Tajemnice sukcesu Lyonu. Piłkarski wybierają trenera. Za Ligę Mistrzów dostają jak panowie. "Nie jesteśmy tu, by tańczyć"

Ich sukces podobny jest do dawnych osiągnięć Realu Madryt. Nie wynika tylko z faktu kupowania najlepszych piłkarek globu. To owoc atmosfery, zaufania i wsparcia prezesa klubu. W Lyonie zawodniczki same wybierają trenera. Ich premie bywają równe wynagrodzeniu panów. We Francji właśnie nakręcono o nich film, a w plebiscycie Sport.pl na Ikonę Futbolu 2020 mają dwie przedstawicielki.

Ikona Futbolu to plebiscyt Sport.pl, w którym wybieramy najlepszych: piłkarza, piłkarkę oraz trenera roku. O szczegółach przeczytasz tutaj >>>

Zobacz wideo Wybieramy Ikonę Futbolu 2020 - plebiscyt Sport.pl

W męskiej piłce odniesienia do tak wielkiego sukcesu trzeba by szukać chyba w końcówce lat 50-tych. Wtedy to Real Madryt cztery razy z rzędu wygrywał Puchar Europy (1956-1960). Kobieca drużyna Olympique Lyon w tym roku w Lidze Mistrzów triumfowała już po raz piąty z rzędu, siódmy w historii. Mówimy o klubie, który powstał w 2004 roku (choć powiązany był z istniejącą od lat 70-tych ekipą FC Lyon). Żeński Olympique na zdominowanie krajowego futbolu potrzebował raptem kilku lat. W ostatnich dziesięciu sezonach rodzimej ligi, przegrał tylko trzy mecze, ten trzeci niedawno z PSG. Strzelił w tym czasie ponad tysiąc goli. 

Kolejnych kilka lat zajęła mu zupełna dominacja starego kontynentu. W plebiscycie Ikona Futbolu 2020 w kategorii pań aż dwie z pięciu nominowanych piłkarek (Wendie Renard i Delphine Cascarino) reprezentują Lyon, ale równie dobrze zawodniczki z tego klubu mogłyby wypełnić prawie całą listę nominowanych. Być może taki rok nas kiedyś czeka. Lyon nie zadowala się samym wejściem do panteonu kobiecej piłki, ale chce tam trwać i ustanawiać kolejne rekordy. 

Skupisko piłkarskich pereł 

Sposób na to jest prosty. By być najlepszym, trzeba mieć najlepszych. Tak też myślą w Lyonie. Jeśli Realowi można było pozazdrościć kiedyś tria BBC (Bale, Benzema, Cristiano Ronaldo) a Barcelonie tercetu MSN (Messi, Suarez, Neymar), to Lyonowi zazdrościć można czegoś ciągle. Od pierwszego triumfu w Champions League (w 2011 roku) Olympique stara się mieć u siebie wszystkie futbolowe perły. To dla Francuzów grała Szwedka Lotta Schelin (2008-2016), to ich wybrała mistrzyni świata z 2011 roku i kapitan Japonii Saki Kumagai, czy amerykańska supergwiazda Alex Morgan (2016-2017), ale także nagrodzona w 2018 Złotą Piłką Norweżka Ada Hegerberg. Pewnie tych Złotych Piłek zawodniczki Lyonu miałyby więcej, ale w tej kategorii "France Football" przyznaje je dopiero od dwóch lat.  

Każdego roku, by trzymać poziom, konieczne jest "umacnianie składu i personalne innowacje"- tłumaczył bycie na topie Jean-Michel Aulas, prezes Lyonu. Nie są to słowa rzucane na wiatr. Właściwie w każdym okienku transferowym, do Lyonu dołącza jedno, czy dwa nazwiska z piłkarskiego topu. W wakacje była to Sara Bjork Gunnarsdottir, reprezentantka Islandii, którą udało się ściągnąć z jednego z najgroźniejszych europejskich rywali - Wolfsburga.  

Trener w rękach pań 

Mocne nazwiska, dobre pieniądze i wizjonerstwo prezesa klubu, który kilkanaście lat temu mocno postawił na kobiecą piłkę, kiedy inni się na ten pomysł uśmiechali, to nie jedyne czynniki determinujące siłę Lyonu. 

Piłkarki Olympique, korzystają z tej samej infrastruktury, otaczają się tymi samymi fachowcami od przygotowania fizycznego, co piłkarze. Na mecze podróżują czarterami, co w futbolowym świecie pań jest raczej miłym komfortem. 

Kluczowym jest też atmosfera i kilka czynników, które w męskim świecie piłki byłyby zaskoczeniem. Prezes Jean Michel Aulas, wybór szkoleniowców żeńskiej drużyny zostawia w dużej części piłkarkom. To one aprobują i zatwierdzają trenera, z którym będą pracować. Zapewne mocno ogranicza to późniejsze nieporozumienia na linii drużyna - sztab szkoleniowy.   

Aulas zresztą traktuje żeńską drużynę w sposób wyjątkowy. Za awans do półfinału Ligi Mistrzów zdecydował się jej zapłacić takie same premie jak panom, którym ta sztuka też w ostatnim sezonie się udała. Zaznaczmy, że klub od UEFA za rozgrywki pań ma znacznie mniejsze wpływy niż za wyniki panów. - To duma być prezesem takiej drużyny - skomentował sprawę wynagrodzeń Aulas.  

Bohaterki filmu 

To od decyzji piłkarek prezes uzależnił też zgodę na zrobienie o drużynie filmu dokumentalnego, z którym zgłosiła się do niego reżyser Stephanie Gillard. Choć panie na początku nie zareagowały euforycznie, to ostatecznie na projekt się zgodziły.  

- Naszym zadaniem jest grać, a nie być obserwowanym - tłumaczyła wstępną nieufność kapitan Wendie Renard. Zawodniczki szybko do obserwujących ich wszędzie kamer się jednak przyzwyczaiły, a Gillard mogła towarzyszyć im również w szatni podczas meczów.  

Produkcję o kobiecej drużynie Lyonu nazwano "Piłkarki" i promowano ją hasztagiem "Nie jesteśmy tu po to, żeby tańczyć"

"Według mnie ludzie nie interesują się tak bardzo piłką nożną kobiet, bo nie znają piłkarek. Aby ich coś ciekawiło, muszą zainteresować się mistrzami, czy w tym przypadku mistrzyniami. Nawet jeśli Lyon wygrywa kolejne tytuły i dużo osób o tym wie, to jeśli tych dziewczyn nie pozna się bliżej, niewiele to da" - tłumaczyła autorka obrazu Stephanie Gillard, dodając, że chciała pokazać serce drużyny i oblicze zawodniczek. Ujęło ją to, że w ekipie, która jest futbolowym hegemonem, nie ma nawet nuty arogancji, że zawodniczki, choć różnią się pochodzeniem, cechami osobowości i często też wiekiem, funkcjonują jak jeden organizm. 

 

- Widujemy się częściej niż nasze własne rodziny, szanujemy, jesteśmy naprawdę mocno zjednoczone - tłumaczyła to Delphine Cascarino, jedna z dwóch nominowanych zawodniczek Lyonu do Futbolowej Ikony roku 2020, plebiscytu Sport.pl. Ogłoszenie wyników już w poniedziałek. 

Ikona Futbolu Sport.pl 2020 - Nominowane piłkarkiIkona Futbolu Sport.pl 2020 - Nominowane piłkarki Sport.pl