Niewątpliwie są to wieści przełomowe w świecie sportu. Komitet wykonawczy MKOl cofnął zalecenia z lutego 2022 oraz marca 2023 roku dotyczące białoruskich zawodników, które zostały wprowadzone po wybuchu wojny w Ukrainie. To sprawia nie tylko zniesienie sankcji wobec sportowców z dyscyplin indywidualnych, ale również drużyn narodowych, startujących w zawodach organizowanych przez międzynarodowe federacje sportowe. MKOl nie widzi już powodów, by Białorusini nadal nie mogli startować pod własną flagą.
MKOl przypomniał w swoim komunikacie o tym, że od 2023 roku Białorusini mogli startować jako sportowcy neutralni i ich udział przebiegał bez żadnych incydentów, biorąc tutaj pod uwagę nie tylko areny sportowe.
Rosyjski Komitet Olimpijski natomiast cały czas jest zawieszony. MKOl bada wciąż tamtejszy system antydopingowy, który od wielu lat budzi wątpliwości.
Dopuszczenie Białorusinów do startów pod własną flagą rozwścieczyło Ukraińców. Na ich reakcję po decyzji MKOl nie trzeba było długo czekać. Narodowy Komitet Olimpijski Ukrainy (NKOl) wydał długie oświadczenie, w którym zwraca uwagę na to, że Białoruś wciąż aktywnie wspiera Rosję w działaniach wojennych.
"Narodowy Komitet Olimpijski Ukrainy wyraża kategoryczny protest i głębokie rozczarowanie decyzją MKOl, która jest sprzeczna z podstawowymi zasadami uczciwości, odpowiedzialności i wartości olimpijskich" - czytamy na początku oświadczenia, cytowanego przez sport.ua.
"Decyzja ta zapadła w czasie, gdy Białoruś nadal wspiera zbrojną agresję Federacji Rosyjskiej na Ukrainę i pozostaje wspólnikiem w tej wojnie. Terytorium Białorusi jest wykorzystywane do ataków rakietowych i dronów na ukraińskie miasta, a także do logistyki wojskowej i wsparcia armii rosyjskiej. Nie zaszły żadne zmiany w kontekście wojskowym ani humanitarnym, które uzasadniałyby powrót białoruskich reprezentantów do międzynarodowych imprez sportowych pod symbolami narodowymi" - dodano.
"Ukraina będzie nadal konsekwentnie bronić swojego stanowiska: dopóki wojna będzie trwała i Ukraińcy będą ginąć, przedstawiciele państw wspierających rosyjską agresję nie będą mogli być w pełni reprezentowani w międzynarodowym ruchu sportowym pod swoimi symbolami narodowymi" - podkreślono.
Zwrócono także uwagę na to, kto zarządza odpowiednikiem NKOl na Białorusi. Według Ukraińców ten fakt powinien dać do myślenia działaczom MKOl na czele z Kirsty Coventry.
"Szczególny niepokój budzi fakt, że Narodowym Komitetem Olimpijskim Białorusi kieruje Wiktor Łukaszenka, syn samozwańczego prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki, którego reżim jest bezpośrednim sojusznikiem Rosji w wojnie z Ukrainą. Biorąc pod uwagę tak dużą kontrolę polityczną nad sportem, wszelkie twierdzenia o 'niezależności sportu od polityki' wydają się cyniczne i oderwane od rzeczywistości" - napisano.
Na samym końcu oświadczenia podkreślono, że Ukraina będzie nadal konsekwentnie bronić swojego stanowiska. Chodzi o to, że dopóki wojna będzie trwała i Ukraińcy będą ginąć, przedstawiciele państw wspierających rosyjską agresję nie będą według nich mogli być w pełni reprezentowani w międzynarodowym ruchu sportowym pod swoimi symbolami narodowymi.