Radosław Piesiewicz w poniedziałek ogłosił wypłacenie części zaległych nagród finansowych dla medalistów zimowych igrzysk olimpijskich 2026 oraz trenerów. Kilka godzin później prezes PKOl otrzymał potężny cios, bowiem podczas Walnego Zgromadzenia PKOl przegłosowano wniosek o zwołanie Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Wyborczego (117 osób za, 48 przeciw, 10 się wstrzymało) czy uchwałę wzywającą 45-latka do opuszczenia stanowiska, a odrzucono sprawozdanie z działalności zarządu oraz sprawozdanie finansowe za poprzedni rok.
- Bardzo dobre walne sprawozdawcze. Oczywiście były uchwały, które nie powinny mieć miejsca. Zwrócę się do Komisji Rewizyjnej i do organów, żeby sprawdziły, czy są one podjęte zgodnie z przepisami prawa i zgodnie ze Statutem Polskiego Komitetu Olimpijskiego, bo ja stoję na straży prawa i przede wszystkim statutu PKOl - tak komentował to Piesiewicz, który na najbliższym posiedzeniu zarządu powinien wyznaczyć datę Walnego Zgromadzenia Wyborczego. Ma na to 30 dni.
Wynik głosowania tylko potwierdza, że szef komitetu ma wielu przeciwników, którzy w dodatku rosną w siłę. - Gdyby użyć terminologii piłkarskiej, to jest 4:0 dla opozycji w starciu z prezesem Piesiewiczem - powiedział "Przeglądowi Sportowemu" Onetowi Robert Korzeniowski, czterokrotny mistrz olimpijski. Co dokładnie ma na myśli?
- Walne Zgromadzenie Sprawozdawcze PKOl-u odrzuciło sprawozdanie z działalności komitetu, sprawozdanie merytoryczne oraz sprawozdanie finansowe. Podjęło uchwałę o zobowiązaniu prezesa i zarządu do tego, żeby procedować złożony 29 maja wniosek o Walne Zgromadzenie Odwoławcze. Czwartą decyzją było wezwanie prezesa Piesiewicza do ustąpienia z funkcji prezesa zarządu - powiedział. To wszystko uderza w szefa PKOl-u i może doprowadzić do utraty przez niego stanowiska.
Sprawdź również: Sensacyjni bohaterowie mundialu. Łączy ich los imigrantów
Korzeniowski zwrócił uwagę na jedną rzecz, według niego bardzo istotną. - Jest dla mnie fatalnym sygnałem i przekazem, który historycznie będzie skwitowany, że prezes Piesiewicz nie zabrał głosu na tym spotkaniu. Wyłącznie je otworzył. Nie skomentował stawianych mu zarzutów, woli odwołania, nie skorzystał z głosu, który przewodniczący spotkania chciał mu udzielić. Zignorował wszystkich delegatów i delegatki - stwierdził. Bardzo dosadnie podsumował też wcześniejsze ogłoszenie ws. wypłaty nagród finansowych.
- Prezes Piesiewicz ma nieprzemijającą skłonność do handlowania głosami, emocjami i starał się kupić sobie sympatię Walnego Zgromadzenia przed rozpoczęciem spotkania - skwitował. Według czterokrotnego mistrza olimpijskiego ten ruch obnaża sposób działania 45-latka.
- Nie pytał członków zarządu, w jaki sposób rozwiązać problem, w który indywidualnie wprowadził członków i olimpijczyków. To, że ogłasza takie decyzje przed Walnym Zgromadzeniem, jest też dowodem na jego arogancję, bo z nikim tego nie konsultował - podsumował Korzeniowski.
Radosław Piesiewicz jest prezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego od 22 kwietnia. Jego kadencja miała dobiec końca w kwietniu 2027 r., jednak może ją zakończyć kilka miesięcy wcześniej, jeśli zostanie przegłosowana jego dymisja.