Joe Paterno zwolniony, USA w szoku. Pedofilski skandal, który zmiótł trenera wszech czasów

Najbardziej utytułowany trener w historii światowego sportu zwolniony. Joe Paterno, który 62 sezony spędził z drużyną futbolu amerykańskiego Uniwersytetu Stanowego Pensylwanii, musiał opuścić zespół, po tym jak na jaw wyszło, że wraz z kiloma innymi osobami, milczał na temat pedofilskiego skandalu sprzed 9 lat. Po ogłoszeniu tej ostatniej decyzji około dwóch tysięcy studentów wyszło na ulice. Doszło do awantur i starć z policją.
Trzy tygodnie temu ponad 100 tysięcy widzów było świadkiem, jak Joe Paterno przechodził do historii jako trener, który ustanowił rekord wygranych w akademickiej lidze futbolu amerykańskiego. Zespół Penn State Nittany Lions pod jego przywództwem wygrał 409. mecz. Jak się okazało ostatni. Dwa tygodnie później Paterno został zwolniony. Nie miały już znaczenia 62 sezony, które spędził na Uniwersytecie Stanowym Pensylwanii najpierw jako asystent trenera, a potem jako główny szkoleniowiec zespołu (to był już 46. sezon w tej roli). Nie miały znaczenia 24 trofea, które wywalczył i rekordy wszech czasów. Nikt nie zważał na jego prośby, by mógł odejść po końcu sezonu, ani na jego wiek (wkrótce kończy 85 lat). Został zwolniony, bo raz nie postąpił tak jak powinien.

W marcu 2002 r. asystent trenera drużyny futbolowej Mike McQueary nakrył byłego współpracownika Paterno Jerry'ego Sandusky'ego (przez 30 lat pełnił w Penn State funkcję trenera odpowiedzialnego za obronę) jak usiłował pod prysznicem zgwałcić 10-letniego chłopca, podopiecznego założonej przez siebie fundacji Second Mile. Świadek o wszystkim doniósł Paterno. Trener udał się z tym do dyrektora ds. sportu na uniwersytecie - Tima Curley'a. Ten z kolei o wszystkim poinformował Gary'ego Schultza, wiceprezydenta uniwesytetu, który odpowiadał za sprawy biznesowe i miał nadzór nad uniwersytecką policją. Curley i Schultz postanowili zabrać Sandulsky'emu klucze do przebieralni drużyny, zakazali przyprowadzać na obiekty uniwersytetu chłopców z Second Mile i mieli poinformować władze fundacji o czynie byłego trenera. Nikt nie złożył doniesienia na policję. Postępowanie podwładnych zaaprobował prezydent uniwersytetu Graham Spanier.

Tajemnica przetrwała 9 lat. Wyszła na jaw dopiero dwa tygodnie temu. Curley i Schultz podali się do dymisji, Spanier został odwołany, a Paterno - zwolniony. Po ogłoszeniu tej ostatniej decyzji około dwóch tysięcy studentów kibiców wyszło na ulice. Doszło do awantur i starć z policją. Studenci przewrócili jeden z wozów telewizyjnych, powybijali w nim szyby, obrzucili kamieniami fotoreporterów. Władze uczelni rozważały nawet odwołanie najbliższego meczu na swoim stadionie. W końcu jednak spotkanie doszło do skutku, a na trybunach zasiadło co najmniej 110 tys. widzów. Na koniec wszyscy odmówili modlitwę za ofiary Sandusky'ego.

Nie był to bowiem tylko ten jeden przypadek. Prokuratura prowadzi dochodzenie w sprawie ośmiu ofiar, ale już zgłaszają się następne.

Sprawa Sandulsky'ego i brak reakcji na jego przestępstwo władz uczelni wywołała szok w USA. Futbol akademicki jest bowiem fenomenem nieporównywalnym z niczym innym w świecie sportu. Tu grają zespoł najbardziej związane z lokalną społecznością; kibicują im zarówno kobiety jak i mężczyźni, a nawet ci, którzy w ogóle sportem się nie interesują, ale jak sobie radzi zespół rodzimego uniwersytetu zawsze sprawdzają. Drużyny, które - jak Penn State Nittany Lions - mają na każdym swoim meczu ponad 100 tys. kibiców na trybunach, nie należą do rzadkości. W dodatku NCAA, rządząca rozgrywkami, cały czas przypomina, że ważniejsze niż sport jest w tej lidze wychowanie i kształtowanie charakterów młodych ludzi. Dla studentów ze słabą średnią nie ma miejsca na boisku.

Paterno przez lata był wzorem, postacią pomnikową, legendą za życia. Teraz spotykają go coraz to nowe upokorzenia. W ubiegłym tygodniu włądze ligi Big Ten (w niej gra m.in. Penn State) uznały, że puchar, które dostanie mistrzowski zespół nie może już nazywać się, Stagg-Paterno Championship Trophy. Uhonorowany pozostanie tylko Alonzo Stagg (trenerem drużyn uniwersyteckich w latach 1890-1947). W piątek syn trenera poinformował media, że jego ojciec ma raka. Na szczęście wyleczalnego.

Inni długowieczni - Ferguson ma kogo gonić ?