Władimir Semirunnij z pewnością jeszcze kilka lat temu nie przewidywał, że wywalczy medal igrzysk olimpijskich. Urodzony w rosyjskim Jekaterynburgu panczenista w 2023 roku z powodu zbrojnej agresji Rosji na Ukrainę uciekł z kraju i trafił do Polski. Dziś, jak sam mówi, czuje się Polakiem, a jego nowym domem stał się Tomaszów Mazowiecki, gdzie śledzono jego piątkowy występ na dystansie 10 000 metrów.
Radość wybuchła jednak nie tylko w naszym kraju, ale i w Rosji. Tam właśnie żyją jego rodzice, którzy wspierali "Władka", gdy ten podejmował niezwykle trudną decyzję o zmianie obywatelstwa. Gdy przyznano mu je w sierpniu 2025 roku, jego mama niezwykle się wzruszyła, o czym mówił na łamach "Przeglądu Sportowego".
- Pierwsza myśl była taka, że muszę zadzwonić do mamy, żeby nie była zestresowana i zdenerwowana. Mama była w szoku, trochę popłakała się z radości. Bardzo chciałaby się spotkać ze mną. Chciałbym, żeby przyjechała na igrzyska olimpijskie, ale zobaczymy - przyznał.
Niestety, rodzice Semirunnija do Włoch nie pojechali. Przy nim była za to jego dziewczyna, która pochodzi z Polski. - To jeden z najważniejszych kibiców. Rodzice i cała rodzina z Rosji będą oglądać przed telewizorami. Są bardzo dumni. Mówią, że jestem najlepszym synem. A ja mówię, że mam najlepszych rodziców. Zawsze mnie wspierali i dalej wspierają. Cieszę się, że ich mam - mówił w cytowanej przez "Przegląd Sportowy" czwartkowej rozmowie dla "Rzeczpospolitej" 23-latek.
Co ciekawe, panczenista nie pochodzi ze stricte sportowej rodziny. Prędzej można by ją nazwać mianem inteligenckiej. - U mnie w rodzinie więcej pracują głową. Babcia była w banku, dziadek inżynier, mama nauczycielka, tata teraz w IT. Pradziadek i prababcia też wszyscy nauczyciele, na przykład rosyjskiej literatury. Wszyscy pracowali głową, tylko ja nogami - wyjawił w zeszłym roku w wywiadzie na łamach "Weszło" Semirunnij.
- Tata na pewno coś robił jako dziecko, podobnie mama, która tańczyła. Ale żeby ktoś miał większe związki ze sportem w mojej rodzinie, to tylko babcia. Wiem, że biegała, chociaż nie mam pojęcia do jakiego wieku. No, dziadek też. On pływał trochę na kajakach i próbował lekkiej atletyki. Ale to tyle - dodał.
Dziś duma musi rozpierać wszystkich w rodzinie Władimira Semirunnija. Srebro olimpijskie wywalczone w takim stylu może stanowić olbrzymi krok do kolejnych sukcesów. Zwłaszcza, że przegrał tylko z bezkonkurencyjnym Czechem Metodejem Jilkiem, a w pokonanym polu pozostawił m.in. rekordzistę świada Davide Ghiotto czy brązowego medalistę Jorrita Bergsmę z Holandii.
Zobacz też: Semirunnij zdobył medal dla Polski, oto reakcja Rosjan