Polski Komitet Olimpijski wpadł w spore tarapaty. Coraz głośniej jest o problemach z płynnością finansową, przez które PKOl może zanotować opóźnienia w wypłatach nagród dla olimpijczyków. Jednym z powodów jest wycofanie się ze współpracy ważnego sponsora.
Sponsorem tym jest Grupa Polsat Plus, właściciela spółki Polkomtel. Jak przekazuje Przegląd Sportowy, przedstawiciele nie zamierzają obecnie komentować sytuacji. - Na razie oficjalnie nie zabieramy głosu w tej sprawie - stwierdził Tomasz Matwiejczuk, pełniący funkcję dyrektora ds. komunikacji korporacyjnej oraz rzecznika prasowego Grupy Polsat Plus.
Sprawa jest tym dziwniejsza, że umowa została wypowiedziana już 2 lutego. - Mam nadzieję, że ten sponsor, który wypowiedział nam umowę po prostu przeleje środki, bo to są środki na nagrody zabudżetowane - mówił Radosław Piesiewicz, który o utracie sponsora poinformował kilkanaście dni później.
Zobacz też: Semirunnij wciąż czeka na prezent od Czesława Langa
Teraz Piesiewicz zapowiada kolejne kroki. - Na razie przesyłamy pisma do firmy Polkomtel, a potem rozważymy kroki prawne. Okres wypowiedzenia umowy kończy się 5 marca. Mam nadzieję, że tak duża firma zachowa się w tej sytuacji w porządku i nie zostawi medalistów i ich trenerów na lodzie. Jeśli jednak pieniądze nie zostaną przelane, to będę starał się w jakiś inny sposób pozyskać środki na premie. Trochę to może potrwać, ale zrobię wszystko, żeby nagrody były wypłacone - zwrócił się do już byłego sponsora.
O kłopotach PKOl-u informowano nawet w Rosji, a w całej sytuacji smuci fakt, że to nie jest pierwszyzna. Problemy z wypłacaniem premii dla sportowców były już dwa lata temu po igrzyskach w Paryżu. - Tak, trwało kilka miesięcy, ale nikt z zawodników nie narzekał. Zmieściliśmy się w terminie, który był zawarty w umowie między PKOl a sportowcami. Obiecuję, że teraz też tak będzie - zapowiedział Piesiewicz.
Pomimo problemów finansowych Komitetu związanych z wycofaniem się sponsora, Radosław Piesiewicz otrzymał... podwyżkę. "Skarbnik komitetu Grzegorz Kotowicz wniósł w pewnym momencie pod głosowanie podwyżkę pensji dla Piesiewicza, czego nie było we wcześniejszej agendzie. (...) pensja Piesiewicza wzrosła do 58,5 tysięcy złotych brutto" - relacjonował na łamach Sport.pl Szymon Mańkowski.
PKOl na nagrody dla olimpijczyków musi wygospodarować przeszło dwa miliony złotych. Największą część środków otrzymają medaliści - Kacper Tomasiak, Władimir Semirunnij oraz Paweł Wąsek, ale premie trafią też do zawodników, którzy zajęli miejsca od 4. do 8. W tym gronie znajdują się m.in. Damian Żurek, Eliza Rucka-Michałek czy też sztafeta biathlonistek.