"Królik doświadczalny" Guardioli stał się symbolem Bayernu Monachium [IKONA FUTBOLU 2020]

Jakub Balcerski
Joshua Kimmich nie chce być nazywany nowym Philippem Lahmem. Sezon 2019/2020 udowodnił, że jest jego redefinicją. W Bayernie przeszedł drogę od bycia "królikiem doświadczalnym" Pepa Guardioli przez dopasowywanie się do kolejnych trenerów, aż do roli jednego z najbardziej różnorodnych piłkarzy na świecie u Hansiego Flicka.

Ikona Futbolu to plebiscyt Sport.pl, w którym wybieramy najlepszych: piłkarza, piłkarkę oraz trenera roku. O szczegółach przeczytasz tutaj >>

Gdy w 2018 roku Kimmich w jednym sezonie zdobył sześć goli i zaliczył siedemnaście asyst, pisało się, że Bayern ma zawodnika, który wpływa na grę swojego zespołu najbardziej spośród czołowych drużyn Europy. Że nigdzie nie ma takiego gracza, który nie jest Robertem Lewandowskim zdobywającym bramkę za bramką, Manuelem Neuerem broniącym niemożliwe piłki, ani Thomasem Muellerem niewidzialnie dostarczającym jakości w ofensywie, a bez niego Bayern faktycznie wygląda inaczej i momentami jest nagi przed własnym polem karnym. Ale wtedy wypowiadano slogany: Joshua Kimmich będzie następcym Philippem Lahmem. Jest jego idealną kopią. A okazało się, że nie tędy droga.

Zobacz wideo Ikona Futbolu 2020 - plebiscyt Sport.pl

Kimmich chciał być sobą. I stał się redefinicją Lahma, a nie jego kopią

- Nie chcę się do niego porównywać, to nie ma sensu. Wolę być sobą. Lahm miał niezwykły charakter, grał w innych czasach, a ja mam po prostu wykonywać własne zadania - mówił wówczas Kimmich. Jest rok 2020 i przekonujemy się, że łatwiej go nazwać redefinicją Lahma, niż jego zastępcą. Fani mogą wyróżniać swojego byłego kapitana za rolę przywódcy i wyjątkowość. Ale nie zatrzymają tego, że Kimmich ma od przyjścia do Bayernu już prawie dwa razy więcej strzelonych bramek od legendy klubu - 27 Kimmicha do 16 Lahma, a jeszcze w tym sezonie powinien przegonić go w liczbie asyst, bo ma ich 64, a Lahm 70. I to przy dwukrotnie mniejszej liczbie rozegranych spotkań. Kimmich ma lepsze liczby od Lahma, grając w Bayernie sześć, a nie dwanaście lat.

Był "królikiem doświadczalnym" za Guardioli. Krzyczał do niego "Josh!" i wymagał niemożliwego

Przychodził do monachijczyków jako defensywny pomocnik nauczony przez Ralfa Rangnicka w RB Lipsk gry przed obrońcami, ewentualnie bronienia we własnym polu karnym. Tymczasem w sezonie 2015/2016 rozgrywa 36 meczów w Bayernie Pepa Guardioli, w którym nie możesz grać tylko na jednej pozycji. Kimmich na papierze jest wtedy środkowym obrońcą, ale w praktyce ma o wiele większą rolę. Świetnie określił to dziennikarz "The Guardian", Andy Brassell - nazwał Kimmicha "królikiem doświadczalnym" Guardioli.

- Pep wymaga od środkowych obrońców otwartej gry, czyli czegoś, do czego w tamtym okresie Boateng był już przyzwyczajony, a czego niepewny był Kimmich. Guardiola krzyczał do niego, niemalże płacząc "Josh! Musisz grać szeroko, w prawo i do samej linii bocznej! Nie bój się i rozszerz grę do prawej strony". A niezdecydowanie Kimmicha było zrozumiałe. Jest środkowym obrońcą, a trener każe mu biegać, jakby był prawym obrońcą. I co więcej, trzydzieści metrów wyżej na boisku od pola bramkowego Neuera, trzydzieści pięć od miejsca dla prawego środkowego obrońcy, gdzie czuje, że powinien być. Boi się, że to będzie niemożliwe, żeby wrócić i zająć pozycję, za nim wydarzy się coś, za co będzie odpowiedzialny. Ale z Guardiolą nie możesz się nie zgodzić, nie ma szans. Chce go przykutego do linii bocznej, grającego tak otwarcie, jak może grać środkowy obrońca, z ustawionym podobnie z lewej strony Boatengiem - pisał w książce "Pep. The Evolution" Marti Perarnau.

Heynckes: Kimmich ma ten charakter, jak Lahm, Schweinsteiger, Mueller czy Neuer

I to był krok do stawiania na Kimmicha w roli prawego obrońcy. Choć później mogło się wydawać, że Guardiola oszalał, bo wystawiał Niemca także w środku pomocy i dawał mu różne zadania, nie zawsze tylko defensywne. Ale właśnie to sprawiło, że w sezonie 2016/2017 już pod wodzą Carlo Ancelottiego, który wykorzystywał go w podobny sposób, zdobył najwięcej goli w jednym sezonie w karierze - dziewięć. Gdyby patrzeć tylko na statystyki to zauważymy, że w kolejnych sezonach postawił na asysty - miał ich po 17 i 19. Sam rzadziej wykańczał akcje, ale nikt nie powiedział mu, że ma się wycofać przy ofensywnych akcjach Bayernu. Odgrywał w nich kluczowe role.

- Czuję, że Joshua Kimmich ma ten charakter starszych zawodników. Jest taki jak Philipp Lahm, Bastian Schweinsteiger, Thomas Mueller czy Manuel Neuer - mówił Jupp Heynckes, który w pewnym momencie był tymczasowym trenerem drużyny i bardzo cenił sobie Kimmicha. Zawodnik wyrobił sobie kolejną bardzo ważną umiejętność - dostosowania się do trenerów. Nieważne jak słabe wyniki Bayern osiągał w Europie wcześniej z Ancelottim czy później Niko Kovacem, jego wartość jako piłkarza nie spadała. Bayern miał wtedy wyjątkową zdolność do zabezpieczania wizerunku swoich liderów. Zespół mógł spisywać się fatalnie i być krytykowany, ale na koniec sezonu, gdy patrzyło się na konkretnego zawodnika, to ocena i tak była pozytywna. Nie inaczej stało się z Kimmichem i przed sezonem 2019/2020 wciąż uchodził za jedną z najbardziej wpływowych na grę Bayernu postać w drużynie.

Flick jest szczęściarzem. Kimmich w zeszłym sezonie potwierdził, że jest najbardziej różnorodnym zawodnikiem na świecie

Kimmich wypośrodkował wszystko, co było najważniejsze w jego grze. Zdobył siedem goli i zaliczył siedemnaście asyst - w obu przypadkach nie najwięcej w karierze, ale wystarczająco, żeby być kluczowym zawodnikiem środka pola najlepszej drużyny Europy. W wygranej Lidze Mistrzów został piłkarzem z największą liczbą wypracowanych szans - 28. Został wybrany najlepszym obrońcą rozgrywek, mimo że aż pięć z jedenastu spotkań rozegrał w środku pola. W Bundeslidze miał średnią 90% skuteczności podań w meczu, posyłał 12 podań w kierunku napastników na każde 90 minut, a w defensywie wygrywał średnio 66% pojedynków na mecz.

"On jest symbolem Bayernu"

W dodatku wśród siedmiu strzelonych bramek znalazło się parę kluczowych: choćby jedyny gol wiosennego Der Klassikera przeciwko Borussii Dortmund, czy gol w historycznym zwycięstwie 8:2 nad Barceloną. - Poczułem, że aż za bardzo cieszę się z tego gola - mówił później Kimmich. - Tak pomimo młodego wieku stał się liderem Bayernu, który zdobył tryplet - napisał nam w oświadczeniu jego wyboru przy głosowaniu do “Ikony Futbolu” dziennikarz "Nemzeti Sport", Zalan Bodnar. Nie jest osamotniony w uwielbieniu dla Kimmicha. - On jest symbolem tego, co czyni Bayern tym klubem, jakim jest. Piłka to jego miłość, hobby, zawód, eliksir młodości i życia - mówił Jupp Heynckes.

To, jak ważny jest Kimmich dla Bayernu i jego przyszłości potwierdziło się w jednej dość specyficznej sytuacji na początku obecnego sezonu. Piłkarzowi rodziło się drugie dziecko i Flick kazał mu zrobić sobie kilka dni wolnego, żeby móc być przy żonie. Zawodnik chciał jednak najpierw zagrać mecz wyjazdowy z Arminią Bielefeld zaplanowany mniej więcej w terminie porodu, a potem polecieć do Monachium, żeby być przy narodzinach. Trener się nie zgodził, ale docenił, jak bardzo przywiązany do gry w Bayernie jest Kimmich. Przed jego powrotem na boisko Flick dostawał wiele pytań o to, jak zespół wyglądał bez niego, jak się komunikował i kto nim zarządzał. Odpowiadał uśmiechnięty i świadomy tego, że to tylko tymczasowy problem. Wiedział, że Kimmich wróci i jest szczęściarzem. Bo będzie mógł go z powrotem wystawiać w składzie na kolejne mecze i dumnie nazywać najbardziej różnorodnym zawodnikiem na świecie.