Walki w Atlas Arenie. Jest powód do dumy czy wstydu?

Miliony widzów przed telewizorami, w hali komplet kibiców i mnóstwo celebrytów. Mimo to wiele osób uważa, że organizowanie gali sztuk walki w Atlas Arenie jest nieporozumieniem albo wręcz powodem do wstydu
Mixed Martial Arts (w skrócie MMA), czyli mieszane sztuki walki, to jedna z najprężniej rozwijających się dyscyplin sportowych w Polsce. Walczą w niej zawodnicy prezentujący różne style, m.in.: boks, judo, karate i brazylijskie jiu-jitsu. Niektórym takie gale kojarzą się jedynie z mordobiciem i przelewem krwi, którego sportem nazwać nie można.

Dlatego słychać głosy, że organizowanie tego typu gali w Atlas Arenie to, delikatnie mówiąc, nieporozumienie. Zdaniem krytyków obiekt o takiej randze i możliwościach powinien gościć imprezy najwyższej wagi - koncerty, recitale i wielkie imprezy sportowe, np. siatkarskie.

Zamiast tego w sobotę w łódzkiej hali będzie się 14. gala KSW. Jej największą atrakcją będzie pojedynek 44-letniego Amerykanina Erica Escha z Mariuszem Pudzianowskim, najsłynniejszym strongmanem świata. Kibice zgromadzeni w hali i przed telewizorami z zaciekawieniem będą oglądać, jak potężny Polak gania się po ringu z ważącym blisko 200 kg Eschem, który bardziej niż sportowca przypomina baryłkę tłuszczu.

Ale czy to źle? - Nasza gala nie jest dla Łodzi i Atlas Areny powodem do jakiegokolwiek wstydu. Wręcz przeciwnie - przekonuje Martin Lewandowski, organizator imprezy. I na potwierdzenie swych słów podaje liczby. - Od trzech lat gale KSW należą do najchętniej oglądanych wydarzeń sportowych w Polsce. Ostatnią walkę Pudzianowskiego obejrzało w telewizji około 7 mln ludzi. W samej Atlas Arenie zasiądzie najprawdopodobniej komplet widzów, czyli blisko 14 tys. kibiców. Niektórzy za możliwość obejrzenia gali zapłacili nawet 1,5 tys. zł. Skoro płacą za bilety takie pieniądze, a tego typu gale oglądają miliony osób w całym kraju, to świadczy, że zapotrzebowanie na nie jest bardzo duże. Jeśli ktoś mówi, że organizowanie gali w Atlas Arenie jest nieporozumieniem i nie przyniesie Łodzi niczego dobrego, to jest to dla mnie śmieszne.

Słowa Lewandowskiego potwierdza lista celebrytów, którzy dziś wieczorem mają zasiąść na trybunach łódzkiej hali. Wśród nich są m.in.: Tomasz Kammel, Michał Piróg, Olivier Janiak, Edyta Herbuś, Agustin Egurrola, Rafał Maserak, Dariusz Michalczewski i Zygmunt Solorz. Ten ostatni jest właścicielem Polsatu, który przeprowadzi transmisję z gali.

- Już sam rzut oka na tę listę wystarcza, by przekonać się, że organizacja gali KSW bardzo przysłuży się promocji miasta. Zawsze znajdą się jednak malkontenci, którzy powiedzą, że czarny jest za mało czarny - uważa Krzysztof Maciaszczyk, prezes Atlas Areny. Zaznacza jednak, że dla niego najważniejszym celem jest osiągnięcie pozytywnego wyniku finansowego. A jednym z narzędzi do realizacji tego celu jest wynajmowanie hali na różne imprezy, w tym także na gale MMA (na organizacji dzisiejszej imprezy Atlas Arena zarobi ponad 70 tys. zł). - Organizatorzy w rozmowach z nami wykazali się pełnym profesjonalizmem. Zadbali o wszelkie szczegóły i o zapewnienie bezpieczeństwa widzom. Nie było również żadnych niedociągnięć w kwestiach formalnych - wszystko było podpisywane oraz wykonywane na czas i bez jakichkolwiek przeszkód. A to dla mnie, prezesa spółki, która ma przynosić dochody, jest bardzo ważne.

Maciaszczyk nie zgadza się również ze stwierdzeniem, że Atlas Arena staje się domem dla sztuk walki. - To będzie druga gala tego typu w naszej hali, a wcześniej mieliśmy jeszcze dwie inne gale bokserskie. I tyle. Mamy za to wiele imprez muzycznych i kulturalnych - będą koncerty, będą kabarety, będą rewie. Tak jak jednak powiedziałem, wszystkich ludzi zadowolić nie możemy.