Sportowa Akademia Veolii. Gerard Kurniczak: Każdy chce być w czymś najlepszy na świecie

Gerard Kurniczak, 17-latek z Poznania, absolwent VI edycji Sportowej Akademii Veolii wie co mówi. Na trwających w Tblisi Mistrzostwach Świata Kadetów w zapasach w stylu klasycznym, w kategorii do 100 kilogramów zdobył złoty medal. W finałowej walce pokonał 2:1 Vahida Dadkhah Ghasa Abadi z Iranu.

Zawodnik Klubu Sportowego Sobieski Poznań ten sezon może uznać za wymarzony. Rok temu w Serbii zdobył czempionat Europy w kategorii wagowej do 85 kilogramów. Potem przeszedł do wyższej kategorii wagowej i w tym roku wygrał międzynarodowe Grand Prix na Węgrzech. Miesiąc temu w Sztokholmie zdobył srebro na mistrzostwach starego kontynentu. Przegrał tylko z Rosjaninem Szarapem Alijanowem

Wspomniana walka miała swój appendix na turnieju zapaśniczym w Tbilisi, bowiem Gerard i Szarap znowu na siebie trafili na drabince turniejowej.

Już w drugiej walce trafiłeś na zapaśnika, z którym przegrałeś w finale mistrzostw Europy. Nie obawiałeś się?

Gerard Kurniczak: To była dla mnie najtrudniejsza pod względem psychicznym walka. Pamiętałem porażkę. Rosjanin jest też ode mnie silniejszy. W Sztokholmie wygrał ze mną przez przewagę techniczną. W Tblisi bardzo chciałem się mu odgryźć. Jeśli nie można wygrać walki siłą, trzeba to zrobić sprytem. Zmieniłem taktykę, byłem bardziej aktywny i to dało mi wygraną.

To była twoja najtrudniejsza walka w ogóle?

Bardzo trudna była dla mnie też walka półfinałowa z zapaśnikiem z Indii. Byłem już po trzech wymagających walkach, nałożyło się na to ogromne zmęczenie. Przegrywałem już 1:3 i zrobiło się nerwowo. Nie poddałem się, to była walka o wszystko. W ostatnich sekundach rzuciłem go na plecy i wygrałem walkę przez tusz. A potem z radości rzuciłem trenera na matę.

Walka za walką przez cały dzień aż do finału. Jak potrafisz zachować spokój?

Po każdej walce cieszę się przez krótką chwilę, a potem koncentruję się na zadaniu, które mam do wykonania. Obserwuję walki przeciwników, na których mogę trafić w drabince. Staram się po prostu być opanowany i mieć "chłodną głowę".

Chłodna głowa i spokój to jedno, ale jak wychodzisz na matę, musisz mieć w sobie sportową złość. Jak się nakręcasz do walki?

Ja nie mam złych emocji do mojego przeciwnika. Jest ogromny, sportowy szacunek, że zechciał podjąć walkę. Jednak, żeby wygrać, muszę się nakręcać. Wychodzę na matę i myślę "nie ma opcji, on nie może ze mną wygrać". Jestem pewien, że to ja wygram. Gdyby było inaczej i wychodziłbym z nastawieniem "co będzie, to będzie", walka nie miałaby sensu. Power daje mi też poczucie, że przeciwnik słabnie. Mogę wtedy być zmęczony, ale jak widzę błąd to mój umysł nakręca ciało i wykorzystuję szansę na punkty. Chcę medalu i wiem, że mogę go mieć.

Nawet jeśli na macie jest ostro, to po walce przychodzi spokój. Dziękujemy sobie za walkę, podajemy rękę i traktujemy się po koleżeńsku. To są zawsze miłe gesty. Czasem sobie pożartujemy, czasem jest bariera językowa, to uśmiechniemy się do siebie, poklepiemy po plecach. Tak powinno być w sporcie.

W finale walczyłeś z Irańczykiem. Kawał chłopa, jest od ciebie wyższy o pół głowy, a ty do ułomków raczej nie należysz.

Z innymi zawodnikami spotykam się na różnych międzynarodowych zawodach i mam okazję z nimi walczyć. Z Vahidem to było pierwsze spotkanie na macie. Dlatego też pierwsza runda była taka badawcza. Sprawdzałem, jaką ma technikę, jak walczy w stójce i na ile mogę sobie pozwolić. W drugiej rundzie wyczułem, jak słabnie i poszedłem do przodu. Bardzo chciałem tego medalu i postanowiłem już się nie cofać. Opłaciło się.

Jak to jest być mistrzem świata?

Tego nie da się opisać. Naprawdę brakuje mi słów, żeby opisać tę radość. Każdy chce być w czymś najlepszy na świecie i mnie to się udało! Na dodatek robię to co kocham. Nie może być lepiej.

Jechałeś na te mistrzostwa jako wicemistrz Europy, ale czy spodziewałeś się takiego sukcesu?

Mistrzostwa Europy pokazały mi, że jestem na dobrej drodze i realizuję zamierzone cele. Myślałem o tym, że mogę powalczyć o medale, ale wolałem nie zapeszać. Powiem tyle, trzeba wierzyć w siebie, bo wiara czyni cuda.

Gdzie widzisz siebie za cztery lata? Igrzyska w Tokio?

Człowiek nie może żyć bez marzeń. Bez nich nic nie osiągnie. Marzę więc o Igrzyskach Olimpijskich w Tokio, ale się nie podpalam. Będę robił wszystko w tym kierunku, żeby pojechać tam, czyli ciężko i wytrwale trenował. Mam nadzieję, że się uda.

Walczysz też w sumo i to z sukcesami. Może zatem sumo?

To sumo to trochę tak przy okazji. Trener zaproponował mi kiedyś, żebym wystartował, bo to stosunkowo podobna dyscyplina do zapasów w stylu klasycznym. Spróbowałem i mam też sukcesy. Przyszłość wiążę jednak z zapasami.

Niedawno założyłeś fanpage na Facebooku, żeby można było śledzić twoje sukcesy...

Tak, to prawda, mam ich coraz więcej, a bez fanpage'a kontakt ze światem jest utrudniony. Mam nadzieję, że taki wizerunkowy krok pomoże mi rozwinąć się też sportowo. Teraz po zdobyciu mistrzostwa świata dostałem mnóstwo gratulacji. Bardzo miło się to czyta. Człowiek nie jest świadomy, że tyle osób go wspiera w tym, co robi. Dziękuję!


*Gerard Kurniczak - ma 17 lat. Aktualny mistrz świata kadetów, wicemistrz Europy kadetów w zapasach w stylu klasycznym (kat. 100 kg), a także mistrz Europy w sumo. Na co dzień trenuje w Klubie Sportowym Sobieski Poznań pod okiem Piotra Leonarczyka. Absolwent programu Sportowa Akademia Veolii (sprawdź też profil Akademii na fb), innowacyjnego programu edukacyjnego w polskim sporcie, adresowanego do utalentowanej sportowo młodzieży w wieku 14-18 lat, którego celem jest wsparcie rozwoju ich kariery sportowej.