MMA, K1. Najman przed pojedynkiem z Saletą: Jestem świetnie przygotowany

Już w sobotę Marcin Najman stanie w ringu naprzeciwko Przemysława Salety podczas KSW 14. Walka od kilku tygodni wzbudza wielkie emocje. Najman przyznaje, że jest dobrze przygotowany i zapowiada: chcę wygrać.
Kilka dni temu odbył się media trening. Ale chyba nikt nie zadał Ci tego pytania, co ja. Z kim tak na prawdę przygotowuje się Marcin Najman do walki z Przemysławem Saletą?

- Do walki z Saletą to ja jestem swoim trenerem. Skłamałbym, gdybym nie powiedział, że nikt mi nie pomaga. Owszem, trenuję z wieloma znakomitymi wojownikami, którzy mi pomagają i za to im dziękuję.

Oceń, tylko szczerze, który element walki MMA udało ci się znacznie poprawić?

- Skupiam się przede wszystkim na klepaniu w matę (śmiech).

Uważasz, że jesteś przygotowany na 100% by stanąć w ringu i konfrontować się z Saletą?

- Jestem przygotowany znakomicie, najlepiej jak do tej pory.

Saleta jest wyższym zawodnikiem, ma większy zasięg ramion i odnosił sukcesy w sportach uderzanych. Jak dla mnie oczywistym faktem jest to, że powinieneś mieć taktykę jak Pudzian na Butterbeana. Sprowadzenie do parteru i ogień. Czy tak też będzie wyglądać twój game plan?

- Niekoniecznie. Przecież ja też umiem uderzać.

W trailerze promującym KSW14 mówisz, że mężczyźni mogą pokłócić się o dwie rzeczy, kobietę lub pieniądze. Dodajesz od razu, że Saleta pieniędzy nie ma. Zatem rozumiem, że konflikt na linii Najman-Saleta jest konfliktem przez kobietę?

- Saleta mówi, że to osobista sprawa, a więc pytaj się jego. Dla mnie to zwykła sportowa rywalizacja.

Powiedz jak przebiegają ostatnie szlify przed walką. Już tylko biegasz? (śmiech)

- Eeetam komu by się chciało. Teraz już tylko ćwiczę skłony i fikołki (śmiech).

Jak zamierzasz spędzić ostatnie chwile przed walką? Jesteś typem osoby, która się wycisza, skupia, a może aż do samej walki będziesz prowadzić normalny styl bycia

- Zawsze się trochę wyciszam. Najczęściej idę na spacer, oglądam film, ale przede wszystkim muszę się dobrze wyspać.

Z ust wielu osób padają słowa, że jesteś "leń", bo dostajesz cios, upadasz, walka się kończy, a i tak kasę inkasujesz. Tutaj najczęściej pada przykład Twojej walki o tytuł w boksie. Ludzie mówią, że dostałeś cios, upadłeś i rzekomo wstać nie miałeś siły, ale pięścią w ring mogłeś uderzać ze złości. Proszę odnieś się do tego.

- Przypomnij sobie moją walkę o tytuł zawodowego Mistrza Polski. W drugiej rundzie były dwa knockdowny. Pierwszy bardzo ciężki po którym się zebrałem, a wielu sędziów już wtedy by zakończyło walkę. Sędziował jednak nasz znakomity sędzia Leszek Jankowiak, którego cenię. Z uwagi, że walka odbywała się o tytuł, byłem zamroczony to i tak puścił ją dalej, żeby nie odbierać szans. Dostałem kolejne ciosy i przewróciłem się ponownie. Byłem wściekły stąd uderzałem w matę. Ta irytacja spowodowała, że na chwilę zrobiło mi się ciemno przed oczami i zamiast wstać leżałem dalej. Tylko dyletant lub ktoś szczerze mi nieprzychylny może oceniać to tak, jak powiedziałeś w pytaniu.

Czytaj więcej na Fight24.pl ?