatnich latach głośno było o dziesiątkach sportowców, którzy stracili miliony w piramidach finansowych zorganizowanych przez Allena Stanforda czy Berniego Madoffa. Przez tego ostatniego w poważne kłopoty wpadł nawet cały klub - New York Mets - którego właścicielom sąd trzy dni temu nakazał wypłacić 162 mln dol. ofiarom przekrętu.

Kryzys sprawił, że nawet ci, którym wydawało się, że rozsądnie inwestują, mogli stracić miliony. Najświeższym przykładem jest tu Mark Brunell, który w ciągu 18-letniej kariery w NFL zarobił 50 mln dol. i zainwestował pieniądze w przeróżne biznesy - od fast foodów, do nieruchomości. Krach na rynku tych ostatnich spowodował, że został z 24 mln dol. długów. W ostatnim roku był rezerwowym quarterbackiem New York Jets, teraz szuka nowej pracy w lidze jako wolny zawodnik. Szanse ma niewielkie, bo ma 41 lat.

Prawie każdy jest okradany

Osobnym rozdziałem są nieuczciwi doradcy finansowi. Z raportu opublikowanego już dziesięć lat temu przez związek zawodowy graczy NFL wynikało, że między 1999 a 2002 r. 78 futbolistów straciło 42 mln dol. tylko z powodu powierzenia pieniędzy nieodpowiednim ludziom. - Sportowcy nie znają się na funkcjonowaniu rynków finansowych. Prawie każdy z nich jest okradany - mówił przed trzema laty finansista Ed Bukowsky w "Sport Illustrated", opisując, jak miliony przeciekają przez palce zawodników.

Słynny koszykarz Kareem Abdul Jabbar tak zaufał swojemu agentowi, że ten w jego imieniu nawet zaciągał pożyczki. Zanim zawodnik się zorientował, stracił w sumie 9 mln dol.

Oczywiście są dziesiątki przykładów sportowców, którzy nie tylko nie utracili swoich milionów, ale je jeszcze pomnożyli (jak np. Michael Jordan, Magic Johnson, czy Wayne Gretzky). Oni są jednak w mniejszości.

Brytyjski fiskus idzie na rękę Rafaelowi Nadalowi i Usainowi Boltowi ?


Więcej o: