Przegrali medal o 1,9 pkt. Oto co powiedzieli o Polakach

Reprezentacja Słowenii zajęła piąte miejsce w konkursie duetów podczas ZIO 2026. Do medalu zabrakło jej jednak tylko 1.9 punktu i być może zdołałaby odrobić tę stratę, gdyby nie przerwana trzecia seria po skoku Kacpra Tomasiaka. Trener Robert Hrgota był rozżalony, ale jednocześnie z dużą klasą podszedł do tej decyzji Sandro Pertile. Dzięki niej Polacy zdobyli srebrny krążek.
Anze Lanisek
Fot. REUTERS/Kacper Pempel

Konkurs duetów zamykał rywalizację w skokach narciarskich podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Cortinie d'Ampezzo i w Mediolanie. Na półmetku rywalizacji Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak zajmowali drugie miejsce. W serii finałowej pierwszy z nich skoczył nieco słabiej i biało-czerwoni spadli na 4. miejsce, za Japonię i Norwegię. I gdy wydawało się, że przed ostatnią grupą medal odjeżdża, we wszystko włączyła się pogoda.

Zobacz wideo Kamil Stoch ujawnia, co zamierza robić już po zakończeniu kariery

Konkurs duetów przerwany po skoku Tomasiaka. Srebro Polaków

Nie dość, że wiatr się odwrócił i zaczął zacinać pod narty, co w Predazzo - jak śmiali się Włosi, cytowani przez komentujących te zawody Marka Rudzińskiego i Mateusza Lelenia - nie zdarzyło się od wieków, to przed próbą Domena Prevca rozpętała się jeszcze istnia śnieżyca. Słoweniec skoczył w tych warunkach przeciętnie, ale z obniżonego przez trenera Robert Hrgotę najazdu. Świetnie sobie za to poradził Philipp Raimund, który wyprowadził Niemców na prowadzenie. 

ZOBACZ TAKŻE: Bez tego Tomasiak nie miałby trzeciego medalu. Chcieli pomóc outsiderom

Po nim na belce usiadł Kacper Tomasiak. Polak musiał długo czekać, a gdy już oddał swój skok, nasza ekipa spadła na trzecią lokatę. Na górze pozostawało trzech zawodników, a zatem o medal byłoby piekielnie trudno. Tym bardziej, że Austriacy mieli ogromną przewagę po pięciu próbach. Wszyscy zwrócili jednak uwagę na jeden szczegół - 19-latek jechał wolniej na rozbiegu o 3 km/h względem Raimunda! Chwilę po skoku dwukrotnego medalisty ZIO dyrektor Pucharu Świata Sandro Pertile ogłosił decyzję o odwołaniu trzeciej serii i zaliczeniu wyników z półmetka rywalizacji. Wygrali Austriacy przed Polską i Norwegią, a Niemcy obeszli się smakiem. Podium przegrali o 0.3 pkt! Słoweńcy stracili tylko 1.9 pkt!

Hrgota gratuluje Polakom. Słoweńcy mają żal do siebie

Większość trenerów ze zrozumieniem podeszła do tej decyzji. Warunki w dwóch seriach były wyrównane, ale potem nie było szans na sprawiedliwość. W torach zalegał mokry śnieg, prędkości najazdowe spadały, a byłoby jeszcze gorzej. Z dużą klasą te wydarzenia skomentował opiekun Słowenii Robert Hrgota.

- Dawno czegoś takiego nie widziałem, a może nigdy - powiedział w rozmowie ze słoweńskimi mediami. - Ten wynik pozostanie ze mną na długo, ale wierzę, że to minie, bo jako jedyni w męskiej części rywalizacji wyjeżdżamy z Predazzo z dwoma złotymi medalami [Prevc wygrał konkurs na dużej skoczni, Słowenia była najlepsza w konkursie drużyn mieszanych - red.] - podkreślił.

Zwrócił się też bezpośrednio do Polaków, którzy skorzystali na odwołaniu trzeciej serii. - Przede wszystkim gratulacje dla Polski - zasłużyliście na medal, to była właściwa decyzja - powiedział szkoleniowiec, cytowany przez skijumping.pl. - Ale z naszej strony trochę boli. Przegraliśmy medal przez telemarki. Szczególnie w pierwszej serii Anze Lanisek oddał bardzo dobry skok. I tak... trochę to boli - dodał, nawiązując przede wszystkim do niskich not otrzymanych za styl po drugich próbach Laniska oraz Domena Prevca.

Prevc i Lanisek rozczarowani: "Obaj popełniliśmy błędy"

Wydarzenia na skoczni skomentowali też zawodnicy. - Pierwszy skok był dobry, ale w drugim trochę się spóźniłem, co kosztowało mnie te kilka metrów, których teraz brakuje. Na igrzyskach liczą się medale. Dziś nam się nie udało - ocenił Anze Lanisek.

ZOBACZ TAKŻE: Maciusiak nie zostawił suchej nitki na jury. "Kacper nie miał szans"

Pretensje do siebie miał też Prevc. - Anze i ja mieliśmy wielkie chęci, ale nie wszystkie czynniki zostały dziś spełnione, zabrakło kilku punktów. Musimy to zaakceptować, obaj popełniliśmy dziś błędy - powiedział mistrz olimpijski z dużej skoczni w Predazzo. - Narty nie spisywały się w moim ostatnim skoku dobrze, więc tak, decyzja o odwołaniu rywalizacji była dobra - zakończył.

Najwięcej pretensji do organizatorów miał szef skoków w Słoweńskim Związku Narciarskim Gorazd Pogorelcnik. - Myślę, że to była przedwczesna decyzja. Chwilę po odwołaniu trzeciej serii opady śniegu ustąpiły, trzeba było jeszcze trochę poczekać - ocenił. Konkurs duetów, który zastąpił klasyczne zmagania drużynowe, nie przypadł mu do gustu. - Trzeba się chyba do tego jednak przyzwyczaić, bo to nasza przyszłość - zaznaczył.

Kacper Tomasiak jako pierwszy polski skoczek narciarski zdobył trzy medale na jednych igrzyskach olimpijskich. Dwukrotnie z dubletem z najważniejszej imprezy czterolecia wracali Kamil Stoch i Adam Małysz.

Więcej o: