Polak walczył o olimpijski medal. Prawie doszło do rękoczynów

- To był medal, co do tego nie ma żadnych wątpliwości - żalił się Joep Wennemars po finale łyżwiarzy szybkich na 1000 metrów. Holender miał gigantyczne pretensje do Ziwena Liana, z którym jechał na torze. To błąd Chińczyka pozbawił go dużo lepszego wyniku. - Nie dziwię się, wyobrażam sobie, jak można być wkurzonym, gdy czyjś błąd zabiera ci medal - powiedział Łukasz Jachimiak, dziennikarz Sport.pl, w programie "Studio Cortina".
OLYMPICS-2026-SPEEDSKATING/
Fot. REUTERS/Piroschka Van De Wouw

- To był medal, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Nie znajdzie się tutaj choćby jedna osoba, która uważałaby inaczej - tak Joep Wennemars komentował to, co wydarzyło się w finale rywalizacji łyżwiarzy szybkich na 1000 metrów, z udziałem m.in. Damiana Żurka (czwarte miejsce). Holender jechał kapitalnie i mógłby osiągnąć sukces, jednak Ziwen Lian, z którym jechał w parze, zablokował mu drogę przy zmianie torów, przez co Holender o mało się nie przewrócił, a zdecydowanie wytracił prędkość.

Zobacz wideo Niewiele brakowało do bójki! Jachimiak: "Zapachniało tam MMA"

Rywale Damiana Żurka omal nie pobili się na lodzie. "Nie dziwię się"

Tuż po przekroczeniu linii mety rozemocjonowany 23-latek nie krył wielkich pretensji do rywala. - Zapachniało nam MMA, bo Wennemars prawie pobił tego Chińczyka. Na szczęście się pohamował. Jednak ta gestykulacja była bardzo niepokojąca. Lian próbował go przeprosić, on tych przeprosin nie chciał - przypomniał Łukasz Jachimiak, dziennikarz Sport.pl, w programie "Studio Cortina".

- Emocje ogromne. Nie dziwię się, wyobrażam sobie, jak można być wkurzonym, gdy czyjś błąd zabiera ci medal - dodał. Holender dostał od sędziów zgodę na drugi przejazd (tym razem sam), jednak nie poprawił wcześniejszego wyniku i skończył piąty, tuż za plecami Żurka.

- Okej, dostał szansę pojechania po raz drugi, ale przecież zakwasił się niesamowicie, a od jego występu minęło, nie wiem, 30-40 minut. Na tym poziomie żaden zawodnik nie da rady pojechać lepiej za drugim razem niż za pierwszym, kiedy się pojechało na maksa - wskazał Jachimiak.

 Joep Wennemars nie miał szans na poprawienie wyniku? "Nie da się"

Podobną opinię wyraziła Marta Knoch, dawna łyżwiarka szybka, a obecnie trenerka short tracku. - Gdy na to patrzyłam, byłam strasznie rozżalona i zła, to nie wyobrażam sobie, co on musiał czuć, będąc tam. Wychodził na lód z myślą, że będzie walczył o medal i ktoś mu odebrał szansę takim błędem - powiedziała.

Sprawdź także: Afera alkoholowa! Trener skoczków natychmiast wyrzucony z igrzysk

Była reprezentantka Polski i Węgier nie łudziła się, że Wennemars osiągnie lepszy czas w powtórce. - Wiedziałam, że ten drugi przejazd nie będzie taki mocny, bo nie da się po takim wysiłku, po tak krótkim czasie, pojechać drugiego mocnego biegu - podsumowała.

Rywalizacja łyżwiarzy szybkich na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo potrwa do 21 lutego.

Więcej o: