Marcin Dołęga: Za mundurem sportowcy sznurem

?Ja, żołnierz Wojska Polskiego, przysięgam służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, bronić jej niepodległości i granic. Stać na straży Konstytucji, strzec honoru żołnierza polskiego, sztandaru wojskowego bronić" - gwiazdy polskiego sportu palą się, by złożyć tę przysięgę.

Za kilka dni przed sztandarem 1. Kujawsko-Pomorskiego Batalionu Dowodzenia w Bydgoszczy stanie mistrz świata w podnoszeniu ciężarów Marcin Dołęga. - Wszystkie formalności już za mną. Czekam na wyznaczenie terminu przysięgi - mówi Dołęga, który zacznie służbę w wojsku od stopnia szeregowego i zostanie kolejnym członkiem wojskowej grupy sportowej w Bydgoszczy. Obecnie jest w niej 20 zawodników i pięciu trenerów. Jedną z koleżanek Dołęgi w tej jednostce jest np. mistrzyni świata i Europy w podnoszeniu ciężarów Aleksandra Klejnowska.

Bydgoski zespół sportowców-żołnierzy jest jednym z sześciu w polskiej armii. Każdy rodzaj sił zbrojnych ma swoją grupę. W Gdyni utworzyła ją więc marynarka, w Poznaniu - siły powietrzne. Są też w Warszawie i we Wrocławiu. Osobno stworzono specjalny zespół spadochroniarzy. Powstały kilka lat temu. W 2002 roku MON rozwiązał bowiem tzw. Wojskowe Ośrodki Szkolenia Sportowego. Nie było już go stać na ich utrzymanie. Zamiast nich powołano znacznie mniejsze i tańsze wojskowe grupy sportowe.

W sumie trenuje w nich w Polsce niemal 200 zawodników. Do wojskowej służby palą się wielkie gwiazdy. Srebrny medalista z Pekinu, dyskobol Piotr Małachowski służy we Wrocławiu, w 2. Batalionie Dowodzenia. Żołnierzem jest np. najlepsza polska florecistka Sylwia Gruchała, starszy szeregowy w 3. Batalionie Zabezpieczenia Wojsk Lądowych w Warszawie. W tej samej jednostce służą m.in. st. szer. Danuta Dmowska i st. szer. Aleksandra Socha - reprezentantki Polski w szermierce. Typowe obowiązki wojskowe: służby w jednostce i musztra ich nie obchodzą. Czasem sportowiec musi odbyć obowiązkowe strzelanie, ubrać się w mundur podczas uroczystości, bronić barw polskiej armii w światowych igrzyskach wojskowych.

Gwiazdy sportu się garną, ale armia nie wszystkich bierze. W kamasze chciał iść biatlonista Tomasz Sikora. Miał być szeregowym we Wrocławiu, ale okazało się, że nie przeszedł badań w Wojskowej Komisji Lekarskiej.

- Sam się ucieszyłem, kiedy miałem je za sobą. Badania były bardziej szczegółowe niż te, które przechodzimy jako sportowcy. Przeszedłem chyba z 10 gabinetów - mówi Dołęga. Sikora miał mniej szczęścia. Wicemistrza olimpijskiego z Turynu zdyskwalifikowały złe wyniki morfologii krwi. Co stracił?

- Stabilizację życiową głównie, bo wojsko tym kusi przede wszystkim. Sportowiec dostaje etat w armii. Około 2,5 tysiąca złotych na rękę. Wszystko liczy się mu potem do emerytury, o której przecież trzeba myśleć. Stwarza podstawę spokojnej egzystencji. Co najważniejsze, daje możliwość swobodnego uprawiania wyczynowego sportu - mówi mjr Dariusz Bednarek, dowódca wojskowej grupy sportowej w Bydgoszczy.

- Etat w wojsku to zabezpieczenie przyszłości - potwierdza Dołęga - Trzeba przecież o tym myśleć. Startowałem w klubie z Otwocka. Zdobyłem dwa tytuły mistrza świata i miasto mi nie pomagało. Tak samo było w przypadku Szymona Kołeckiego. Z Bydgoszczy spłynęła bardzo dobra propozycja, a ja chcę się rozwijać. Moim celem jest zdobycie medalu olimpijskiego w Londynie - tłumaczy mistrz świata.

Wojsko przygarnęło gwiazdy polskiej lekkiej atletyki, szermierki, podnoszenia ciężarów, czołówkę wioślarzy, kajakarzy i zapaśników. - W trakcie konsultacji dochodziliśmy do tego, jakie dyscypliny sportu skupić w poszczególnych ośrodkach. W Bydgoszczy drogą eliminacji doszliśmy do pięciu. To wioślarstwo, kajakarstwo, lekka atletyka, podnoszenie ciężarów i strzelectwo. Odpadła np. piłka nożna, bo gry zespołowe to już sporty nierealizowane w wojsku - tłumaczy mjr Bednarek. Wszyscy żołnierze-sportowcy z jego jednostki są zawodnikami Zawiszy. To dawny wojskowy klub, który obecnie jest klubem cywilnym. - Co roku weryfikujemy skład grupy. Mamy określony budżet i robimy przegląd kadr - mówi dowódca - Olimpiada to główny cel grupy. Po to są robione roszady w jej składzie, żeby zwiększyć szanse kwalifikacji naszych sportowców do igrzysk w Londynie - dodaje.

Prócz gór zostają wspomnienia o Piotrze Morawskim ?

Więcej o: