Władimir Semirunnij był jednym z faworytów na dystansie 10 000 m na zimowych igrzyskach olimpijskich we Włoszech. I poradził sobie znakomicie. Startował w trzeciej parze, a było ich łącznie sześć, dlatego też spokojnie musiał czekać na rezultaty rywali. Ostatecznie wyprzedził go tylko jeden z nich. Polak wywalczył więc srebrny medal. Zyskał nie tylko tytuł wicemistrza olimpijskiego, ale i pokaźną sumę pieniędzy. A ile z tego będzie musiał oddać do państwa?
23-letni Semirunnij otrzyma nagrody zarówno od PKOl, jak i od MSiT. Jakiej wielkości? Od piewszego z organów dostanie 400 tysięcy złotych w gotówce oraz 200 tysięcy w tokenach. Do tego obraz, voucher na wakacje, a także biżuteria o wartości do 2000 zł. Od MSiT Polak może liczyć na łącznie 448 495,92 zł, ale w ratach. Czy od tego wszystkiego będzie musiał zapłacić podatek?
Okazuje się, że najpewniej nie. A to dzięki nowelizacji ustawy o podatku dochodowym, do której doszło w piątek 13 lutego w Sejmie. M.in. olimpijczycy, a także uczestnicy olimpiad specjalnych, a właściwie ich nagrody, zostaną wyłączone z opodatkowania. Teraz nowelizację musi przyjąć Senat, a później podpisać prezydent RP. Tym samym Semirunnij najpewniej otrzyma całą kwotę na swoje konto.
Zobacz też: Semirunnij jest niesamowity! Cała Polska czekała na ten medal.
I nie tylko Semirunnij będzie beneficjentem nowelizacji. Na identyczne pieniądze i nagrody materialne może liczyć 19-letni Kacper Tomasiak, drugi z medalistów igrzysk. Tylko oni jak dotąd wywalczyli krążki, oba koloru srebrnego. A to nie koniec naszych szans na medale na imprezie we Włoszech. Przed kolejną stanie m.in. Tomasiak i to już w sobotę 14 lutego. Tego dnia zmierzy się z rywalami na skoczni dużej w Predazzo. Początek o godzinie 18:45. Relację tekstową przeprowadzimy na stronie głównej Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.