Co z okiem Kamili Sellier? Z Włoch napłynęły kluczowe wieści

Podczas ćwierćfinałowego wyścigu w short tracku doszło do dramatu z udziałem Polki - Kamili Sellier. Polka upadła, a po drodze została uderzona płozą przez rywalkę. Niestety polała się krew, a Polka jakiś czas nie podnosiła się z tafli. Ostatecznie trafiła do szpitala. Oto nowe informacje na temat stanu jej zdrowia.
Kamila Sellier
Fot. REUTERS/Claudia Greco

Podczas ćwierćfinałowego wyścigu w short tracku na 1500 m doszło do dramatycznej sytuacji. Kamila Sellier upadła i została trafiona w twarz płozą jednej z rywalek. W międzyczasie spadły jej okulary i pojawiła się krew. Zawodniczka długo się nie podnosiła, ale po szybkiej pomocy przetransportowano ją do szpitala.

Zobacz wideo Skocznie, na których wychował się Tomasiak, mogły nie istnieć!

Nowe informacje nt. stanu zdrowia Kamili Sellier

Głos na temat stanu zdrowia Kamili Sellier zabrała rzeczniczka PKOl Katarzyna Kochaniak. "Rozmawialiśmy z doktorem prowadzącym. Kamila przechodzi właśnie tomografię, czekamy na wyniki. Później pojedzie do chirurga i on zdecyduje czy musi przejść operację, czy nie. Jeśli tak, zostanie kilka dni w szpitalu. Jeśli nie będzie takiej konieczności, to jutro wyjdzie ze szpitala" - przekazała.

Lekarze ostatecznie zdecydowali, że konieczny będzie zabieg. "Kamila jest obecnie w drodze na zabieg polegający na ponownym otwarciu rany, aby lekarze mogli dokładnie ocenić stan kości. Decyzja została podjęta po wynikach tomografii komputerowej, które wykazały niewielkie złamanie" - informuje PKOl, 

"Po zabiegu Kamila pozostanie na noc w szpitalu na obserwacji. Jest bardzo dzielna – wstała z łóżka o własnych siłach. Przez cały czas są przy niej rodzice oraz lekarz reprezentacji" - podkreślono.

Zobacz też: Dziewczyna z mojego domu wygrała olimpijskie złoto

Co z okiem? Na razie nie wiadomo. Mateusz Ligęza z Radia ZET przekazał, że jest ono "mocno zapuchnięte", ale "wygląda dobrze".

To nie pierwsza taka sytuacja z udziałem Sellier. "Już miała pociętą twarz"

Głos nt. tego, co się stało zabrała polska łyżwiarka szybka Natalia Maliszewska. - Po prostu Kamila była w bardzo złym miejscu. To był przypadek, to był totalny przypadek, ale niestety takie rzeczy się zdarzają - powiedziała w rozmowie z Eurosportem.

- Wiem, że Kamila niestety już w karierze miała pociętą twarz, policzek. To są akurat bardzo przykre i niebezpieczne obrazki. To jest to niebezpieczeństwo, o którym my też często mówimy, które podejmujemy. Fajnie, bardzo się ścigamy, jeździmy bardzo szybko, wchodzimy w zakręty 50 km na godzinę. A nie ma co ukrywać, jeździmy na ostrzach. Mamy stroje nieprzecinalne, mamy rękawiczki, ale niestety część naszej twarzy jest odsłonięta - dodała.

Aktualizacja:

Jak dowiedział się Sport.pl - zawodniczka przespała noc, choć z bólem i w sobotę będzie sprawdzany stan jej oka. 

Więcej o: