KSW 37. Pudzianowski o kondycji "Popka": Sam jestem w koziej dupie, to co dopiero on

3 grudnia podczas gali KSW 37 w Krakowie dojdzie do starcia Mariusza Pudzianowskiego z Pawłem Rakiem, znanym szerzej pod pseudonimem "Popek". Pięciokrotny mistrz świata strongman odniósł się do zapowiedzi rywala, jakoby ten miał być lepiej przygotowany pod względem wydolnościowym.
Na wtorkowej konferencji prasowej "Popek" zapowiadał, że 3 grudnia będzie przewyższał kondycyjnie byłego siłacza. Pudzianowski słowa te skwitował z uśmiechem.

- Chciałbym, żeby ta walka trwała dłużej niż jedną rundę, ale jestem zawodowym sportowcem i mnie się nie oszuka. Można mówić różne cuda. Gdyby treningi siłowe, kondycyjne tak szybko dawały efekty, to już pięć razy byłbym mistrzem świata - skomentował słowa oponenta Pudzianowski na antenie Polsat Sport.

- Trenuję mieszane sztuki walki od siedmiu lat i jestem, że tak powiem bezczelnie, w koziej dupie. Zwykli zawodnicy trenują po 15 lat i nie są skażeni sportami siłowymi. "Popek" jest, to widać po posturze. Będzie łapał tlen rękami i nogami, wszystkimi otworami, jakimi się da. Wiem coś o tym, też przez to przechodziłem. Ale życzę mu, żeby tego nie poczuł - dodał "Pudzian".

Paweł Rak do tej pory stoczył zawodowo w formule MMA trzy pojedynki - odniósł dwa zwycięstwa i poniósł jedną porażkę. Starcie z Pudzianowskim będzie jego pierwszym od 2008 roku. Dla byłego strongmana grudniowa potyczka będzie okazją do przerwania złe passy. Przypomnijmy, że przegrał swoje dwie ostatnie walki, z Peterem Grahamem i Marcinem Różalskim, który - co ciekawe - jest obecnym trenerem "Popka". Bilans Pudzianowskiego to dziewięć wygranych (z czego trzy przez nokaut, a dwie przez poddanie) i pięć porażek.



Wielcy piłkarze zmianią kluby?! W stycznią będą do wzięcia za DARMO!




Więcej o: