Od zakończenia igrzysk w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo głośno jest o problemach Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Sytuacja komitetu, dowodzonego przez Radosława Piesiewicza, stawia pod znakiem zapytania wypłatę zadeklarowanych premii. Wszystko wskutek utraty sponsorów przez PKOl.
Pierwsze strzały padły jeszcze przed igrzyskami. 2 lutego ze sponsorowania Polskiego Komitetu Olimpijskiego zrezygnowała spółka Polkomtel, należąca do grupy Polsat Plus. Tymczasem do ciekawej informacji dotarł Radosław Leniarski. - Sport.pl ma dokument z 27 stycznia, w którym Piesiewicz wypowiada w trybie natychmiastowym umowę z Polsatem - przekazuje.
Strata umowy z Polkomtelem była dla Polskiego Komitetu Olimpijskiego bolesna. - Ten sponsor, który wypowiedział nam umowę po prostu przeleje środki, bo to są środki na nagrody zabudżetowane - mówił Piesiewicz. W innym wywiadzie podkreślił, że pomimo tych problemów, premie dla najlepszych olimpijczyków zostaną wypłacone w terminie. Mowa tu o kwocie przeszło dwóch milionów złotych.
Zobacz też: W jedności z Polską! Kolejne państwa bojkotują ceremonię otwarcia igrzysk
Tymczasem Polkomtel, operator sieci telefonicznej Plus, oraz telewizja Polsat poinformowały o... wypłaceniu nagród dla czterech olimpijczyków. Są to medaliści - Kacper Tomasiak, Władimir Semirunnij i Paweł Wąsek, a także Damian Żurek, który dwukrotnie plasował się na czwartej pozycji. "To nasz gest wdzięczności i szacunku dla polskich sportowców" - czytamy w komunikacie.
Największe środki otrzyma rzecz jasna Tomasiak, który otrzyma 275 tysięcy złotych. Wąsek i Semirunnij zostali wynagrodzeni premiami w wysokości 100 tysięcy. Choć Żurek medalistą nie został, "Telewizja Polsat oraz Polsat Sport ufundowały specjalną nagrodę finansową w wysokości 100 000 zł dla Damiana Żurka, doceniając jego sportową klasę i emocje dostarczone kibicom" - czytamy w komunikacie.
Szefem redakcji sportowej Polsatu jest Marian Kmita, który od jakiegoś czasu jest w konflikcie z Radosławem Piesiewiczem. - Kmicie nie podobało się podpisanie umowy przez Piesiewicza z giełdą kryptowalut Zondacrypto i zmiana nazwy siedziby komitetu na Zondacrypto Centrum Olimpijskie im. Jana Pawła II - pisał Leniarski. Można podejrzewać więc, że gest ze strony spółek Grupy Polsat Plus jest też zagraniem na nosie szefowi PKOl-u.
Zazwyczaj przy międzyludzkich konfliktach cierpią wszyscy wokół. Tym razem jednak jest wręcz przeciwnie - na starciu Mariana Kmity z Radosławem Piesiewiczem zyskali sportowcy. Nie dość, że Piesiewicz zagwarantował wypłatę premii, to jeszcze Polsat, w którym dużo do powiedzenia ma Kmita, przekazał czołowym olimpijczykom dodatkowe środki.