Dramat Kamili Sellier. Jest w szpitalu. Płoza uderzyła w okolice oka Polki

Kamila Sellier
screen z HBO MAX

Koszmarny upadek podczas ćwierćfinałowego wyścigu na 1500 metrów zaliczyła Kamila Sellier. Polka została trafiona w twarz płozą jednej z rywalek. Natychmiast została przetransportowana do szpitala. Przechodzi kolejne zabiegi medyczne. Są nowe informacje.

Kamilla Sellier upadła w ćwierćfinale biegu na 1500 m, płoza łyżwy Amerykanki Kristen Griswold-Santos uderzyła ją w twarz, tuż poniżej okularów. Cały impet uderzenia przyjęła kość jarzmowa twarzy Polki. Po wypadku leżącą Sellier zasłonięto wielką białą zasłoną, a następnie ratownicy olimpijskiej służby medycznej wynieśli ją z toru na noszach. Wtedy podniosła kciuk w górę, żeby pokazać kibicom, że czuje się w miarę dobrze, oraz że jest przytomna.

Zobacz wideo Tak Maryna Gąsienica-Daniel trenuje przed IO! "Niektórzy skakali na skoczni"

- Ma przecięty policzek, już jest zszyty. Najprawdopodobniej uszkodzona jest rozcięta kość jarzmowa. Jest spora opuchlizna. Oko jest spuchnięte, trudno powiedzieć, co z nim jest, dopóki nie będzie dokładnego badania. Oby nic się nie stało groźniejszego, oby łyżwa nie weszła głębiej. Kamila jedzie do szpitala na prześwietlenie z lekarzem ekipy olimpijskiej Hubertem Krysztofiakiem. Nie było momentu, żeby była nieprzytomna. Pomachała do mnie w kierunku trybuny – powiedział szef misji olimpijskiej Konrad Niedźwiedzki.

Później misja olimpijska przekazała kolejne informacje ze sztabu medycznego.

"Kamila przechodzi właśnie tomografię, czekamy na wyniki. Później pojedzie do chirurga i on zdecyduje, czy musi przejść operację czy nie. Jeśli tak, zostanie kilka dni w szpitalu. Jeśli nie będzie takiej konieczności, to jutro wyjdzie ze szpitala".

"Kamila jest obecnie w drodze na zabieg polegający na ponownym otwarciu rany, aby lekarze mogli dokładnie ocenić stan kości. Decyzja została podjęta po wynikach tomografii komputerowej, które wykazały niewielkie złamanie. Po zabiegu Kamila pozostanie na noc w szpitalu na obserwacji. Jest bardzo dzielna – wstała z łóżka o własnych siłach. Przez cały czas są przy niej rodzice oraz lekarz reprezentacji."

Poczucie zgrozy było namacalne w polskiej ekipie, kiedy w szóstym ćwierćfinale, w tłoku na wirażu, Kamila Sellier jadąca jako czwarta, upadła na lód, a podczas upadku płoza łyżwy Amerykanki Kristen Griswold-Santos uderzyła ją w twarz, poniżej okularóch ochronnych (Polka nie jechała w masce zasłaniającej całą twarz, jak np. Holenderka Xandra Velzeboer, dwukrotnia złota medalistka). Nic nie zauważywszy, Amerykanka pojechała dalej. Bieg natychmiast przerwano, bo do mety w tym momencie jechały tylko trzy zawodniczki.

Zobacz też: Oto najbardziej znienawidzona zawodniczka w USA. Wystarczył jeden wpis

Przed kamerami telewizyjnymi Aida Bella, była zawodniczka short tracku, a obecnie menedżerka zespołu, była wstrząśnięta, miała łzy w oczach. Przez pierwsze minuty od upadku nikt nie miał żadnej wiadomości o stanie zdrowia polskiej zawodniczki, którą odprowadzono z toru do punktu medycznego. – Przecięta powieka i policzek – krzyknęła Natalia Maliszewska, wybiegając z toru i przekazując reporterom strzępki informacji.

Wcześniej zarówno ona, jak i Gabriela Topolska odpadły z rywalizacji. Została jedynie Kamila Sellier. Po przerwanym biegu zarówno Amerykankę, jak i Polkę ukarano wykluczeniem.

- Jest z nią lekarz polskiej ekipy. Jedzie do szpitala – dodała Maliszewska, która po swoim biegu jeździła na "rolkach" w chwili upadku Sellier, i widziała go w powtórkach. – Sytuacja jest bardzo niedobra.

Topolska, która widziała upadek Sellier, mówiła, że podobne zdarzenia w short tracku mają miejsce, choć tak drastyczne nieczęsto. Sama Kamila ma bliznę po podobnym urazie na skroni.

Bieg Sellier był ostatnim z udziałem Polaków w short tracku na igrzyskach w Mediolanie.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...