Prezydent Nawrocki pominął Kamila Stocha. To niezrozumiałe

Zacytował świętego Augustyna, pogratulował bohaterom tegorocznych igrzysk i umieścił ich sukcesy na tle wielkich poprzedników - Adama Małysza oraz Justyny Kowalczyk. Ale o naszym największym zimowym olimpijczyku w historii, czyli o Kamilu Stochu, prezydent Karol Nawrocki nie wspomniał. Dlaczego?
Karol Nawrocki
Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl

W sobotę w Warszawie w siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego odbyła się uroczysta gala podsumowująca występy naszych reprezentantów na igrzyskach olimpijskich Mediolan/Cortina d’Ampezzo 2026. Uroczystość rozpoczęła się od odczytania listu skierowanego do polskich bohaterów igrzysk przez Karola Nawrockiego.

Zobacz wideo Stare sanki, Snoop z pierogiem, aferki. Niezwykłe igrzyska dla Polski!

Prezydent nie pojawił się na gali. Reprezentował go Mateusz Kotecki, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP. Przytaczamy cały list odczytany przez współpracownika prezydenta:

Organizatorzy i uczestnicy gali olimpijskiej podsumowującej udział reprezentacji Polski w 25. Zimowych Igrzyskach Olimpijskich.

Szanowni Państwo, serdecznie pozdrawiam całą rodzinę olimpijską. Składam wyrazy uznania i gratulacje działaczom, trenerom, członkom sztabów szkoleniowych, a przede wszystkim zawodnikom, którzy godnie reprezentowali Polskę na 25. Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. Dziękuję za trud przygotowań, niezliczone godziny treningów oraz emocje, których dostarczali Państwo rodakom na arenach sportowych w lutym tego roku.

Podczas ślubowania olimpijczyków 30 stycznia życzyłem naszym reprezentantom powodzenia na włoskich stokach, skoczniach i lodowiskach, podkreślając, że wraz z całym narodem będę z nimi w każdej sekundzie. Byłem pewny, że wywalczą Państwo dla Polski niejeden medal. Przywołałem wtedy słowa świętego Augustyna – "Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą". Bardzo się cieszę, że polscy sportowcy udowodnili we Włoszech, ile prawdy jest w tej sentencji i że znakomita passa naszych zimowych występów olimpijskich trwa.

Od igrzysk w Salt Lake City w 2002 roku i dwóch medali Adama Małysza, przez triumfy Justyny Kowalczyk i sukcesy naszych łyżwiarzy, aż po laury zdobyte w Pekinie i teraz we Włoszech polski sport zimowy regularnie dostarcza powodów do dumy. Ufam, że w przyszłości tych sukcesów będzie jeszcze więcej.

Wyrażam najwyższe uznanie medalistom. Ogromną radość polskim kibicom sprawili skoczkowie narciarscy. Już po raz szósty na igrzyskach w XXI wieku. Dwa indywidualne medale Kacpra Tomasiaka oraz trzeci zdobyty wspólnie z Pawłem Wąskiem w pierwszym historycznym konkursie duetów to wielkie osiągnięcie. Podobnie jak srebro wywalczone przez Władimira Semirunnija, który powiększył tym samym olimpijski dorobek naszych panczenistów do siedmiu medali.

Z serca gratuluję znakomitych rezultatów nie tylko medalistom, lecz także innym reprezentantom, którzy niejednokrotnie ocierali się o podium i pokazywali niezwykły hart ducha. Są w tym gronie m.in. Maryna Gąsienica-Daniel, siódma w slalomie gigancie w narciarstwie alpejskim, Damian Żurek i Kaja Ziomek-Nogal, którzy osiągnęli wybitne rezultaty w łyżwiarskich sprintach. Chylę czoła przed naszymi biathlonistkami, autorkami najlepszego w historii miejsca Polski w biegu sztafetowym, a także przed Nikolą Domowicz i Dominiką Piwkowską, które na torze saneczkarskim udowodniły, że pasja i wytrwałość mogą przynosić znakomity wynik mimo różnych przeciwności.

Dziękuję wszystkim olimpijczykom za godne reprezentowanie naszej Ojczyzny. Zawodnikom życzę niewyczerpanej motywacji do treningów i przekraczania własnych granic, trenerom satysfakcji z pracy i z osiągnięć podopiecznych, a działaczom licznych sukcesów organizacyjnych. Niech Polski sport zimowy przynosi dużo radości rodakom także w kolejnych latach. Wszystkiego dobrego.

Z poważaniem, Karol Nawrocki, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej.

Niedawno Nawrocki i Stoch wspólnie śpiewali hymn. Teraz prezydent pominął największego z mistrzów

List prezydenta jest elegancki, słuchało się go przyjemnie, ale wiele osób na gali od razu wychwyciło, że nie usłyszało nazwiska Stoch.

To bardzo zaskakujące, że pisząc o medalowej passie naszych zimowych olimpijczyków, Nawrocki wymienił Adama Małysza i Justynę Kowalczyk, a Kamila Stocha pominął. Dziwi, że po wskazaniu sukcesów Małysza i Kowalczyk prezydent przeszedł do wspomnienia sukcesów łyżwiarzy i laurów zdobytych w Pekinie, by tą drogą dojść do sukcesów z tegorocznych igrzysk. Dziwi, że droga nakreślona przez prezydenta nie wiodła przez gigantyczne przecież olimpijskie osiągnięcia Stocha.

Mówiąc o polskich sukcesach na zimowych igrzyskach olimpijskich, nie sposób pominąć najlepszych dla nas w historii igrzysk w Soczi w 2014 roku. A tam dwa z czterech złotych medali dla Polski wywalczył Stoch. Po czym trzecie złoto dorzucił w 2018 roku w Pjongczangu.

Stoch to najbardziej utytułowany polski sportowiec w historii zimowych igrzysk. Wywalczył trzy medale złote i jeden brązowy. Za nim plasuje się Kowalczyk z dwoma medalami złotymi, jednym srebrnym i dwoma brązowymi. Patrząc na olimpijskie dokonania, w cieniu Stocha jest też Małysz z trzema srebrami i jednym brązem.

Trudno podejrzewać tu prezydenta Nawrockiego o złą wolę. W pamięci kibiców zapewne są piękne obrazki sprzed zaledwie trzech miesięcy. W styczniu prezydent specjalnie przyjechał do Zakopanego, żeby uczestniczyć w pożegnaniu Stocha z występami w Pucharze Świata na polskiej ziemi. Po zawodach na Wielkiej Krokwi Nawrocki dziękował sportowemu bohaterowi Polski na specjalnej ceremonii. Wówczas prezydent i skoczek m.in. wspólnie odśpiewali a cappella hymn Polski.

Teraz, na gali olimpijskiej, o Stochu nie zapomniał Radosław Piesiewicz. Prezes PKOl, wymieniając najważniejsze dla naszej reprezentacji wydarzenia włoskich igrzysk, mówił o pożegnaniu "naszego wybitnego skoczka, Kamila Stocha". Dlaczego o Stochu zapomniał prezydent – nie wiemy. Ale wiemy, że po sali poniosła się opinia, że Nawrocki popełnił faux pas.

Więcej o: