Kolarstwo może skraść Polsce medalistę olimpijskiego. A on jest chętny

Radosław Leniarski
Gala olimpijska po igrzyskach Cortina Mediolan
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Srebrny medalista olimpijski z Mediolanu Władimir Semirunnij rozważa karierę zawodowego kolarza. Ten jego wzrok, którym patrzył na prezent, cud-rower, na którym ściga się Tadej Pogacar - bezcenny.

W sobotę, w dniu, w którym PKOl w swojej siedzibie, osławionym Zondacrypto Centrum Olimpijskim im. Jana Pawła II, urządzał galę z nagrodami za zimowe igrzyska olimpijskie, Władimir "Władek" Semirunnij o godzinie 8:30 rano założył dwie pary rękawiczek na dłonie (i jedną rękawiczkę wiecie na co), bo temperatura wskazywała tylko dwa stopnie Celsjusza. Następnie wsiadł na swój rower i przejechał w niespełna cztery godziny 150 kilometrów. Dzień wcześniej, w piątek, zrobił ponad 100 km. W tym sezonie łyżwiarskim przejechał na rowerze około 17 tysięcy kilometrów. W zeszłym 15 tysięcy.

Zobacz wideo Wojciech Fortuna o wielkim sukcesie Władka Semirunnija! "Ja najeździłem się do sowietów i widziałem, że to dobrzy ludzie są"

– W tym roku wystartuję w wyścigach amatorskich. W przyszłym chcę już w jakimś zawodowym – mówił w sobotę wieczorem Semirunnij. – A w Tour de Pologne wystartujesz w reprezentacji Polski! – dodał uradowany Czesław Lang, odpowiedzialny za renesans najważniejszego wyścigu w Polsce, właściwie jego nowy twórca. No, i wręczający obiecany w Mediolanie prezent za medal olimpijski.

Czarna bestia, od której nie odrywał wzroku

Staliśmy przy podium, Władimir trzymał rower i praktycznie nie odrywał od niego wzroku. – Najlepsza nagroda! – powiedział, choć otrzymał też 400 tys. zł w gotówce, 200 tys. zł w tokenach Zondacrypto, diament, biżuterię, obraz i voucher na wycieczkę.

Jest to czarny, siedmiokilowy Colnago Y1RS, na którym najlepszy kolarz XXI wieku Tadej Pogacar zdobył w zeszłym roku mistrzostwo świata, w tym roku ścigał się na zwycięskich klasykach, w tym dwóch najważniejszych Mediolan – San Remo i Ronde van Vlaanderen. Cena katalogowa - 60 tys. zł. Przesyłka z rowerem w częściach dotarła z Włoch w piątek i, żeby zdążyć na galę, polski dealer Colnago wraz z dwoma mechanikami przez kilka godzin skręcali cudo aerodynamiki, rower szosowy o najniższym współczynniku oporu spośród tych, które są dziś używane w wyścigach ze startu wspólnego. W czwartek łyżwiarz przyjedzie do siedziby Colnago, żeby spersonalizować ustawienia i pozycję na rowerze.

Widząc iskry w oczach wbitych przez niego w czarną bestię, zapytałem: - Poważnie myślałbyś o zmianie dyscypliny w wieku 23 lat, mając przed sobą wiele lat kariery w łyżwiarstwie szybkim i szanse na kolejne medale olimpijskie?

- Oczywiście! A dlaczego nie? To bardzo popularny sport. Uwielbiam go. Jeżdżę niemal codziennie. Oglądam wyścigi w telewizji. Oglądałem transmisje z niedzielnego Ronde, będę oglądał Paryż – Roubaix. Musiałbym tylko nauczyć się lepiej jeździć w grupie, bo jest to wymagające technicznie. A czasówki to w ogóle nie problem – powiedział Semirunnij. – Pierwsze starty już mam za sobą, w Rosji, na poważnych wyścigach. Na jednym ścigałem się z 200 kolarzami i byłem czwarty – mówił Semirunnij.

Przypadek Primoża Roglica i innych

Czy łyżwiarz szybki może zostać kolarzem z sukcesami?

Na nieszczęście dla łyżwiarstwa - tak. Skoro skoczek narciarski może… Primoż Roglić, mistrz świata juniorów w drużynie słoweńskich skoczków, pierwszy rower kupił sobie, gdy miał 22 lata, po groźnym upadku w Planicy. Jako 24-latek zadebiutował w zawodowstwie, a jako 30-latek wygrał po raz pierwszy Vuelta a Espana. A następnie jeszcze trzy razy, a także Giro. Jako 32-latek był drugi w Tour de France, tuż za Pogacarem. Nie mówiąc o tym, że zdobył olimpijskie złoto w Tokio w jeździe indywidualnej na czas. Biegaczem średniodystansowym był zwycięzca etapów w TdF i Vuelcie Micheal Woods, zanim jako 29-latek zaczął jeździć w zawodowym peletonie, oraz olimpijczyk w wioślarstwie w 2004 r. Cameron Wurf, jeszcze dwa lata temu kolarz INEOS Grenadiers.

A łyżwiarz kolarstwo musi kochać, podobnie jak wioślarz. W łyżwiarstwie i wioślarstwie jeżdżenie na rowerze jest sportem uzupełniającym. Trenerzy i ich zawodnicy korzystają z kolarstwa, gdy chcą budować aerobową wytrzymałość, czyli tlenową, najważniejszą w długich wysiłkach. Kolarstwo buduje moc mięśni ud, kluczowych w łyżwiarstwie (i wioślarstwie).

VO2Max, tajemniczy sojusznik Semirunnija 

Zdobywając na igrzyskach srebrny medal na 10 km Semirunnij jechał przez niespełna 12 minut i 40 sekund. Jak na kolarstwo to krótko. Jednak w obydwu sportach chodzi zasadniczo o to samo – o wypracowanie w organizmie jak najlepszego przyswajania tlenu. Im więcej tlenu zaciągnie organizm, tym więcej energii wytwarza. Wątki chęci do pracy i tak zwanego mentalu możemy odpuścić: Semirunnij jest prawdopodobnie na szczycie szczytów, skoro zdobył olimpijski medal. Pozostaje goła fizjologia wysiłku.

Otóż miarą fizjologicznej sprawności tlenowej organizmu – nie jedyną, ale najważniejszą - jest tzw. VO2max. Mówi o tym, ile tlenu jest w stanie przyswoić organizm w trakcie jednej minuty wysiłku na kilogram wagi ciała. Normalnie, najwyższe wartości uzyskują maratończycy, kolarze i wioślarze. Według specjalistów od kolarstwa – a są wśród nich wybitni fizjologowie, bo taki jest to sport – Pogacar dysponuje VO2max w wysokości 95-97 ml/kg/min. Nie słyszałem, żeby jakakolwiek istota ludzka miała więcej. Semirunnij podczas naszej rozmowy powiedział, że u niego VO2max wynosi 75 ml/kg/min i jest to prawdopodobnie najwyższa wartość tego współczynnika spośród wszystkich sportowców w Polsce. – Myślę, że mam jeszcze za dużo ciała. Jestem szczupły, ale do takiego stanu, jaki jest u najlepszych kolarzy, jeszcze brakuje kilku kilogramów – mówił łyżwiarz. Czyli jego VO2max może być znacznie wyższy, zbliżyć się lub przekroczyć 80, a to jest wynik nawet w kolarstwie imponujący. Miguel Indurain i Chris Froome mieli po 88 (są to dane szacunkowe, wyliczone na podstawie mocy w watach wykręcanej na podjazdach, bo zespoły nie dzielą się takimi informacjami).

- Myślę, że Władek w tym roku jeszcze nie mógłby wystartować w Tour de Pologne. W przyszłym raczej też nie. Ale za dwa lata jak najbardziej – mówi Czesław Lang.

- Na razie jestem łyżwiarzem. Na razie mam w głowie następny sezon, w którym na pewno wystartuję. A dalej, kto wie – powiedział Semirunnij.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...