Polki wywołały burzę na igrzyskach. Oto jaka jest prawda

OLYMPICS-2026-LUGE/
Fot. REUTERS/Athit Perawongmetha

Polki na igrzyskach jeździły 9-letnimi sankami? Tak, ale miały też nowiutkie. Polacy bez krajowego toru nie są stanie konkurować z czołówką? A dlaczego w tej czołówce są Brytyjczycy, którzy też toru nie mają? Polska nad swoim torem zaczęła już nawet prace, ale szyki pokrzyżował... futbol.

To był Grzegorz Pajda show. Zaproszony do Studia Cortina, codziennego programu "na żywo" na Sport.pl, ekspert od konkurencji rozgrywanych w lodowej rynnie rozprawił się z mitami igrzysk, zdradził kilka zakulisowych informacji i anegdot z dyscyplin, którą zajmuje się całe życie. Po pierwsze, warto wrócić do sukcesu naszej saneczkarskiej dwójki. Po znakomitym szóstym miejscu Nikoli Domowicz i Dominiki Piwkowskiej w mediach sporo mówiło się, że panie osiągnęły ten fantastyczny rezultat, mimo że jechały na 9-letnich sankach.  

Zobacz wideo

"Mają supernowoczesne sanki, na których nie chcą jeździć"

Najlepszy występ polskich saneczkarzy na igrzyskach od 1972 roku wydarzył się w niepokojących okolicznościach. W mediach pojawiła się informacja, że panie barierę 54 sekund na torze złamały na 9-letnim sprzęcie. Stało się to przyczyną licznych żartów. Według informacji Pajdy, cała historia wygląda nieco inaczej. 

- Wyszła sprawa naszych wspaniałych dziewcząt, które twierdziły, że kazano im jeździć na sankach 9-letnich, że nie miały sprzętu. Otóż kupiono im sprzęt. One mają supernowoczesne sanki, na których nie chcą jeździć - zdradza Pajda.

Ekspert dodaje, że nowiutki sprzęt nie przypadł paniom do gustu, dlatego z niego zrezygnowały. - Powiedziały: "To my jedziemy na starych" - opisywał to Pajda.

Gość Studia Cortina odniósł się też do jeszcze jednej, często poruszanej kwestii. Czy posiadanie toru saneczkowego jest warunkiem osiągania systematycznych sukcesów w tej dyscyplinie? Brytyjczycy są dowodem, że niekoniecznie.  

- Brytyjczycy mają wspaniałe wyniki i w bobslejach, i w skeletonie. W skeletonie mają nawet mistrza olimpijskiego. A nie mają toru. Tylko że oni mają tyle pieniędzy, że ich stać po prostu na wszystko – przekazał Pajda, dodając kolejne ciekawostki.  

- Skeleton i bobsleje są elementem szkolenia żołnierzy sił specjalnych Wielkiej Brytanii i pilotów wojskowych. Najbardziej liczne mistrzostwa krajowe to właśnie mistrzostwa Wielkiej Brytanii. Armia dba, żeby bobsleje były w należyty sposób pielęgnowane. Zresztą trener drużyny Wielkiej Brytanii w bobslejach Sean Olsson, medalista igrzysk olimpijskich w Nagano, jest emerytowanym pułkownikiem sił specjalnych. Była nawet taka sytuacja, że jak przyjeżdżał na zawody jako obserwator, prosił, żeby mu zdjęć nie robić i w telewizji nie pokazywać, bo jest osobą w pewnym sensie chronioną - opowiadał Pajda. 

Tor w Polsce był blisko

Komentator powracał też do wydarzeń sprzed kilkunastu lat, gdy blisko było do budowy profesjonalnego toru w Polsce.  

- Nawet rozpoczęto już wstępne prace ziemne w Krynicy. I niestety zdarzyło się coś takiego, jak przyznanie Polsce organizacji mistrzostw Europy w piłce nożnej. To wstrzymało sprawę. Nikt już o torze nie myślał, tylko chcieliśmy zawojować Europę piłką nożną, co się nam udało średnio. A potem temat toru nie wrócił - opisywał Pajda. Taki tor mógłby być znakomitą inwestycją nie tylko sportową, bo podobne obiekty w Europie na siebie zarabiają. Są wynajmowane. Za zjazd saneczkarza pobiera się 40 euro, zjazd boba to 100 euro.  

- Włosi, gdy wybudowali tor w Cortinie, pierwsze co zrobili to kupili taxi-boby. Po zawodach przewożą po torze turystów. Koszt od osoby to 100 euro. Można na tym zarobić. W La Plagne, gdzie odbędą się następne igrzyska, już mówią, że może w końcu ktoś zacznie dbać o lód. Tam tor wykorzystywany jest przede wszystkim komercyjnie. Kiedyś ćwiczyła na nim pierwsza reprezentacja Niemiec. Nagle przekazano, że musi przerwać trening. Dlaczego? Bo podjechały dwa autokary turystów z Japonii i chcieli sobie pozjeżdżać - opisuje Pajda.  

W Studiu Cortina omówiono też, jak bardzo igrzyska są łakomym kąskiem dla polityków i dlaczego MKOl powinien mieć na drzwiach wejściowych napis: "My chcemy mieć święty spokój". Co łączy się m.in. ze sprawą ukraińskiego skeletonisty Władysława Heraskewycza, który został zdyskwalifikowany, bo chciał wystartować w kasku, na którym upamiętnił sportowców ze swojego kraju, którzy zginęli na wojnie z Rosją. Więcej o tym w poniższym materiale wideo.  

Zobacz wideo

Na kolejne wydania Studia Cortina zapraszamy w czwartek o 9:30  i niedzielę o 12.00. Gościem czwartkowego odcinka będzie m.in. Przemysław Babiarz, komentator TVP.  

Cały program z Grzegorzem Pajdą i Dawidem Brilowskim do zobaczenia poniżej.

 

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...