Sport.pl +

To dlatego MKOI dopuścił Białorusinów. Ekspert o Trumpie i Poczobucie

Dominik Senkowski
Alaksandr Łukaszenka, prezydent Białorusi.
Fot. President of the Republic of Belarus

Flagi, hymny i koniec izolacji - Międzynarodowy Komitet Olimpijski otwiera Białorusinom drogę na igrzyska w Los Angeles. Czy to kapitulacja przed reżimem Łukaszenki, czy cyniczny pragmatyzm sportowych działaczy? Bartłomiej Banasiewicz z Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej wyjaśnia, co ta decyzja oznacza w praktyce, dlaczego została podjęta akurat teraz i czy skorzysta na niej Aryna Sabalenka.

Od inwazji Rosji (wspomaganej przez Białoruś) na Ukrainę w lutym 2022 roku rosyjscy i białoruscy sportowcy mierzyli się z izolacją. Z części dyscyplin zostali wykluczeni, w innych mogli startować jedynie jako zawodnicy neutralni, bez flagi i hymnu. Decyzja Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOI) sprzed kilku dni to dla Białorusinów fundamentalny zwrot. O kulisy tej decyzji, groźbę bojkotów oraz o to, czy Rosja będzie następna, pytamy Bartłomieja Banasiewicza z Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej, który zajmuje się analizą wydarzeń na styku sportu i polityki.

Dominik Senkowski: MKOI ogłosił, że nie zaleca już ograniczeń w dopuszczaniu do zawodów białoruskich sportowców, w tym także drużyn. Co to w praktyce oznacza?

Bartłomiej Banasiewicz: To przede wszystkim rodzaj zalecenia dla poszczególnych federacji sportowych. MKOI wydając taką decyzję chce wywrzeć na nie presję, aby w coraz większym stopniu dopuszczały zawodników z Białorusi do międzynarodowej rywalizacji. I nie mówimy tylko o dopuszczeniu do zawodów sportowców z tego kraju w statusie neutralnym, ale i z symbolami narodowymi, czyli flagą, hymnem, strojem, na którym znajduje się między innymi białoruska flaga.

Dlaczego MKOI podjął taką decyzję akurat w tym momencie?

- Prawdopodobnie dlatego, że niedługo zaczyna się najważniejszy okres kwalifikacji do letnich igrzysk olimpijskich w 2028 roku. 

Czyli można czytać to tak, że sam MKOI chce dopuścić Białorusinów na pełnych prawach do rywalizacji w igrzyskach w Los Angeles, jeśli zdobędą kwalifikacje?

- Tak. Stanowisko MKOI jest jasne: zgadzają się na udział Białorusinów w zawodach, włączając w to kolejne igrzyska olimpijskie. To na pewno spora zmiana, choć w mojej ocenie nie jest wcale niespodziewana.

Zobacz wideo Stare sanki, Snoop z pierogiem, aferki. Niezwykłe igrzyska dla Polski!

W połowie kwietnia Kirsty Coventry, szefowa MKOI, w Pafos na Cyprze mówiła o tym, że sport powinien być miejscem, gdzie sportowcy mogą rywalizować mimo sytuacji politycznej, powinni być oddzieleni od polityki. To przemówienie umknęło opinii publicznej, a w mojej ocenie było zapowiedzą decyzji MKOl w kwestii Białorusi. Szczerze mówiąc, myślałem wtedy, że chodziło także o Rosjan. Po czasie widzimy, że na razie tylko o Białorusinów.

Jednym z najlepszych sportów białoruskich jest tenisistka Aryna Sabalenka, liderka rankingu WTA. Czy przy jej nazwisku pojawi się niebawem flaga?

- Nie wiemy, jakie działania podejmie WTA lub ATP [męska federacja tenisa] w stosunku do tenisistów z Białorusi. Prawdopodobnie decyzję poznamy w ciągu kilku tygodni. Z kolei Międzynarodowa Federacja Tenisowa potwierdziła, że nie zastosuje się do zalecenia MKOl-u o zezwoleniu na starty białoruskim sportowcom bez żadnych ograniczeń w międzynarodowych zawodach. To organizacja, która odpowiada za organizację Pucharu Davisa czy Pucharu Billie Jean King. Kwestia przywrócenia pełnego członkostwa Białorusi ma zostać rozpatrzona na spotkaniu federacji w październiku.

Są też inne podobne przypadki?

- Szef World Athletics Sebastian Coe zapowiedział, że obecnie nie zamierza zmieniać decyzji w sprawie wykluczenia zarówno Rosjan, jak i Białorusinów, mimo zalecenia MKOI. Jego zdaniem takie decyzje mogą zostać podjęte dopiero wobec postępów rozmów pokojowych.

A spodziewa się pan kolejnych takich sygnałów?

- Może być ich więcej. Np. działacze Międzynarodowej Unii Biathlonowej przez lata podkreślali, że są przeciwni powrotowi do międzynarodowej rywalizacji zawodników z Rosji i Białorusi, aż do momentu zakończenia wojny.

Jednak myślę, że spora część federacji zdecyduje się dopuścić Białorusinów do startów z symbolami narodowymi, choć ten proces po prostu potrwa. Takich decyzji możemy się spodziewać w ciągu kilku miesięcy.

Czy Białorusini, którzy np. w lekkoatletyce czy tenisie nie zostaliby dopuszczeni do startów, mogą składać pozwy do sądów, powołując się na rekomendację MKOI?

- Tak może się stać. Będą składali apelacje do Trybunału Arbitrażowego do Spraw Sportu w Lozannie. Czynili tak już działacze białoruscy. Rosyjski ruch olimpijski również będzie składał kolejne odwołania.

Powołując się na przypadek Białorusi?

- Tak, ale nie tylko. Rosjanie cały czas mówią o ogólnej niesprawiedliwości, jaka ich spotkała w sporcie. Uważają, że ich prawa są łamane w ten sposób, że nie mogą startować w międzynarodowych zawodach.

Czytałem wypowiedzi rosyjskiego ministra sportu oraz zarazem szefa tamtejszego komitetu olimpijskiego, który cieszy się, że zawodnicy z Białorusi będą mogli startować. Zarazem ubolewa, że takiej decyzji nie podjęto w sprawie Rosji, skoro Rosja też o to zabiega.

Czy decyzja MKOI w sprawie Białorusinów to zapowiedź podobnej odnośnie Rosjan?

- Mogą zostać dopuszczeni do zawodów, choć na razie nie jest to wysoce prawdopodobne. Uważam, że to nadal trochę inne sytuacje, bo jednak z Rosją jest o wiele więcej problemów. Rosyjski Komitet Olimpijski włączył do swoich struktur okupowane ukraińskie obwody już ponad dwa lata temu. W związku z tym MKOI-owi będzie trudniej podjąć decyzję o przywróceniu w pełni rosyjskiego komitetu - i poszczególnych sportowców - do międzynarodowej rywalizacji.

Pojawia się również kwestia związana z przeszłością dopingową Rosjan. Pamiętamy aferę, która została ujawniona w 2015 roku. W wielu imprezach sportowych Rosjanie nie mogli startować jako reprezentanci swojego kraju, tylko przykładowo właśnie jako Rosyjski Komitet Olimpijski, ze względu na dowiedziony systemowy doping. 

W przypadku Białorusi decyzja MKOl to sukces jej dyplomacji sportowej, czy raczej efekt zmęczenia międzynarodowego sportu?

- Po części jedno i drugie. Widzimy, że Białoruś w różnych formach zaczyna zbliżać się do Zachodu. Są zmiany. Np. po latach wypuszczono z białoruskiego więzienia polonijnego działacza i dziennikarza Andrzeja Poczobuta, który znalazł się w Polsce, ale z obietnicą, że będzie mógł tam wrócić. Z Mińska płyną sygnały wskazujące na chęć dalszych rozmów z Zachodem.

Do tego dochodzi też wątek zmęczenia wielu federacji sportowych kwestią Izraela, który pomimo zbrodni wojennych na terenie Palestyny nie został wykluczony z międzynarodowego sportu, przeciwko czemu głośno protestuje wiele państw arabskich, które też mają głos w MKOI. Dlatego być może zdecydowano się rozwiązać sprawę Białorusi, zwłaszcza że, jak wspomniałem, rozpoczynają się kluczowe kwalifikacje olimpijskie

A czy zniesienie ograniczeń może wywołać falę protestów, bojkotów i - co za tym pójdzie - walkowerów?

- Nie można tego wykluczyć. Tegoroczne mistrzostwa Europy w futsalu to dobry przykład. Początkowo miały odbyć się jedynie na terenie Litwy i Łotwy. Jednak oba kraje nie chciały gościć Białorusi, z czego nawet Łotwa nie mogła, bo obowiązują tam specjalne przepisy, które nie pozwalają na rywalizację na ziemi łotewskiej sportowcom z Białorusi i Rosji w profesjonalnych zawodach sportowych. Doszedł więc trzeci gospodarz - Słowenia - i to właśnie tam reprezentacja Białorusi rozgrywała mecze.

Podejrzewam, że nie dojdzie do bojkotu na szeroką skalę. Być może niektóre mecze trzeba będzie rozgrywać, tak jak to miało do tej pory miejsce na przykład w piłce nożnej, na terenie neutralnym.

Reprezentacja Białorusi będzie rozgrywać u siebie mecze piłkarskie?

- To ciekawe, co UEFA zdecyduje. Pamiętajmy, że w poprzednim roku został otwarty Stadion Narodowy w Mińsku, który może pomieścić ponad 30 tys. osób i jest chlubą białoruskich polityków. Został sfinansowany z pieniędzy chińskich, jako dowód chińsko-białoruskiej przyjaźni.

To mnie dziś najbardziej zastanawia: skoro są zalecenia MKOI, to czy za jakiś czas nie zobaczymy  międzynarodowych meczów rozgrywanych na tym obiekcie, a może tam odbędą się spotkania w ramach europejskich pucharów. 

Czy była jakaś reakcja polskich władz sportowych na ostatnią decyzję MKOI?

- Sprzeciw wobec zalecenia MKOl wyrazili już przedstawiciele Ministerstwa Sportu, w tym sam minister Jakub Rutnicki. Podkreślił on, że nie ma zgody na żadne ustępstwa. Moim zdaniem w obecnej sytuacji nieważne, jakie stanowisko będzie miała Polska. Za dużo w tej kwestii nasi działacze nie ugrają, a protesty nic nie zmienią.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...