Gdy Międzynarodowy Komitet Paralimpijski (IPC) zdecydował się na dopuszczenie Rosjan oraz Białorusinów do startu, w sporej części Europy zawrzało. Oczywiście przede wszystkim na Ukrainie, która od ponad czterech lat jest atakowana zbrojnie przez oba te państwa. Po raz pierwszy od 2014 roku rosyjska flaga pojawiła się podczas igrzysk paralimpijskich. Rosjanie zostali zawieszeni w związku ze skandalem dopingowym, a po inwazji na Ukrainę w 2022 roku, nałożono kolejne sankcje.
We wtorek Anastasija Bagijan i jej przewodnik Siergiej Siniakin zdobyli złoto w biegu sprinterskim kobiet stylem klasycznym dla osób słabowidzących. Gdy rozdawano medale, doszło do wymownej sceny. W momencie, gdy zabrzmiał hymn Rosji, Niemka Linn Kazmaier i jej przewodnik Florian Baumann, zdobywcy srebrnego medalu, odwrócili się plecami do Rosjan.
- Ceremonia wręczenia medali była dla mnie zupełnie dziwna. Nie znam Rosjan, nie wiem, czy oni też nie popierają systemu w Rosji. Być może to naprawdę mili ludzie, z którymi moglibyśmy się zaprzyjaźnić. To, że jest to tak całkowicie przyćmione przez politykę, to po prostu wstyd. Dlatego postanowiliśmy nie zdejmować czapek i nie odwracać się w stronę flagi, ponieważ jej nie popieramy - przyznał Linn Kazmaier w rozmowie z "Bildem".
Dziennik dodał też, że Kazmaier i Baumann odmówili udziału w sesji zdjęciowej z udziałem medalistów.
- Cztery lata temu w Pekinie mieliśmy wspaniałą wymianę zdań z Ukraińcami. Chcieliśmy okazać im solidarność. Nie chodzi tutaj o samych rosyjskich sportowców. Dla wielu z nich to jest też trudne, ale decyzja IPC, by Rosja była tutaj pod swoją flagą, z hymnem, podczas gdy Ukraińcy również tu są, uważam za po prostu niesłuszną - dodał Baumann.
Zobacz także: Iranki wystąpiły przeciw reżimowi, Trump reaguje. "Australia popełnia straszliwy błąd"
"To był wyraz solidarności z przyjaciółmi, ukraińskimi sportowcami" - podsumował krótko sprawę Niemiecki Komitet Paralimpijski.