Maryna Gąsienica-Daniel to jedna z naszych największych nadziei na medale podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie. Jeszcze przed startem igrzysk Polka zajęła piąte miejsce w gigancie w Kronplatz, przez co wyrównała swój życiowy wynik w Pucharze Świata. Do tej pory Gąsienica-Daniel ani razu nie zakończyła zawodów na podium, ale były ogromne nadzieje na to, że to nastąpi podczas zawodów na ZIO. A stawka była spora: medal oznacza zgolenie wąsów przez Adama Małysza, prezesa Polskiego Związku Narciarskiego.
Od samego początku podczas supergiganta padał śnieg, co utrudniało widoczność bramek. O tym szybko przekonała się m.in. Mirjam Puchner, czyli wicemistrzyni olimpijska z Pekinu, która wypadła z trasy i nie ukończyła zmagań. Z trasy wypadła też Niemka Emma Aicher, co było zaskoczeniem, bo mowa o trzeciej zawodniczce w tym sezonie Pucharu Świata.
Wyścigu nie ukończyła także Ester Ledecka, która po wyskoku nisko spadła na nogi i poczuła ból. Czeszka bardzo się męczyła przy każdym zakręcie. Tuż po niej była Sofia Goggia, która uderzyła jedną z bramek i straciła linię. Na dziesięć pierwszych narciarek bieg ukończyło tylko pięć z nich. Później z trasy wypadła też Amerykanka Breezy Johnson, która zakończyła bieg uderzeniem w siatkę.
Przez bardzo długi czas prowadziła Federica Brignone, która z wynikiem 1:23.41 wysoko postawiła poprzeczkę. Do pełni szczęścia w narciarstwie alpejskim Włoszce brakowało złotego medalu igrzysk olimpijskich - w Pekinie wywalczyła srebrny medal w gigancie i brąz w superkombinacji.
Były spore nadzieje na dobry wynik Maryny, ale od samego początku Polka była daleko od czołówki. Gąsienica-Daniel miała najgorsze czasy spośród zawodniczek, które do tej pory ukończyły swoje zjazdy. Gąsienica-Daniel dotarła do mety z czasem 1:26.07 i była na ostatnim miejscu. Strata do Brignone wyniosła ponad 2,5 sekundy. Ostatecznie Gąsienica-Daniel zajęła 18. pozycję.
Czy ten wynik jest powodem do niepokoju? Z pewnością supergigant nie jest najważniejszą konkurencją z perspektywy Gąsienicy-Daniel, bo większe nadzieje są przy gigancie. Slalom gigant odbędzie się w niedzielę. O godz. 10:00 rozpocznie się pierwszy zjazd, a o godz. 13:00 - drugi.
Zobacz też: Polska legenda padła jak zastrzelona. Prezes gratulował. A później: "Spier***"
Kibice gospodarzy mogli się cieszyć z kolejnego medalu, bo żadna z narciarek nie zagroziła Brignone, więc Włoszka zdobyła upragnione złoto. Srebrny medal wywalczyła Romane Miradoli z Francji, która straciła 0,41 s do Brignone. Brąz przypadł Cornelii Huetter z Austrii, która wyprzedziła Ariane Raedler o 0,1 s. Aż 17 zawodniczek nie ukończyło swojego zjazdu.