Kolejny gest hańby na igrzyskach. Tak świat kapituluje przed Rosją

Zasady co do propagowania treści politycznych w jakikolwiek sposób podczas zawodów olimpijskich są jasne i surowe. Kolejne zakazy dot. używania kasków przez reprezentantów Ukrainy są jednak co najmniej zaskakujące. Tym razem ofiarami padli łyżwiarz szybki Ołeh Handej i snowboardzistka Kateryna Kostar. - Tłumaczyłem im, że to tylko hasło motywacyjne. Usłyszałem: "nie, to polityczny slogan" - żalił się Ukrainiec na łamach "Suspilne Sport".
Flaga Rosji
Fot. REUTERS/Ramil Sitdikov

Pierwszym zawodnikiem z Ukrainy na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026, któremu Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) zakazał używania kasku ze względu na przedstawione na nim treści polityczne, był Władysław Heraskewycz.

Zobacz wideo

Skeletonista chciał uhonorować sportowców, którzy zginęli w trakcie rosyjskiej agresji na terytorium naszych wschodnich sąsiadów. Sprawa przybrała międzynarodowy wymiar, a decyzją zaskoczeni byli zagraniczni dziennikarze, o czym pisał Dawid Franek ze Sport.pl.

- To decyzja, która rozdziera serce. Poczucie, że MKOl zdradza sportowców, którzy byli częścią Ruchu Olimpijskiego, nie dając mi możliwości uhonorowania ich na arenie sportowej, na której ci sportowcy nigdy więcej nie będą mogli wystąpić - przyznał we wpisie na portalu X ukraiński sportowiec. Jak się okazało, nie on jedyny został w ten sposób potraktowany.

To był tylko wierzchołek góry lodowej. Kolejna absurdalna decyzja ws. Ukraińców

Bana na używanie kasku z napisem "Bądź odważna jak Ukraińcy" dostała snowboardzistka Kateryna Kostar. Kolejną z ofiar został łyżwiarz szybki specjalizujący się w short tracku, Ołeh Handej. Na jego nakryciu głowy widniał cytat poetki Liny Kostenko: "Gdzie jest heroizm, tam nie ma ostatecznej porażki", co również uznano za propagowanie treści politycznych związanych z wojną. Na nic zdały się także próby interwencji ze strony 26-latka. W tym wypadku warto odnotować, że decyzję, na którą skarży się Handej, podjął nie MKOl, a Międzynarodowa Unia Łyżwiarska (ISU).

- Przetłumaczyłem im ten cytat słowo w słowo. Usłyszałem: "nie, to polityczny slogan". To tylko hasło motywacyjne dla mnie, mojej drużyny i mojego kraju. Ich zdaniem to propaganda. Chodzi tylko o słowa, które napisali w książce o bohaterach bitwy pod Krutami, słynnego starcia przeciw Bolszewikom. Dlaczego nie mogę tego używać? To było sto lat temu. - żalił się na łamach "Suspilne Sport". Odniósł się również do wcześniejszego zakazu dla Heraskewycza.

- Jestem w tej samej sytuacji, po prostu Heraskewycz zrobił to publicznie. To dało MKOl większą pewność przy podjęciu decyzji o zakazie. Mam nadzieję, że on nie zmieni swojego stanowiska i swoich słów, ponieważ musimy walczyć. A dopóki walczymy, możemy zwyciężyć - zaczął. Następnie wypalił w sprawie Rosji.

- Jest wiele prowokacji ze strony "neutralnych sportowców". Są groźby, pewne manipulacje, próby rozmów, komunikowania się. Robią wszystko, co możliwe - nie tylko sportowcy, ale też fani i ich federacja - aby zalegalizować swój pobyt tutaj - stwierdził Handej, który o decyzji ISU dowiedział się na kilka dni temu, kiedy nie przeszedł kontroli sprzętu.

Organizacjom sportowym coraz głośniej zarzuca się zbyt łagodne podejście wobec Rosji i brak wrażliwości wobec ukraińskich sportowców. A dla nich przecież to tylko mały gest, którym mogą podziękować bohaterom swojego kraju, gdy ten od 2022 roku jest atakowany przez zbrodniczy reżim.

Zobacz też: Tak traktują Rosjan na igrzyskach. Wszystko ujawnili

Więcej o: