Przerażający wypadek Polki. PKOl przekazał najnowsze wieści ws. Sellier

Agnieszka Niedziałek
Kamila Sellier
screen z HBO MAX

- Kamila Sellier pozostanie w szpitalu na dalszą diagnostykę do poniedziałku - poinformował Polski Komitet Olimpijski. Lekarze badają wciąż mocno opuchnięte oko rywalizującej w short tracku zawodniczki, która ucierpiała w groźnie wyglądającym wypadku podczas piątkowego wyścigu na 1500 m. I choć kibice muszą się uzbroić w cierpliwość, to jedno zdanie z komunikatu można raczej uznać za dobry znak.

W piątkowy wieczór wstrzymaliśmy oddech, widząc wypadek z udziałem Kamili Sellier. 25-latka miała w ćwierćfinale ogromnego pecha. Gdy upadła na lód, została trafiona w twarz płozą łyżwy będącej przed nią rywalki. Widok był przerażający, szybko pojawiła się krew. Największe obawy dotyczyły oka, bo uderzenie nastąpiło blisko niego. Pierwsze testy wykonano jeszcze w nocy, a w sobotę Polka miała przejść dokładniejsze badania. Jak się okazało, na tym się nie skończy.

Zobacz wideo Twardziele figurowi: siłownia, hip-hop i udawanie, że nie boli

Chwila grozy z udziałem Polki

Sellier, jak większość zawodniczek w short tracku, startuje w okularach ochronnych. Te spadły jej z twarzy, gdy płoza łyżwy Amerykanki Kristen Griswold-Santos trafiła tuż poniżej oka. Jeszcze na lodowisku zszyto jej rozciętą skórę. Polka - opuszczając tor na noszach - podniosła kciuk w górę, dając kibicom ważny sygnał, ale wiadomo było, że kluczowe będą badania w szpitalu, do którego ją zaraz potem zabrano.

Pierwsze testy oka - jak podał na antenie Eurosportu szef misji olimpijskiej Konrad Niedźwiedzki - wypadły pomyślnie, a następnie lekarze zajęli się uszkodzoną kością jarzmową Sellier. Na podstawie wyników tomografii komputerowej zdecydowano się na zabieg ponownego otwarcia rany. Niedźwiedzki mówił o "poskładaniu" naruszonej kości i oczyszczeniu rany.

- Kamila przespała noc, choć ból dawał o sobie znać. Dziś sprawdzane będzie jej oko - powiedziała w sobotni ranek Sport.pl rzeczniczka prasowa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Katarzyna Kochaniak-Roman.

Niedźwiedzki, powołując się na szefa misji medycznej polskiej kadry Huberta Krysztofiaka, wspominał zaś o testach ruchomości gałki ocznej. Jak się okazało po południu, nie tylko w sobotę, ale i do końca tygodnia żadnych konkretnych wiadomości w tej sprawie nie należy się spodziewać. Oko wciąż jest opuchnięte.

- Kamila czuje się dobrze i pozostaje pod opieką specjalistów. Zostaje w placówce na dalszą diagnostykę do poniedziałku, kiedy zapadnie decyzja dotycząca dalszego postępowania - przekazał PKOl.

Wielki pech Sellier. Dojdzie kolejna blizna

Natalia Maliszewska i Gabriela Topolska, które również startowały w piątkowej rywalizacji, mówiły na antenie Eurosportu, że do takich wypadków jak ten Sellier dochodzi w short tracku rzadko. 25-latka może więc mówić o podwójnym pechu, bo - o czym też przypomniały jej koleżanki z kadry - w przeszłości brała już udział w podobnym. - Około osiem lat temu miała rozciętą i zszywaną skroń - zaznaczyła Topolska.

Po tamtym wypadku Sellier została blizna na twarzy. Oby i po tym piątkowym niedługo tylko taki ślad przypominał jej o całym zdarzeniu.

Pochodząca z Elbląga zawodniczka po raz drugi brała udział w igrzyskach. W piątek ukarano ją wykluczeniem i ostatecznie sklasyfikowano na 33. miejscu. Na 1000 m wywalczyła 21. lokatę, a w sztafecie mieszanej dziewiątą. W Pekinie indywidualnie najlepiej poszło jej na 1500 m, gdy zajęła 24. pozycję. Z koleżankami ze sztafety zdobyły szóste miejsce, a sztafeta mieszana z jej udziałem była 11.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...