Jest ostateczna decyzja ws. zdyskwalifikowanego Ukraińca

- Tu nie ma szczęśliwego zakończenia, bo zawody wydają się być jak pociąg, który odjechał - powiedział Władysław Heraskewycz. Ukraiński skeletonista został wykluczony z ZIO w Mediolanie, ale nadal walczył przeciwko decyzji MKOl-u przed Trybunałem ds. Sportu w Loznannie. Po przesłuchaniu ogłosił jednak ostateczną decyzją. - Nie zamierzam wracać do Cortiny - powiedział wprost.
OLYMPICS-2026-SKELETON/UKRAINE
Fot. REUTERS/Alessandro Garofalo

- Skeletonista Władysław Heraskewych z Ukrainy nie będzie mógł wystartować w swoim wyścigu na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2026 w Mediolanie i Cortinie dziś rano. Decyzja ta zapadła po tym, jak odmówił on zastosowania się do wytycznych MKOl dotyczących ekspresji sportowej - poinformował w czwartek MKOl. Tym samym Ukrainiec został oficjalnie wykluczony z igrzysk. Przeciwko decyzji złożył jednak skargę do Trybunału ds. Sportu (CAS) w Lozannie. W piątek stawił się rozprawie, po czym przekazał ważną wiadomość.

Zobacz wideo Pola Bełtowska ujawnia, co wypisywali do niej ludzie...

A jednak! Ukraiński skeletonista nie wystąpi na ZIO. "Nie ma szczęśliwego zakończenia"

Mimo że rozstrzygnięcie jeszcze nie zapadło, Heraksewycz już teraz poinformował, że bez względu na werdykt na olimpijskim torze już się nie zjawi. - Zmarnowali moje marzenie o igrzyskach olimpijskich, zabrali mi akredytację, a potem ją oddali. Dla mnie to kradzież. Nie jestem z tego zadowolony. Nie zamierzam wracać do Cortiny - powiedział wprost dziennikarzom tuż po przesłuchaniu. Jego słowa cytuje ukraiński portal sport.ua.

Rywalizacja w skeletonie rozpoczęła się w czwartek i Herakewycz nie spodziewa się, by nagle został do niej dołączony. - Tu nie ma szczęśliwego zakończenia, bo zawody wydają się być jak pociąg, który odjechał. Nasze zawody są zaplanowane na cztery przejazdy, a ja już dwa ominąłem. Nie wiem, jakie podejmą decyzje. Być może zawody będą musieli powtórzyć, ale wtedy byłoby to naruszeniem praw innych sportowców. Nie wiem, jakie byłoby pozytywne rozwiązanie. Zobaczymy, co się stanie - mówił.

Heraskewycz stanął przed trybunałem w Lozannie. "Prawda zwycięży"

Co do samej rozprawy miał natomiast pozytywne odczucia. - Odbyły się długie rozmowy. Jestem bardzo wdzięczny za możliwość wypowiedzenia się. Zostaliśmy wysłuchani równo. Nasze argumenty zostały wysłuchane. Czekamy na decyzję. Jak widać, jestem bardzo szczęśliwy. Mam nadzieję, że prawda zwycięży. Nadal wiem, że jestem niewinny - stwierdził.

Przypomnijmy, że Władysław Heraskewych został wykluczony z igrzysk za to, że nie chciał zrezygnować ze startu w "kasku pamięci". Zawodnik umieścił na nim wizerunki ukraińskich sportowców poległych podczas wojny z Rosją. Zdaniem MKOl-u złamał jedną z głównych zasad Karty Olimpijskiej, odnoszącą się do szerzenia propagandy politycznej.

Więcej o: