Oczko w głowie Abramowicza. Pobił transferowy rekord świata i buduje kolejną potęgę

Chociaż męska drużyna Chelsea wygrała Ligę Mistrzów w 2012 roku, to Roman Abramowicz nie przestał o niej marzyć. W czasach, gdy zespół Franka Lamparda oddalił się od europejskiej czołówki, Rosjanin wzmocnił żeńską drużynę, dokonując między innymi najdroższego transferu w historii kobiecej piłki.

Ikona Futbolu to plebiscyt Sport.pl, w którym wybieramy najlepszych: piłkarza, piłkarkę oraz trenera roku, a wśród nominowanych jest Pernille Harder, zawodniczka Chelsea. O szczegółach przeczytasz tutaj >>

Zobacz wideo Wybieramy Ikonę Futbolu 2020 - plebiscyt Sport.pl

300 tysięcy funtów - tyle Chelsea miała zapłacić Wolfsburgowi za Pernille Harder, która we wrześniu przeniosła się do Londynu. Chociaż oficjalnego potwierdzenia tej kwoty nie było, to niemiecki klub przyznał, że 28-letnia zawodniczka została najdroższą piłkarką na świecie. 

Harder w Wolfsburgu grała od 2017 roku. W jego barwach czterokrotnie wygrała kobiecą Bundesligę, dwukrotnie zagrała w finale Ligi Mistrzyń. W tym roku, tak samo jak przed dwoma laty, UEFA wybrała ją najlepszą piłkarką Europy. Dunka odbierała nagrodę na tej samej gali co Robert Lewandowski i inne gwiazdy Bayernu Monachium.

Transfer Harder to najlepszy dowód na to, jak Chelsea i Roman Abramowicz traktują kobiecą drużynę. W czasach, gdy klub ze Stamford Bridge dokonał kilku bardzo drogich wzmocnień zespołu Franka Lamparda, klub równie imponująco zasilił drużynę Emmy Hayes. Cel jest ten sam: kobieca Chelsea ma dominować w kraju i wygrać Ligę Mistrzów, której chce Abramowicz.

W tym celu w ostatnim czasie do zespołu trafiła nie tylko Harder, ale też Melanie Leupolz i Samantha Kerr. Pierwsza to 70-krotna reprezentantka Niemiec, mistrzyni olimpijska z 2016 roku i Europy z 2013 roku. Kerr w reprezentacji Australii rozegrała 88 meczów, a w ostatnich latach odebrała kilka różnych nagród dla najlepszej zawodniczki świata.

Systematyczny rozwój

Latem 2004 roku, kiedy Jose Mourinho szalał na rynku transferowym, kompletując swoją mistrzowską drużynę, kobiecy zespół dopiero oficjalnie stawał się częścią Chelsea. Wcześniej, przez 12 lat od jego założenia, z klubem łączyła go tylko nazwa. Środki na funkcjonowanie pozyskiwała grupa kibiców, w raczkującym świecie kobiecego futbolu o głośnych transferach nie było w ogóle mowy.

Od sezonu 2004/05, w którym drużyna po raz pierwszy wywalczyła awans do Premier League, kobieca Chelsea rozwijała się powoli, ale systematycznie. Przez lata przez zespół przewijały się reprezentantki Anglii, a w 2008 roku kontrakt z klubem podpisała była mistrzyni świata i olimpijska, Lorrie Fair. Transfer był tym głośniejszy, że Fair stała się pierwszą reprezentantką USA w kobiecej Premier League.

Przełom dla drużyny nastąpił jednak dopiero przed sześcioma laty. To wtedy, prowadzony już przez Hayes zespół, zdobył wicemistrzostwo kraju, po raz pierwszy w historii kwalifikując się do kobiecej Ligi Mistrzów. Kilka miesięcy później klub ogłosił, że większość zawodniczek, po raz pierwszy w jego historii, podpisało w pełni profesjonalne kontrakty.

W sierpniu 2015 roku Chelsea po raz pierwszy sięgnęła po kobiecy Puchar Anglii, a kilka miesięcy później zawodniczki skompletowały dublet, wygrywając też ligę. Ten sam sukces powtórzyły przed dwoma laty. 

Liga Mistrzów, czyli największe pragnienie

Co łączy męską i żeńską Chelsea? Pragnienie wygrania Ligi Mistrzów. Na triumf mężczyzn Roman Abramowicz czekał dziewięć lat, a teraz robi wiele, by ten sam sukces osiągnęły też panie.

Na razie ich najlepszym wynikiem pozostaje półfinał, do którego piłkarki Hayes doszły w sezonach 2017/18 i 2018/19. Za pierwszym razem dużo lepszy okazał się VfL Wolfsburg (1:5 w dwumeczu), za drugim zawodniczki Chelsea nie dały rady Lyonowi. Angielki rywalizację z Francuzkami przegrały jednak tylko jedną bramką (2:3). Zawodniczki Hayes postawiły duży opór drużynie, która w finale zdemolowała Barcelonę (4:1), prowadząc 4:0 już po 30 minutach.

To właśnie Lyon, klub, który wygrał pięć ostatnich edycji kobiecej Ligi Mistrzów, jest dla Chelsea wzorem. W Londynie chcą zbudować zespół równie silny, który stanie się wizytówką klubu. Zwłaszcza na czasy, w których europejska czołówka oddaliła się od męskiej drużyny.

Kerr i Miedema jak Ronaldo i Messi

Właśnie dlatego do drużyny Hayes sprowadzono Harder i Leupolz. Obie w Londynie zostały przywitane tak samo, jak największe wzmocnienia męskiej drużyny. Dunka i Niemka mają pomóc Chelsea nie tylko w Lidze Mistrzyń, ale też w obronieniu tytułu mistrzyń Anglii. To zostało przyznane londynkom w czerwcu po tym, jak z powodu pandemii koronawirusa nie udało się dokończyć sezonu. Piłkarki Hayes zostały mistrzyniami, chociaż przed zatrzymaniem rozgrywek zajmowały drugie miejsce w tabeli z punktem straty do Manchesteru City. Chelsea miała jednak o jeden mecz rozegrany mniej i o tytule zdecydowała średnia liczba punktów zdobywana na spotkanie.

O sile zespołu stanowi też Kerr, która dołączyła do niego minionej zimy. Chelsea marzyła o niej co najmniej od 2017 roku, gdy Arsenal pozyskał inną wspaniałą napastniczkę, Holenderkę Vivianne Miedemę. 

Chociaż kobieca piłka nożna wciąż walczy o zwiększanie swojej popularności, to transfer Kerr był wydarzeniem globalnym. Pozyskanie Australijki Chelsea ogłosiła z większą pompą, niż robiła to w przypadku niejednego piłkarza. Mimo że do kobiecej Premier League trafiały tak głośne nazwiska, jak m.in. Amerykanki Carli Lloyd, Crystal Dunn i Heather O’Reilly, to transfer Kerr był wyjątkowy. Londyńczycy pozyskali napastniczkę w młodym wieku, którą już teraz wielu uważa za najlepszą na świecie, a przed którą jeszcze wiele lat wspaniałej kariery.

- W ostatnim czasie zdecydowanie poprawiła technikę, która nie była aż tak dobra na początku jej kariery. Gdy teraz dołożymy to do jej najmocniejszych stron, to według mnie otrzymamy najlepszą piłkarkę na świecie - tak Kerr opisywał amerykański dziennikarz, John Halloran. - Ona może być jeszcze o 30-35 procent lepszą zawodniczką - dodawał jej pierwszy trener, Bobby Despotovski.

Gdy niedługo przed zawieszeniem rozgrywek z powodu pandemii koronawirusa Chelsea grała z Arsenalem, brytyjskie media opisywały ten mecz jako starcie Kerr z Miedemą. "The Athletic" poszedł nawet dalej i spotkanie obu pań porównał do rywalizacji Cristiano Ronaldo z Lionelem Messim.

Organizacja na najwyższym poziomie

Harder, Leupolz i Kerr są gwiazdami, ale jednocześnie tylko i aż częścią bardzo rozbudowanej kadry. Chelsea ma dziś u siebie około 20 reprezentantek różnych krajów i każda z nich jest w stanie walczyć o miejsce w podstawowej jedenastce.

- Bardzo często gierki na treningu są trudniejsze od ligowych meczów. Wiem, że może to brzmieć jakbym nie miała szacunku do rywalek, ale jestem pewna tego, co mówię. Mamy niesamowitą jakość w zespole - powiedziała Drew Spence, która w Chelsea gra od dekady i ma najdłuższy staż w zespole.

- Widziałam niedawno zdjęcie zawodniczek, pełniących rolę kapitanów reprezentacji. To było niesamowite, bo mnóstwo z nich gra w Chelsea. Chociaż w naszym zespole tę funkcję pełni Magda Eriksson, to mamy wiele zawodniczek, które nie tylko zdobywały najważniejsze trofea, ale też posiadają cechy liderek. To na pewno pomoże w najważniejszych meczach, gdzie presja jest bardzo duża - dodała Leupolz.

Nie tylko transfery sprawiają jednak, że Chelsea staje się jednym z najsilniejszych kobiecych zespołów w Europie. Osoby w klubie podkreślają, że wszystko, co dotychczas uczyniono, jest tylko częścią większego planu. Zarówno transfery jak i organizacja wokół zespołu nie są jeszcze ukończone.

A ta również stoi na najwyższym poziomie. W ośrodku treningowym w Cobham, gdzie na co dzień pracuje zespół Lamparda, swoją strefę wydzieloną mają też panie. Zawodniczki Hayes mają swoje boiska, pokoje do spotkań i analiz oraz stołówkę. Na początku roku Chelsea chwaliła się też, że została pierwszym zespołem, w którym sztab szkoleniowy korzysta z aplikacji FitrWoman do monitorowania cyklu menstruacyjnego, która pozwala optymalizować indywidualne zajęcia zawodniczek.

Siłą drużyny jest też jej trenerka. Hayes pracuje z zespołem od kilku lat. Niedawno, za pośrednictwem oficjalnej strony klubu pokazywała, że w okresie pandemii koronawirusa czas wolny najchętniej spędza na analizie pracy Marcelo Bielsy

Zaproszenie od Abramowicza

Kobieca drużyna stała się oczkiem w głowie Abramowicza. Rosjanin, który z powodu cofniętej wizy nie może przebywać w Wielkiej Brytanii, klubem zarządza na odległość przy pomocy garstki zaufanych ludzi. Nie przeszkodziło mu to jednak w docenieniu postępów, jakie robią zawodniczki Hayes.

Pod koniec sierpnia zeszłego roku Abramowicz zaprosił je do Izraela, gdzie najczęściej przebywa i zorganizował towarzyski mecz kobiecej drużyny Chelsea z tamtejszą drużyną narodową. Do spotkania doszło w Tel Awiwie. 

- Wiemy, że klub wspiera nas na każdym kroku, ale zaproszenie tutaj i sposób, w jaki zostałyśmy potraktowane, było czymś niesamowitym. Po meczu spotkałyśmy się z Abramowiczem, który nas oglądał i bardzo docenił. Nawet nie wiecie, ile to dla nas znaczy - mówiła po spotkaniu zawodniczka zespołu, Millie Bright.

- Przekaz tego spotkania był potężny. Mamy pewność, że nie jesteśmy dla klubu kulą u nogi. Wiemy, że Chelsea nie dba o nas tylko dlatego, że musi posiadać kobiecy zespół. Spędziłyśmy kilka dni z Abramowiczem, prezesem Brucem Buckiem i ich ludźmi, którzy nas znali i mówili do nas po imieniu, ale też po ksywkach. Z ich strony czuć było prawdziwe zainteresowanie. Żadna z nas nie mogła pomyśleć, że to tylko pusty gest - dodała bramkarka, Carly Telford.

Telford: Abramowicz zainwestował w nas mnóstwo pieniędzy, chociaż nie musiał tego robić. Widać, że robi to z miłości do klubu, który jest dla niego czymś więcej niż tylko męską drużyną. To najlepiej pokazuje, że właściciel chce, by Chelsea była najsilniejsza na świecie pod każdym możliwym względzie - zakończyła.

Na najlepszą piłkarkę 2020 roku w plebiscycie Ikona Futbolu możesz zagłosować w poniższym sondażu.

Kto powinien zostać Ikoną Futbolu 2020 w kategorii piłkarka?
Lucy Bronze (Olympique Lyon/Manchester City)
14%
Delphine Cascarino (Olympique Lyon)
12%
Pernille Harder (Wolfsburg/Chelsea)
36%
Vivianne Miedema (Arsenal)
17%
Wendie Renard (Olympique Lyon)
21%