Rosjanie wracają do sportu na pełnej petardzie. Rosyjska flaga będzie powiewać nad Cortiną d'Ampezzo i Mediolanem obok polskiej i ukraińskiej. A najbardziej bolesny w tej sprawie jest fakt, że ten powrót dokonał się na całkowicie demokratycznych zasadach.
W grudniu ubiegłego roku odbyły się w Dubaju mistrzostwa świata w boksie. Drugie w ciągu czterech miesięcy. Były to mistrzostwa, jakich nigdy wcześniej nie było. Medaliści dostali gigantyczne nagrody – jak na dyscyplinę olimpijską. W puli było 8,32 mln dol. Zwycięzcy dostawali po 300 tys., srebrni medaliści 150 tys., brązowi medaliści po 75 tys., a ci, którzy odpadali w ćwierćfinale po 10 tys. Z tej kwoty 50 proc. miał otrzymać sam zawodnik, a resztą po połowie dzielili się szkoleniowcy i władze federacji. 150 tys. dol. za złoto to i tak ponad dwa razy więcej niż oferowała federacja lekkoatletyki zwycięzcom ubiegłorocznych mistrzostw świata w Tokio.